2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik z podróży na północne Południe

 

O podróżowaniu. Rymowanka autora bloga w samolocie

Wszystkie podróże cię zawiodą,
bo ciągle tylko pars pro toto.

Powód

Zaczyna się od passusu w listach albo dziennikach, którego nie mógł ponownie odnaleźć (być może nie istniał ów wyimek, tylko go sobie wyobraził). Jarosław i Hania, i krótki pobyt w północnej Hiszpanii, południowej Francji, w każdym razie gdzieś u podnóża Pirenejów: w Baskonii. Zagubiona dokładna geografia nie ma znaczenia: postanowiłem - rok temu - że pojedziemy nad chłodne północne morze, kamienisty Atlantyk.

Widok z autostrady A8

Góry są tu zębate jak na rysunku dziecka. Takimi je widzieli nasi pra, ci co nie mają imion, jedynie łacińskie nazwy, ci malujący kolorowe zwierzęta po ścianach.

 


(Kot skalny, Cudillero, październik 2017, źródło: a.b.)

 

Wyższość asturyjskich psów

Plaża dla psów w mieście Gijón. Miasta - klasyfikacja miast jest podstawową rzeczą, kiedy się w nich zjawisz - są tu stanowczo psie. Żyje w nich odrębny gatunek kotów: koty skalne hasające po niebezpiecznych półeczkach i występach na skraju oceanów, ciche i skupione, nieufne.

Hotel w mieście C.

Właściciel hotelu i jego matka tworzyli osobliwą parę, dosyć mrukliwą i zamkniętą w sobie. (Mam słabość do rybackich miast, których mieszkańcy są zamknięci w sobie). Hotel po sezonie pachniał jesienią, choć na zewnątrz nic nie wyglądało na jesień. Rankami pojawiał się jeszcze ojciec, smażył jajecznicę i podawał Dziecku, zaskarbiając sobie jako jedyny jego uśmiech.

W pół drogi

Na szczycie był cmentarz (inaczej niż w Portugalii, a podobnie jak we Włoszech cmentarze umieszczano tu na górach, małe milczące miasteczka z widokiem na życie przeszłe). Staruszka niosła niebieskie wiaderko. Zatrzymała się przy Dziecku: que guapo rubio - powiedziała i ruszyła w górę.

 


(Wcinająca się ostro w ocean, Cabo Vidio, październik 2017, źródło: a.b.)

 

Turyści i pielgrzym

Jechaliśmy z plaży do latarni, podobnej bliźniaczo do tej latarni z końca Europy, tej wcinającej się ostro w ocean. Turyści w wypożyczonym fiacie pięćset zajęci swoimi sprzeczkami, planami na jutro i Dzieckiem, które usiłowało otworzyć drzwi. Skrajem drogi szedł Pielgrzym podpierając się z kijem, miał plecak i opalone ręce. Miałem się zatrzymać, ale jechaliśmy akurat z plaży do latarni, kiedy napotkała nas ta metafora.

Ninoczka powraca

Wydawało się, że Dziecko pozostawiło już dawno Ninkę, ale Ninka wracała. Siedzieli razem z Fifikiem za kanapą w hotelowym pokoju albo nie chcieli wychodzić z morza. Tego popołudnia ujrzeliśmy ją naprawdę: sobowtór w czerwonym sweterku i z czerwoną kokardą we włosach na hulajnodze.

Mowa mew 

A. nie ma słabości do rybackich miast. Chciałbym jej wyjaśnić, że szukam w nich autentyczności, tego fetyszu wszystkich turystów (a nie pielgrzymów). Ale milczę, wsłuchany, bo w rybackich miastach rankami obradują na dachach mewy.

Zapiski o wojnie domowej (pierwsze)

W październiku trzydziestego czwartego robotnicy wyruszają z zagłębia. Pomarańczowy pociąg w muzeum górnictwa zagłębia się w tunel najwyższego pokładu Emilii. Ruszają na Oviedo, które pozostanie spustoszone. Wysadzają świętą kaplicę z chustą Weroniki. W szatniach, które można zwiedzać, pozostawiają wymalowane sierpy i młoty. Z odsieczą nadciąga generał Franco.

 


(Cała słodycz tego miasta, Oviedo, październik 2017, źródło: a.b.)

 

Oviedo, czyli słodycz

Wieczorem idziemy do kawiarni, w niej suflet turoński: tak jakby skrywała się w nim cała słodycz tego miasta - te nic sobie nierobiące z widzów łapczywe pary w parku, to niespodziewane popołudniowe słońce, ta niekończąca się litania słodkości.

Oviedo, czyli gorycz

Niedzielnego wieczoru w kościele Serca Jezusowego przypominałem sobie wieczory w kościołach miasta na literkę B.: tamten październik i listopad (jak się okazało, po powrocie, w lidlu - jak wówczas - sprzedawali już marcepanowe ciasto). Pomyślałem o goryczy na starość, o żalu nad życiem bez łapczywości - schola zaintonowała "Most nad wzburzoną wodą".

 


(Morska piana odeszła, Playa de la Griega, październik 2017, źródło: a.b.)

 

Afrodyta Pandemia

Na plaży Greków (sześćset metrów od skamieniałych śladów dinozaurów) wypatrywałem jej, Rodzącej się z morskiej piany, Kroczącej - ciemne uda - po ciepłym piasku, Górującej z ręcznikiem nad plażą. Ale morska piana odeszła, morze odpłynęło, pozostawiając wyschnięte skorupki krabów w mokrym piasku. 

Sarabanda

O jedenastej przedziwny balet: ciągną swoje wózki dozorcy. Jednostajny stukot roznosi się po pustawych ulicach Oviedo. Jak lampy błyszczą żółte miotły.

Żółte niebo

Jesteśmy przygotowani na koniec świata. Nad naszym hotelem i kościołem Serca Jezusowego zamyka się żółte niebo. Ponoć - tak pisze mi J. zza siedmiu gór i siedmiu rzek - to Sahara spada na Oviedo.

Śpiąca

Zobacz, śpi dziewczynka - A. pokazuje Dziecku w muzeum katedralnym świętą Eulalię, męczennicę.

 


(Krużganki z Monreale u świętej Juliany, Santillana del Mar, października 2017, źródło: a.b.)

 

Zapiski z tych samych miejsc

Dziwiłem się Jarosławowi, że na Sycylii wspominał Sandomierz. Jednakże wszystko co widzimy jest powtórzeniem. Most nad Sellą jest wariacją na temat mostu nad Neretwą. Bruk Santillany prowadzi na kazimierski rynek. Krużganki z Monreale u świętej Juliany. Krynickie stoją wille w Comillas. Na ulicach Oviedo ciągle wspominam Kielce. Tak, podróż dalej już jest niemożliwa. 

Zapiski o wojnie domowej (drugie)

Próba wspólnego życia, mimo że się rozpadło na pół. Odbudowywanie miast wcale nie jest najgorsze, choć ostrzega brzydota Oviedo. W moim kraju, który sam dzieli się na kawałki, tego dnia fetują dyktatora.

Powrót

Zachwyceni Hiszpanie spoglądają na Warszawę. To teraz, gdy dotkniemy ziemi, odwrócą się role. Oni będą oglądać i zapisywać w swoich notesikach, telefonach komórkowych, a my wmieszamy się w tłum (i kupimy susi jak obiecaliśmy Dziecku).

O podróżowaniu. Z Celine'a

Podróż jest poszukiwaniem tego czegoś, co jest tak niewielkie, tego krótkiego zawrotu głowy, o którym marzą głupcy... (s. 239).

(11-18.10.2017)

  

sobota, 21 października 2017, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: