2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dzienniki 1996-1997. Syndrom lubelski

 

Tym, co łączy bohatera dzienników z bohaterem "W poszukiwaniu straconego czasu" jest fakt, że obaj spędzają długie godziny nad uczuciowymi dywagacjami, roztrząsając rozterki dotyczące np. wierności Albertyny albo tego, czy Monika odpisze na list. W obu wypadkach interesuje ich nie tyle samo działanie, toteż wolą leżeć i myśleć, ile stan wewnętrzny - szczęście lub nieszczęście - którym potrafią się rozkoszować. Oczywiście tutaj podobieństwa się kończą. Dzienniki nie są niestety literaturą, wbrew ówczesnym wyobrażeniom ich autora, który co jakiś czas wspomina o potrzebie ich publikacji. Literatura dąży do uogólnienia, wzniesienia się ponad ciąg zdarzeń. Autor dzienników, próżny trud, wznieść się nie potrafi.

Wbrew być może temu, co da się wyczytać z bloga, Lublin wcale nie jawi się jeszcze wówczas jako miasto idealne. Miasta idealne rodzą się wtedy, gdy je porzucamy. Przypuszczam za to, że ten sposób pisania, ten sposób przeżywania to właśnie świadectwo owej nieuleczalnej lubelskiej melancholii, znajomego uczucia, które mieszkańców miasta wprowadza w nieustający minorowy nastrój.

Zeszyt 11, wrzesień - grudzień. Chociaż bohaterowi nie udaje się wypożyczyć z biblioteki "Cierpień młodego Wertera", fantazjuje on o miłości, która oznaczać ma przytulenie się do cudzego ciepłego swetra. Zakochuje się więc siłą sugestii. Oto szkolny kolega pisze poemat o bohaterze i Kate (taka pisownia w dziennikach) a urzeczony bohater postanawia poezję zamienić na prozę, co stanowić będzie główny wątek dziennika.

Dużo rzeczy jest wtedy pierwszych: pierwsza wizyta w Krakowie, pierwszy e-mail, pierwsze słuchanie jazzu, które daje przyjemność i pierwsze zastosowanie Cohena dla napawania się melancholią. Ba, pierwszy raz pojawia się wówczas przezwisko Kozmo (październik 1996 r.), którego autorem jest ów kolega o sporej sile sugestii.

Zeszyt 12, grudzień - luty. Bohater tropi nihilizm. W sumie z jego poglądami mógłby się dzisiaj zgodzić mój kolega z pokoju. Nihilizm to bardzo pojemna kategoria oznaczająca właściwie wszystko, co nie jest chrześcijaństwem.

Po raz pierwszy pojawia się też Iwaszkiewicz. Bohater odczytuje fragmenty o nim z "Dziennika" Kisiela. Zapewne, choć o tym nie pisze, kwalifikuje go jako nihilistę.

Zeszyt 13, luty - sierpień. Aby oderwać się od najlepszej szkoły na wschód od Renu (cytat z jej dyrektora), która - co odkrywa bohater - przeżarta jest korupcją i pozorem, bohater spaceruje po księgarniach. Czasem sam, czasem z kimś. Tamten Lublin składa się z księgarń (dlatego dziś nie da powtórzyć się spaceru bohatera).

W końcu w sierpniu, udaje mu się przytulić do cudzego, ciepłego swetra, tyle tylko, że to nie jest - jak się okazuje - miłość.

 

sobota, 07 stycznia 2017, kozmo1
Tagi: Lublin ja

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: