zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Tove Jansson, Słoneczne miasto, Marginesy 2017

 


(Flip Schulke, Emeryci w South Beach na Florydzie, 1973, 412-DA-6101, źródło: archives.gov. Fotoreportaż Schulkego z emeryckiej Florydy jest zapisem bliźniaczo podobnym, choć używającym innych środków, do prozy Jansson.)

 

Wydany przez "Marginesy" żółty tom zawiera dwa utwory. "Kamienne pole" jest opowiadaniem, do którego klimatu u Tove przywykliśmy: rozsiane po bałtyckim wybrzeżu wysepki, melancholicy z niejasną przeszłością i rybacy. W gruncie rzeczy ludzie też są jakimś gatunkiem małych trolli.

Tytułowa powieść jest czymś zupełnie odmiennym od opowiadań, jest niespodzianką, która po pierwszych zdaniach powoduje dysonans poznawczy. Gdzież do Helsinek z Saint Petersburga na Florydzie? Jednocześnie "Słoneczne miasto" ma w sobie taki potencjał teatralności, że nie mogę przestać myśleć o jego inscenizacji:

Weranda przy pustawej ulicy porośniętej wiekowymi drzewami. Cisza i tylko skrzypienie huśtających się bujanych foteli, rytmicznie, jakby łapały razem tajemniczy rytm. Skrzyp, skrzyp, skrzyp. Utwór na sześć foteli bujanych, motocykl i nagą pokojówkę.

Ta Tove jest zupełnie inna od wszystkich swoich utworów, ale w opisywaniu starości okazuje się fenomenalna, wydobywając całą gamę odcieni, dziwactw i przekleństw wieku dojrzałego (Ona wchodzi już w dojrzałość. Ma prawie osiemdziesiąt lat - powiedział ktoś na konferencji, której byłem gościem).

Czytam "Słoneczne miasto" w słonecznym mieście, zlewają mi się pocztówki z Florydy z ulicą Świętojańską. W gruncie rzeczy ta powieść jest okrutna, ale brzmi nieco inaczej dla mnie, gdy czytam ją w Gdyni:

Tu jest jak w żłobku, pomyślała. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, ile okrucieństw jest w jednym żłobku (s. 35).

Potem w pociągu wysyłam do W. fragmenty o Thompsonie (Thompsona mogę porównać do Piżmowca z Doliny Muminków. Właściwie raz jeszcze mogę powtórzyć, co zapisałem powyżej: ludzie są gatunkiem małych trolli).

- Jak wyglądali? Byli w kawałkach? Jak znaleźli się na tych palmach? Nabili się na nie - triumfował [Thompson]. - Już sobie to wyobrażam, jak jakiś emeryt nabija się na łysą palmę. Surrealistyczne! (s. 64)

  

sobota, 30 września 2017, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: