2017: 69 książek - 2016: 75 książek - 2015: 78 książek - 2014: 89 książek - 2013: 60 książek
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Jože Pirjevec, Tito, Sedno 2018

 


(Dave Didio, Pogrzeb Tito, Belgrad 1980 (c) Stars and Stripes, źródło: stripes.com)

 

Pamiętacie jak Pius XII wybuchł po śmierci? Temu właśnie chciała zapobiec jugosłowiańska wierchuszka partyjna, jak podają niektóre źródła, a za nimi Wikipedia. Trumna Tito w niebieskim pociągu - najbardziej patetyczny z pogrzebów - jadąca z Ljubljany przez Zagrzeb do Belgradu była pusta. Zamiast Tito w jedenaście lat później eksplodowała Jugosławia.

(To właśnie na przykładzie pogrzebu Tito (tutaj), tudzież pogrzebu cesarzowej Zyty, ćwiczyłem onegdaj patos. Sprawdzałem czy odpowiedni uroczysty nastrój, muzyka, spowolnione zdjęcia - choć nie masz żadnego związku z Prezydentem SFRJ ani z Cesarzową Austrii - wywołają wzruszenie. Ależ oczywiście.)

Opowieść o Tito i Jugosławii, a może Jugosławii i Tito jest fascynująca. Szukam w niej odpowiedzi na przeróżne pytania. Czemu eksplodowała? Czy mógł temu zapobiec? Jak to się stało, że Sarajewo i Srebrenica? Dlaczego na jego pogrzeb (pusta trumna) przyjechali wszyscy? Jak pogodzić Goli Otok i Elizabeth Taylor? Czy mechanizm dyktatury działa już nad Wisłą?

Książka Prijevca jest biografią polityczną. Jeśli pojawia się życie prywatne to w niewielkich dawkach i poza chronologią. Podobnie autora niezbyt interesuje Tito jako zjawisko społeczne, rozdział o jego kulcie pozostawia niedosyt. Przez taki sposób narracji Tito może wydawać się wyłącznie pozbawionym uczuć, wyrachowanym graczem. Znak równości, który stawiam w poprzednim akapicie między Jugosławią a Tito nie jest nieuzasadniony. Tyleż jest ta książka biografią Tity, co biografią Jugosławii.

Udaje mu się uchwycić moment, który mógłby zmienić wszystko. W roku 1974 Tito rozprawia się z liberalnymi władzami partyjnymi w Serbii. Ich upadek - pisze Prijevec - oznaczał też klęskę nurtu "europejskiego", który już od dwóch stuleci był obecny w serbskim życiu politycznym i intelektualnym, choć nigdy wystarczająco silnie, by zaistnieć jako nurt dominujący. Skutki były opłakane (…). Klęska "najbardziej piśmiennej części społeczeństwa serbskiego" ponownie otwarła bowiem drzwi przed partią "lewantyńską", ksenofobiczną i zapatrzoną w swoje mity, niezdolną wydobyć naród z gospodarczego i cywilizacyjnego zacofania (s. 680). W tym momencie uruchomił się proces, który doprowadził do Sarajewa i Srebrenicy. Splot decyzji wynikających z taktyki rozgrywek u szczytów władzy. Trzepot skrzydeł motyla na Wyspach Briońskich. Wybaczcie, ale ja znowu myślę o Polsce.

(Miałem dziesięć lat, kiedy zamieszkałem w Jugosławii. Lada miesiąc miała wybuchnąć, ale ja jeszcze tego nie wiedziałem. Piękna była ostatnia złota jesień w Jugosławii).

 

czwartek, 30 sierpnia 2018, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: