2017: 69 książek - 2016: 75 książek - 2015: 78 książek - 2014: 89 książek - 2013: 60 książek
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik pisany we wrześniu (odc. 1)

 

1. 

Sprzedawczyni kurczaków w pierwszy wrześniowy ranek cieszy się niewymownie: będę chodziła na flamenco - opowiada.

Ostatnie truskawki, mówimy Dziecku, choć nie znać dziś końca lata.

2.

Lilie powodują złe sny. Tak sobie tłumaczę pośrodku nocy.

3.

Kiedy już oddaliśmy Dziecko Systemowi szliśmy przez osiedle. Dopadł nas zapach pieczonych bułeczek z samu. Nadjechał czarno-biały autobus.

Przyglądać się - tyle zostało, kiedy wieczór coraz szybciej i blisko nowiu (nowy telefon pokazuje obracający się Księżyc, ulubiona funkcja Dziecka).

4.

Odkryłem w moim nowym telefonie również funkcję kategoryzowania życia. Opisując zdjęcia, aparat umieszcza je np. w kategorii "szczęście". Dobrze wiedzieć, gdzie występuje.

 

 

Dziennik podróży na pętlę EC Siekierki. Mamince nie podobały się trzy kominy, ani też mężczyzna z wielkim brzuchem, który spluwał na rogu. drogi, zakręty, domki, zagrody, drzewo-krzaki, ludzie czekają na przystankach (pisał Miron B. równie ciekawski jak Dziecko). Zielsko rosło, mężczyźni brzęczeli butelkami, zbieraliśmy koniczynę, sto osiem w osiemnaście minut przewiozło nas do innego świata.

5.

Zrobił się ciemny wrzesień. Skakaliśmy po kałużach, ale ich też niewiele. Zamówione książki czekały w kiosku, ale skąd czasu, żeby je przeczytać wszystkie.

6.

Dziecko odpowiada Systemowi. Po ciemku Dziecko wstało z łóżka i ruszyło w kierunku łazienki. Chcę się porzygać - oświadczyło.

7.

Nadal doskwiera zmiana geografii. Dajmy na to autobus, którym jeździłem. Przedtem. Nie wiedziałem, że tyle czasu zajmuje droga wzdłuż cmentarzy. - Czy nacisnąć przycisk żeby się zatrzymał? - pyta w szarej sukience. Odpowiadam, że tutaj już nie ma przystanku. Patrzy wzrokiem smutnym, niespokojnym.

8.

Przewodnik po nieistniejącym życiu. Lilie od złych snów i znów ostatnie truskawki. Na sztucznej trawie słońce, ale wieczorem nadciąga jesień. Mam dwadzieścia kilka lat i pachnie deszczem na Racławickich, piszę sobie o Lublinie z M. W przyszłym roku masz trzydzieści dziewięć - stwierdza przed snem A.

9.

Budzimy się we mgle. Jesiennej, nie londyńskiej, ale i tak myślę o chwilach, które mój wewnętrzny aparat umieścił w kategorii "szczęście". Dzięki Bogu, że istnieje messendżer. (A. mi proponuje łotsapa).

10.

Po schodach od carrefoura człapie człowiek-legenda. Bardzo przyziemne są spotkania z połową historii Polski. Ciemno już się porobiło. Podlaliśmy pelargonie. Dziecko wymija historię zygzakiem.

 

środa, 12 września 2018, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: