zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik pisany w Berlinie

 


(Atrakcja drugiej kategorii, przy której sprzedają parówki, źródło: a.b.)

 

Ucieczka autostradą wolności

Uciekajmy! - Dziecko powtórzyło frazę Kici Koci. Uciekaliśmy w święto narodowe, ach jak się w takie święto, czysta szosa, dobrze ucieka. Od białych orłów, flag biało-czerwonych, patosu przemówień i poczucia wyjątkowości. 

Z placów zabaw (1)

Każda podróż obecnie kończyć się może na placu zabaw. Na przykład w MOP Chociszewo, w cieniu żółtej literki M, gdzie podają frytki a ubikacja jest na piętrze. Zaraz potem zaczyna się sięgająca po Berlin monotonia lasów. Tutaj drabinki, stąd można zawracać.

Porcelanowe miniaturki

I.

Tym razem nocowaliśmy w muzeum. Jednym z głównym eksponatów - jak zachęcał przewodnik - był kot. Można go było oglądać, ale broń Boże nie dotykać, codziennie od 9.15 do 9.30. Punktualnie o 9.30 wydawał przenikliwy miauk, który powodował, że znad zielonej herbaty podnosiła się pani kustoszka i na dobę wyłączała kota.

II.

Szczególne miejsce w muzeum zajmował dział "porcelana". Stworzono w nim coś na kształt porcelanowej komnaty: kruchej, wyjątkowej i bezcennej. Łatwo przyzwyczaić się do porcelanowych talerzy, trudniej do porcelanowych krzeseł i kołder. Nierozważny ruch może kosztować fortunę. Oczywiście najcenniejsza była porcelanowa kuweta dla kota.

III.

Ogród zimowy jest osobliwością: tak naprawdę możesz go oglądać jedynie na sprzedawanych w sklepiku pocztówkach z każdej pory roku. Ogólnie wstęp jest tylko dla wybranych, wybór jest uprawnieniem zastrzeżonym dla dyrekcji. Dzieciom wchodzić nie wolno. Wszyscy mówią, że jest tam pięknie, ale nawet ci widzieli go tylko na zdjęciach. 

Z placów zabaw (2)

Temat fascynujących części ciała wraca co jakiś czas, przynajmniej u Dziecka. Pępek jest jak słoneczny poranek w Berlinie. Ciepły piasek na placu zabaw w innej dzielnicy. Nigdy się nie da wyjaśnić gwałtowności uczuć, także do cudzych miast.

Denkmal 

Najpierw są długi nogi skaczące po kamieniach. Potem nadjeżdża hałaśliwa karczma piwna. Wszyscy chorujemy na przykrótką pamięć.

Kraj, który jest obok

Polska nas jednak dogania. Krąży za nami przy Bramie Brandenburskiej, poznać ją po melodii głosu. Skrada się do sklepu z czekoladą i wsiada do żółtego autobusu. Od Polski nie uciekniesz: za blisko.

Wieczór na Alexanderplatz

Bardzo brudno przy wieży. Atrakcja drugiej kategorii, przy której sprzedają parówki. Dokoła fontanny krąży krzycząc Dziecko. Ziemia kręci się dokoła Słońca na zegarze astronomicznym upchniętym w kącie placu.

Stanisław Barańczak recytowany na parkingu we Franowie

Zawsze wraca jakaś fraza. I teraz po muzeum, w którym nocowaliśmy, kiedy kierujemy się do ikei na klopsiki, też nadciąga. Ta o porcelanie (czemu tu się dziwić?) i o tym, że drwi z nas historia (w sam raz na autostradę wolności).

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inna ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czu nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?

(3-5.05.2018)

 

poniedziałek, 07 maja 2018, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: