zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik pisany w grudniu (odc. 1)

 


(Poznań, Św. Marcin, 4.12.2018)

 

1.

Rakiety. Skoro nie mogli pojechać na halę (bo brak samochodu), pojechali i kupili samochód (nie na hali). Równie dobrze, może nawet łatwiej, kupowaliby rakietę kosmiczną. Czy dużo pali przy odczepianiu pierwszego członu? Czy kapsuła w pełni bezpieczna? 

2.

Oczekiwanie. Dziecko śpiewa w przedpokoju, że teraz będzie Adwent. Czy na kogoś naprawdę czekamy?

3.

Ajerkoniak. Poznań jest schludny, choć za plecami hotelu na wąskim parkingu otwiera się widok na podwórza ulicy ku czci najlepszego ze świętych. Jarmark całkiem berliński z wielkim młyńskim kołem. Szukam, błądzę, czy mają ajerkoniak na uśmierzenie nerwów? (tutaj)

4.

Sceny mitologiczne. Wszystkie wyglądają podobnie, wychodząc mówią Paka! i zabierają tajemniczy kuferek z zestawem płynów do czyszczenia wydzielin. Afrodyta na piętrze drugim, Atena - na trzecim, Artemida - na piątym.

Parys w garniturze zjada ze śniadania wzięte jabłko.

5.

Dylemat Jarosława (po raz kolejny). Kiedy przypną mu medal a on się ucieszy, to znaczy, że już będzie po tamtej stronie muru, który chciał kiedyś wyburzyć, najlepiej słowami, słowa mało znaczą. 

Poszarzał, nie nadaje się na bohatera (nawet na bohatera bloga).

6.

Medycyna tradycyjna. Kolega z pokoju - mormon (tutaj) - oskarżył mnie o ból gardła, zapalenie stawu oraz upadek cywilizacji Zachodu. Wszystko przez otwieranie okna. Przez okno do pokoju - powiem Wam po cichu - wpada czasem czort.

7. 

Zwykłe czasy. Bębni deszcz o Bemowo. Zapisuję ten grudzień, który pożera noc; i czas. Bardzo brakuje odrobiny zachwytu. Kiedy tak notuję, w swetrze ze świątecznym misiem siadam naprzeciw urzędowej pani w swetrze ze świątecznym reniferem.

8.

Słońce Peru. Peruwiańskie borówki nachalnie na hali spoglądają na mnie. Jakby lato trwało i działo się w najlepsze w tej szarej chmurze mgły, zimy, co nie jest zimą, jesieni, która nie mija, nocy, która zjada dzień. (I jeszcze weź Dziecku wytłumacz czy Peru koło Łodzi).

9.

Iluminacja. Krajobraz piękny był, choć nie zimowy. Ulice oświetlone światłem odbitym w kałużach. Dziecko w każdą musiało wstąpić. Brakowało tylko Bożego w Narodzeniu.

 

środa, 12 grudnia 2018, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/12/14 13:08:09
Peru nie koło Łodzi, ale już Afryka, owszem, w łódzkim :-)
-
2018/12/14 13:37:54
Oooo!