zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Zbigniew Herbert, Utwory rozproszone (Rekonesans 2), Wydawnictwo a5 2017

 


(Zbigniew Herbert, 1991, źródło: ninateka.pl)

 

Obrona Herberta

Przestałem czytać. Stało się to tak zwyczajnie jak wówczas, gdy przestałem pisać. Co zaczynałem jakąś książkę odkładam ją po paru stronach zniechęcony. Dopiero zaintrygowany entuzjazmem M. przeczytałem na nowo - po pewnie dwudziestu latach (wskazywałby na to pożółkły papier) - "Silmarillion", który teraz okazał się dość melancholijną wizją upadku świata, zupełnie różną od optymizmu Joachima z Fiore. Poza tym nic.

Uratował mnie, jak się wydaje, poeta Zbigniew. Co z nim teraz uczynili, chcąc pozyskać pod swoje sztandary kogoś naprawdę wielkiego, różnego od całej armii patriotycznych grafomanów, samozwańczych bardów, rzeźbiarzy orłów i krzyży, tudzież upiornych błaznów, którym przyznaje się nagrody i hojne dofinansowania, nie mogąc powiedzieć wprost, że to żaden spisek: ów wcześniejszy brak nimi zainteresowania, ale że na to zasługują: na milczenie wobec ich mierności i miałkości? Z Herberta wyłuskano trzy rzeczy: niechęć do Michnika, powtarzany bez końca wers o życiu wilka (cytowany aż do obrzydzenia tego pięknego układu słów jak - nie przymierzając - ukochany kraj, umiłowany kraj mistrza Konstantego w epoce jakże umysłowo podobnej do obecnej), wreszcie bądź wierny idź stosowany jako usprawiedliwienie dla mowy pełnej oszczerstw (bo w wykrzywionym zwierciadle teraźniejszości wierność sobie i wierność prawdzie zmienia się w atak na innych). Odarto go zupełnie ze Sieny i innych barw.

A przecież - utwory rozproszone właśnie tego dowodzą - był ponad to. Był człowiekiem horyzontów szerszych, niepewności drżącej, zachwytu nad rzeczami martwymi. Jeden z niewielu, może poza Brodskim, który miał dar melodii. Struktura jego wierszy jest sama w sobie arcydziełem. Tutaj, w utworach rozproszonych, jest jeszcze bardziej intymny: możemy zaglądać mu przez ramię - do zeszytów, do listów.

(...) a Sylvia z długą twarzą
jakby odbitą na fali w chmurze świetlnego
gazu wieszczy biedna opuszczona Pytia

Chcą z niego uczynić wieszcza narodowego, a on jest ponad to, ba, nawet o wiele ponad to, czym żył Jarosław (do którego zwraca się kochanie). W zacytowanym powyżej wierszu "Generacja" pojawia się Sylvia Plath, a nie Baczyński. To między innymi o niej pisze:

był między nami pakt tajemny jak niewyznana miłość
sąsiedztwo narodzin wspólne kalectwo doświadczeń (...)

łudziliśmy się że stanowimy forpocztę
że torujemy drogę do ziemi obiecanej.

Jest bowiem Herbert poetą światowym, poetą uniwersalnym i częścią tej wspólnoty się czuje. I nic tu nie zmienią ludzie, którzy, chcąc przydać mu pośmiertnej chwały, odzierają go z uniwersalności i stawiają na czele owej armii literackich i artystycznych nieudaczników, których łączy to, że głośno wołają "Naród!"

 

czwartek, 05 kwietnia 2018, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/04/14 02:23:01
Odkąd przeczytałam Kawafisa, zwątpiłam w oryginalną wielkość poety Zbigniewa. Kiedy zabrałam się za oryginał i tłumaczenie Kawafisa (wyszedł tego mały procent na razie), zwątpiłam w przekład tegoż autorstwa Kubiaka, tłumaczącego Kawafisa Herbertem. Dziś z Herberta zostało mi głównie (bardzo kawafisowskie) "Do Marka Aurelego", bo ma przepiękną frazę i jest mądre...
-
2018/04/17 14:01:35
A ja jednak nie. Kawafisa odkryłem bardzo późno, a Herbert opanował mnie w okolicach trzeciej liceum i bardzo długo trzymał. Bo to, że Aleksandryjczyk potrafi pisać w ten sposób dziwne nie jest, to, że mieszkaniec smutnej krainy poza limesem - to czyni go wyjątkowym (może nie w skali światowej, ale polskiej na pewno).

Poza tym uwielbiam te Herbertowskie krótkie opowiastki.