2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik. Notatki z lata w mieście (7)

 

(Edward Hopper, Jedenasta rano, 1926, Smithsonian Institution, Waszyngton, źródło: http://fineartamerica.com; Mimo swego pisemnego ekshibicjonizmu, autor bloga, urzędnik, o jedenastej spogląda w okno w ubraniu; Przepiękny jest wiersz Joyce Carol Oates o tym obrazie (tutaj) z ostatnim mocnym wersem: Daje swojemu nowemu życiu jeszcze pięć minut).

 

Cały czas jestem pod wrażeniem sobotniego kazania. Usiłuję pogodzić Pana Boga gaszącego światło, bo pigułki, z Panem Bogiem zezwalającym na huragany, trzęsienia ziemi albo choćby utopienie się dwóch dziewczynek w Bałtyku. To już nawet nie ironiczna, ale wprost cyniczna Opatrzność.

Powrót z dzieckiem wieczorem, ciepłym jak nad południowym morzem. Opadamy z sił i zwijamy się na ławce na Miodowej. Całe szczęście w tamtejszym sklepie sprzedają dobro w tubkach. Dziecko łapczywe jest na dobro o smaku jabłka i gruszki.

(08.08.2016)

WŚC jest poza kolejnością, ale doktor wie swoje. Dzisiaj spora konkurencja do gabinetu: nasze dziecko ugryzł szczur - już prawie są pierwsi. A mnie nietoperz - woła triumfalnie kobieta i wchodzi przed nimi. Z moim sympatycznym czarnym kundlem nie będę się odzywał.

Z prawej pod innym gabinetem krzyk: Siedzi pan tyle, litości pan nie ma! Z lewej: wszystko Pan Bóg zdziałał.

Obrywa się nad Wolą chmura. Tramwaje nie jeżdżą. Tutaj albo zakaźni, albo zalani. Jakiś wodoodporny turysta pyta zmokniętego urzędnika, kiedy będzie siedemdziesiąt jeden. Siostra zakonna wygląda z okna szpitala.

(09.08.2016)

Doszło w końcu do tego. Zmieniam kawiarnię i wcale nie z powodu jasnego punktu.

Deszcz przypomina ci, gdzie siedzisz i co robisz a jak ci już przypomni, to robi się niewiarygodnie źle. Pod parasol H. można się schować jedynie, z Dż. i R. porozmawiać przy winie. Tyle, że WŚC powoduje, że sierpień miesiącem trzeźwości (ten jeden raz, gdy chcąc nie chcąc słuchasz biskupów).

(10.08.2016)

Smutek przejaśnień pod koniec lata ogarniał mnie zawsze. Nawet tworzyłem na ten temat rasową grafomanię: Żałuję lata, że umiera, że tak umiera bez hałasu. "Lato 1932" to nie było. Smutek przejaśnień: W. namawia, żeby rozpaczać nad naszym urzędniczym i pozbawionym wyrazu życiem, naprzeciw jacyś muzycy podszywający się pod Irlandczyków rzępolą melancholijnie. Tuż obok pod parasolem południowcy grają w karty. Powtarzałem często, że należy cieszyć się z małych radości. Jestem o tym bardziej niż przekonany. Innego życia w końcu nie będzie ani innego lata.

(11.08.2016)

 

czwartek, 11 sierpnia 2016, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/08/16 22:18:43
-
2016/08/25 23:42:24
O tak!