2017: 69 książek - 2016: 75 książek - 2015: 78 książek - 2014: 89 książek - 2013: 60 książek
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik pisany w lipcu (odc. 1)

 


(Dedykacja z filmu "Pelišky", reż. Jan Hrebejk; oglądaliśmy go któregoś wieczora z M. i J. Chyba najlepiej ze wszystkich znanych mi filmów definiuje czułość we wszystkich jej wymiarach, w tym także do ojczyzny.)

 

1. Na naszym ślubie świadkiem był kot, kot podglądacz. Teraz jest stary, ów kot, przychodzi w ponurym nastroju i kładzie się przy stole. Nikt nie chce go słuchać - takim stał się nihilistą. 

2. Dość powoli, z oporami dociera do mnie Polska. Najpierw przychodzi biskup, autor książeczek dla dzieci od pierwszej komunii (pseudonim: ksiądz Tymoteusz), i opowiada rzeczy wymiotne. Wszyscy klaszczą. Potem pod nieobecność najwyższego wodza, zastępowanego przez aparatczyków w makijażu, zespół "Mazowsze" wykonuje rytualny taniec wokół samolotu (stara kronika z lat pięćdziesiątych, ten sam zespół tańczy).

3. Jechałem z Wierzbna, tramwaj przejechał pieszą. Dziesiąty tydzień, mówiła przez telefon w metrze, wyznając po raz pierwszy i biorąc nas wszystkich za świadków. 

4. Opowiadam A., że założymy komunę na greckiej wyspie, będziemy pili wino i przechadzali się po sadach pomarańczowych. Spotykamy się wprawdzie coraz rzadziej, ale marzenia mamy ciągle śmielsze.

5. Fioletowa różyczko! - zapisuję w metrze inwokację, która dołącza do szeregu innych zapisków, które trudno rozszyfrować. Wieczorem, kiedy siedzimy z M., odczytuję wybrane daty z dziennika. Moje życie - jak się okazuje - składa się z kawy, westchnień i prognoz pogody. Najciekawsze jest to, czego nie zapisałem i zaraz potem zapomniałem.

6. Najważniejsze jest ciepłe światło domu (zapisałem jesienią, kiedy mieszkała z nami M.) Wszystko inne jest niedopowiedziane - dodaję teraz z czułością do życia. (Ideałem domu był ów dom w Dolinie Muminków, gdzie gdy tylko pojawiali się goście Mama Muminka szykowała dodatkowe nakrycie a Tata zbijał kolejne łóżko).

7-10. zob. Dziennik z Londynu. Lipiec

11. Tak nagle jak się pojawili. Klucze przekazane w biegu. Tęsknię przy zmywaniu.

12. Zapis na blogu, anegdota z podróży, pusty czerwony zeszyt. Najważniejsze - jak zawsze - pozostaje niewypowiedziane: czułość (nowe słowo klucz w dzienniku autora bloga) do czasu, czułość do osób.

13. Pędzą do ogrodzonego zamku autobusy na sygnale. Wiozą posłów - wszyscy cierpią na paraliż nóg, to druga faza choroby po paraliżu woli. Tylko ręce posłusznie cały czas głosują. Wyglądam przez okno i widzę stolicę małej satrapii na zbyt bliskim Wschodzie.

14. Koszulki, które zamówiłem przyszły o miesiąc za późno. Nie nadają się na plaże Portugalii ani do londyńskich muzeów. Ale warto było - przekonuję się dzisiaj w kawiarni, gdy zza lady nachyla się baristka, szepcząc: ale ładna.

15. Chmury zawieszone nisko. Wczesna jesień przyszła - pisze M. Nie chcesz wychodzić z domu. Na Woli łudzą cię przejaśnienia.

16. Helsinki. Ci, którzy od trzech lat usiłują wyciągnąć nas z Unii Europejskiej, zostawiają nas z ręką w nocniku. Oto jesteśmy już poza limesem, do którego wpychało nas pokolenie wielkich umarłych (takich jak Geremek czy Mazowiecki). A poza limesem nie ma lodów waniliowych. Jest próżnia i brzydko pachnie. Dobry wujek Trump, ten co doprowadził nas do orgazmu na Placu Krasińskich latem ubiegłego roku, dogaduje się ze złym wujkiem Wołodią, usiłując dobić NATO i naszymi rękami zadusić Unię.

17. Cztery lata byłem ciężko chory, przez cztery lata badałem cnotę u mieczyków - czy wszyscy sprzedawcy kwiatów muszą być szaleni? Pan z Trasy W-Z po latach opracował recepturę na pełne kłosy.

  

środa, 18 lipca 2018, kozmo1
Tagi: ja podsłuchy

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: