2017: 69 książek - 2016: 75 książek - 2015: 78 książek - 2014: 89 książek - 2013: 60 książek
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Jerzy Pilch, Drugi dziennik, Wyd. Literackie 2013

 

Pilcha przeczytałem w jeden dzień. Nie tylko z powodu wizyt w sklepach, które dają możliwość czytania do woli w ciepłym miejscu, ale z powodu samego Pilcha. 

Jego narracja od dawna jest przedmiotem mojej fascynacji, nieważne czy pisze powieść, felieton, czy udziela wywiadu o piłce nożnej. "Drugi dziennik" jest pozbawionym ckliwości zapisem choroby. Jest sztuką pisać z taką ironią o narastającej własnej niedołężności (przypominają się Iwaszkiewicz i Witkacy z najczulszą troską roztkliwiający się nad własnymi schorzeniami). Już tylko za ten dziennik powinien Pilch przejść do historii polskiej literatury.

W wolnych chwilach Pilch rozprawia się z literaturą. Najchętniej przepisywałbym od niego całe zdania, wycinał najlepsze fragmenty, żeby nie zapomnieć. Jak choćby jego kąśliwe uwagi o Lechoniu, tudzież poradniki o tym jak nie pisać dziennika. Jak nie pisać dziennika, autorze bloga?

Kusi mnie, bo dziennik Pilcha, i ten mój, toczą się równocześnie, żeby zaglądać, co pod tymi samymi datami, odnotowuje on i co zapisuję ja. (Dowód to najgłębszej megalomanii). Zresztą dla takich jak ja Pilch ma podsumowanie: nadmiar hermetyczności plus ścisłe wskazanie grupy odbiorczej równa się nieistnienie (s. 196). Zresztą, co tam Pilch, A. mi to powtarza już od miesięcy, ilekroć siadam do pisania.

Miało być o "Drugim dzienniku" a powraca do mnie... Dziennik jest - po dokładniejszym przyjrzeniu się jego treści - książką religijną. Nie ma się co dziwić: zamiast licznych narzeczonych jeden Pan Jezus człowiekowi został (s. 75). Dodajmy: w ujmującej luterskiej wersji. Fragmenty religijne też warte wypisania, też pozbawione patosu.

Może właśnie o to, w moim zachwycie na Pilchem, chodzi? O brak patosu?

  

niedziela, 29 grudnia 2013, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: