zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik pisany w kwietniu (odc. 1)

 


(Kadr z filmu "Mamma Roma", reż. Pier Paolo Pasolini, 1962)

 

3. Poszedłem do kawiarni. Myli okna i woda spływała z wysokości (nie umyłem okien, mea culpa).

4. Poszedłem do kawiarni. Myli ściany. Siedziałem z W. patrząc na brak fontanny i słońce. Na wysokich obcasach przechadzały się z telefonami przy uszach.

5. Łąka, łąka w Parku Akweduktów. Zapisywałem niedawno (siedząc w ikei z widokiem na parking), że umyka nam tło. Więc teraz z "Mamma Roma" wycinam tę mało znaczącą scenę z łąką. Pięćdziesiąt lat później bowiem, nic nie wiedząc o filmie, będziemy na tej łące szczęśliwi spacerując pośród maków. A. i ja, nie ma jeszcze Dziecka. (O "Mamma Roma" napisano już wszystko, o tle piszę ja).

6. Sezon koncertowy na Krakowskim Przedmieściu: trio akordeonowe na stołeczkach z pieskami, co pięćdziesiąt metrów. Nie mają mocy romskiej orkiestry dętej, ale ich fałszująca melodia świadczy - jak ufam - że nadchodzi ciepło

7. Oprócz czosnku (tutaj), którego jeszcze nie ma, o nadchodzącym cieple na hali świadczą żonkile. Dziecko nazywa je po prostu żółte i wybiera tulipany, różowe. Opowiadam sobie i Dziecku (a może zmyślam, że opowiadam?) o tym, że niedługo będziemy zbierać muszle. Eurytellina, eurytellina.

8. Nie mogłem doczekać się ciepła. Swoim snom za nie obiecywałem kostarykańskie arbuzy i hiszpańskie truskawki. Uchylcie mi waszego czerwonego skrawka - prosiłem ja, Tomasz niewierny.

9. O 8.10 na przejściu przy metrze musculus plantaris. Och, jak wielkie jest moje olśnienie, jak nie wyraża go nic tylko łacina. O, dulcis!

10. Płoty prowadziły mnie z tramwaju i do tramwaju. Dziwne obrzędy dziwnych plemion. Ludzie wyginęli na mieście. Tylko w kawiarni, w kawiarni zabrakło kanapek. (Z trudem przychodzi mi od paru miesięcy niekomentowanie rzeczywistości, niepisanie o Kościele i o republice, tak jak dzisiaj).

 

środa, 11 kwietnia 2018, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: