2017: 69 książek - 2016: 75 książek - 2015: 78 książek - 2014: 89 książek - 2013: 60 książek
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik pisany w czerwcu (odc. 1)

 

Oaza

Przechodzą majowe upały. Rozpoczynają się czerwcowe. Czemu, ach czemu urzędnicy nie mogą do fontanny? Wychodzę po wodę, gdy zaczepia mnie spragniony turysta, który już tylko duka urywki zdań z odwodnienia:

- Excuse me, sir!... water... where...supermarket...?

Szczęście, że stoję pod drzwiami carrefoura i nie jestem fatamorganą.

(01.06.2018)

Hymn

(Na melodię "Matko, Tyś naród...". Publikowana po pięciu latach: w końcu planujemy wizytę w Londynie)

Sześćdziesiąt pięć lat Elżbieto z nami jesteś
z Buckinghamu wiernie trzymasz straż
Sześćdziesiąt pięć lat już bronisz nas od nieszczęść
By nie zginął brytyjski naród wasz

Numerologia

Nie poświęciłem wystarczającej uwagi autobusom w Lu. a przecież już w pierwszym miesiącu pisania bloga, zauważałem, że życie składa się z kombinacji ich numerów. Po raz pierwszy od lat wsiadam do dwadzieścia sześć, a przecież całe moje lubelskie życie jest po prostu zapisem: 15 13 42 26 31 150 45 (warszawskie też: 192 174 9 33 170 180 103).

(Dopisane: a jednak już to zrobiłem kiedyś: http://kozmo.blox.pl/2007/06/Moje-zycie-zapisane-w-komunikacji-miejskiej.html).

 


(Ulica Rybna w czasie Nocy Kultury, 2-3.06.2018, źródło: a.b.)

 

Miasto-sen 

Miasto nadawało się na passegiatty. Kiedyś z A. chodziliśmy po Gironie, nawet nie marząc, że tak będzie w Lu. Poduszki na ulicach, pachnące bramy, kolorowe latające ryby na ulicy Rybnej, marionetki na Dominikańskiej. Wszystko zniknie - jak w "Kopciuszku" - zaraz po drugiej.

W gruncie rzeczy tu jest smutek - piszę z przystanku Zana do M. (zauważyłem, że inicjał M. to trzy bardzo ważne dla autora bloga litery).

(02.06.2018)

Rycerstwo polskie nadciąga od ulicy Krótkiej

Dwóch husarzy niskich wzrostem acz ogromnych hartem popijało w upalne przedpołudnie sprajta na kaca. Przechodzili na czerwonym, ulice były i tak puste. Śniła im się Wielka Polska, z plakatu nad nimi spoglądał Marian Kowalski. I to był ten inny Lublin, ten, którego nie lubię.

(03.06.2018)

Banany

Nowy kolega jest dziwny. Napotkałem go dziś na korytarzu jak siedział przy stoliku i wcinał banany. Dokładnie czwartego, bo trzy skórki leżały już na blacie. Może tłumaczy go to, że jest archiwistą?

Beza

Sprawa salmonelli w ulubionej kawiarni przybiła wszystkich. Chodziliśmy jak struci, wymieniając wirtualnie uwagi, domysły i przypuszczenia. Ojciec założyciel przemówił wieczorem, ale A. mu nie do końca uwierzyła. Rzadko kiedy jakaś kawiarnia tak wczepia się w życie, dzień w dzień, że wizyty w niej są takim samym pewnikiem jak sprawdzanie fejsa i zakupy na hali.

Pola i chłopcy

Pola przepytuje chłopców, czy są zakochani. Potem opowiada: kiedy moja mama była mała, były takie konsolki, które nazywały się tamagoczi. Teraz jestem bardzo starcem, Zuzanno!

(04.06.2018) 

Manicure

Dziewczyna w pomarańczowej tunice całą drogę obgryzała paznokcie. Kiedy wysiedliśmy - chwilowa ulga, wiatr - patrzę a ona na deskorolce. Zielone, w pomarańczowej. Jak obgryzać, kiedy się mknie?

(05.06.2018)


wtorek, 05 czerwca 2018, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: