2017: 69 książek - 2016: 75 książek - 2015: 78 książek - 2014: 89 książek - 2013: 60 książek
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik. Pierwszy tydzień Adwentu

 

 
(W tej szarej poświacie jaśniało ogłoszenie. Liguria z naszej podróży poślubnej, cała w niepolskim świetle, 6.12.2017, źródło: a.b.)

 

Kraków, Kraków 

Od tygodni nic nie było tak intensywne jak ten Kraków w sobotę, i ludzko intensywny, i estetycznie intensywny, i zimowo. Kraków, Kraków. Już samo przejeżdżanie Tunelu jest zmianą, wejściem w inne, w zapamiętane, pełne znaczeń (Kraków, Kraków - te wszystkie chwile zebrane przez lata, nigdy nie dłużej, cała masa pięknych momentów z A. i z czasów przed A.) Ta intensywność powoduje, że pamięć działa zupełnie inaczej: fotograficznie ujmuje scenki, momenty, odczucia - nic nie jest takie, jakie było przez poprzedzające dni. Nawet ten mokry śnieg jest bardziej zimowy, da się rzucać śnieżkami, co czyni M. Ta intensywność jest tak wielka, że o pierwszej trzydzieści w nocy - w domu - Dziecko jeszcze nie śpi. To tej intensywności tak brakuje z dnia na dzień (02.12.2017).

Pojawienie się języka

Wszelakie eksperymenty i teorie można sprawdzić teraz. Noam Chomsky o wrodzonej gramatyce, ulubieni moi Sapir i Whorf. Wypróbowujemy je na Dziecku. Najpierw są rzeczowniki dźwiękonaśladowcze. Zaimki są odkryciem i łączą się z sufiksami: czyta ja, czyta-my. Osiem to jest bardzo wiele. Niedługo czyli bardzo długo. Przeczenie przez przedrostek nie- skracany do ni-/ń-. Szyk przestawny z czasownikiem z przodu. Odruchowe oboczności w deklinacji. Teraz wreszcie pojawiają się nowe pytania. Pytania, które trzeba postawić życiu:

Aki? Emu? (03.12.2017)

Zniknięcie wolności

Tak bardzo po kawałeczku, że nikt za nią nie płacze. Nie kochaliśmy jej za bardzo, nie pasuje do nas, wiecznie niedojrzałego narodu. Potrzebujemy silnej ręki, która chwyci nas i potrząśnie trochę. Kiedy Ojciec rozgniewany siecze - Polacy śpiewają tutaj nie o lęku, ale o największej z możliwych, masochistycznej przyjemności.

Sądy, trybunały, prawa, konstytucje, po co? Byle słodki batog (04.12.2017).

Z Gombrowicza

Wysilasz się lata całe aby być kimś - i czymże się stałeś? Rzeką zdarzeń w teraźniejszości, burzliwym strumieniem faktów, dziejących się teraz, tą zimną chwilą, która przeżywasz i która nie jest w stanie nawiązać do niczego. Odmęt - to tylko jest twoje (s. 262).

Ten fragment to jest uderzenie nagłe. Cios zadany w tramwaju mojej pokrakowskiej ochocie na życie (05.12.2017).

Przejaśnienia na Woli

Wola była ponura tak jak ponura potrafi być Wola. Przynajmniej nie była brzydka jak Bemowo, tylko wilgotnie oblepiona szarością i tym zmęczeniem, przemęczeniem ulic, przystanków, tramwajów. W okolicach świąt ludzie stają się nieznośni, wpadają pod samochody, krzyczą i rozkładają parasole wykłuwając bliźnim oczy. Tramwaj otworzył drzwi:

w tej szarej poświacie jaśniało ogłoszenie. Liguria z naszej podróży poślubnej, cała w niepolskim świetle.

Czarny Roman nie żyje 

Na koniec tego roku, kiedy wszyscy znani masowo umierali - a działo się to tak masowo, że jedna gazeta wydała specjalny dodatek, żeby ich wszystkich pomieścić i spamiętać - wziął i umarł Czarny Roman. W mojej opowieści Czarny Roman pojawia się dopiero wtedy, kiedy mieszkamy już razem z A. na Saskiej Kępie (a ja prowadzę tego bloga) i wymykamy się wieczorami do nescafe koło palmy na przecenione torciki, i peregrynujemy Chmielną, Marszałkowską i Jerozolimskimi, co i raz napotykając Czarnego Romana.

 - Czarny Roman nie żyje - informuję A. - W tym tygodniu go jeszcze widziałam - odpowiada. - Wyglądał przez okno tam, gdzie jest rossmann na dole na Marszałkowskiej (06.12.2017).

O rozmnażaniu

Miałem dzisiaj istotną dyskusję dotyczącą sensu z Kolegą. Otóż, jak się okazało, jego zdaniem, rozmnażanie płciowe jest istotą życia człowieka. Koniec końców radykalny polski katolicyzm (nie mylić z chrześcijaństwem) okazuje się bliski radykalnej biologii. Nieważne: poezja, proza, dramat, liczy się jedynie przekazywanie puli genowej - ślepa wiara zamienia człowieka w zwierzę.

W tym kontekście łatwiej zrozumieć to, co Kolega (i nie tylko on) sądzi o uchodźcach (07.12.2017).

Goodbye, Lenin!

Komunikat był prosty i poniekąd spodziewany: Na wieczornym posiedzeniu Biura Politycznego towarzyszka Sz. złożyła rezygnację z funkcji premiera. Zebrani przyjęli ją oklaskami. Biuro Polityczne - na wniosek pierwszego sekretarza partii - powierzyło funkcję premiera towarzyszowi M. Oklaski, skandowanie "Partia!", "Lenin!". Cały piątek był właściwie też o tym.

Skończyliśmy drugi sezon "House of Cards": mniej entuzjastyczni, bo bogatsi o wiedzę - z ostatnich dwóch lat - że dla utrzymania władzy, można poświęcić państwo (07-08.12.2017).

Kalendarz adwentowy

Trudno będzie rachować Adwent. Dziecko przynosiło nam czekoladki, metodycznie wydłubując kolejne dni w sobotnie popołudnie. Zapychaliśmy się więc mleczną, podczas gdy ono - w skupieniu, w kuchni - otwierało okienka (a właściwie wyrywało je z zawiasami i futryną). Wigilia przyszła w ciągu paru minut (09.12.2017).

 

niedziela, 10 grudnia 2017, kozmo1
Tagi: ja dziecko Polacy

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: