zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik rzymski (cz. 1)

 

Sześć lat

Rzym jak dom. Minęło sześć lat. Przez sześć lat nic się nie zmieniło - mówi Danilo, nasz gospodarz. Jest młodszy od nas i przybija Dziecku piątkę. Codziennie rano na śniadanie przygotowują jajka. Tu można pobyć dwa, trzy dni - dodaje. Niechęć do własnych miast, skąd ja to znam?

Na mapie zakreśla okolice dworca i wpisuje duże NIE. To fascynujące - myślę sobie, szkoda, że ich nie zbierałem, tych map z napisami, to jak gospodarze widzą własne miasta. 

Stacja benzynowa

Papież (ksiądz dyrektor wszystkich księży na całym świecie, nawet w Rosji, jeśli jacyś są) mieszka w hotelu nad stacją Esso. Prawdziwa rewolucja Franciszka dokonuje się w geografii Watykanu (jeśli spojrzysz z tarasu na kopule, zobaczysz jak bardzo różni się strona lewa z pałacami i Sykstyną od prawej ze stacją Esso i hotelem).

Bazylika

Wieczór chrześcijaństwa jest najpiękniejszą porą. Ciemne światło skrywa pychę bazyliki. Wszystko wydaje się dużo bardziej pobożne: zmywa grzechy ulewny deszcz.

Kopuły

Najwięcej tutaj jest kopuł. Taki krajobraz, że wciąż wyrastają nowe. Opowiadam Dziecku, że Rzym składa się z kościołów i z nich. Systematycznie je odwiedzamy, zaglądamy do wnętrza. Patrzą wtedy na nas swymi mądrymi oczyma opatrzności.

Getto

Na ławeczce jemy cienkie kawałki ciasta z sosem pomidorowym, na środku Getta. Zupełnie inaczej brzmi ta nazwa tutaj niż na Muranowie albo za Bramą Grodzką. Jakby ktoś inny ją też wymyślił, ktoś z Południa, ten sam co na pomarańczowo pomalował mury.

Jest 16 października 1943 roku: biorą swoje walizki i wędrują na dworzec. Pociąg jedzie na północny wschód, gdzie getta maluje się na czarno.

 

Muzea Kapitolińskie



I. Hygea

Nie mogę się oderwać od niej z zachwytu. Żadna Wenus z marmurowym tyłkiem, tylko Alicja albo Teresa Balthusa zrobiona w cienkiej tunice na bóstwo.

II. Marsjasz

Z różnych kawałków kamienia ma ciało. Objaśnia mi A., że to nie sztukowanie rzeźby przez renesansowych rzemieślników, ale obdarta z ciała skóra i kamienne mięso, co się stanie żerem dla kamiennych much. Patrz na porzuconą fletnię, mówi A., jaki w niej straszny kamienny ból.

III. Epitafium

Dla Germinii Agaty Mater. Nazywałam się Mater, ale nie dane mi było stać się matką. Właściwie żyłam jedynie 5 lat, 7 miesięcy i 22 dni. Kiedy żyłam, bawiłam się i byłam kochana przez wszystkich. Wyobraźcie sobie, z buzi przypominałam małego chłopca, nie małą dziewczynkę. Bliscy znali mnie jako Agatę, o spokojnym temperamencie, miłym i szlachetnym wyglądzie, włosach rudych, upiętych krótko i rozpuszczonych na plecach. Teraz wszyscy obdarowujecie mnie napojami i swoją modlitwą, aby ziemia nie była ciężka dla mych szczątków. Nie rozpaczaj nad mym ciałkiem Fawencjuszu, któryś mnie wychowywał i kochał wyłączną miłością. Rodzice zresztą nie mogli opłakiwać mojego losu, bo poprzedzili mnie jakiś czas temu. Zasmucona jest także ma przyrodnia siostra Amoena. Proszę pocieszajcie moją rodzinę, przypominając jej o mym miłym życiu i modląc się, aby ból nie wzrastał a smutek miał swoje granice. Ty, który czytasz, wiedz, że nazywałam się Germinia Agata i śmierć mnie wyrwała przedwcześnie, prowadząc do Tartaru. To wszystko, nic więcej się nie zdarzy: wszystkim nam to pisane.

Delfiny

W przeciwieństwie do tych z widoczków, które znamy dzisiaj ("rejs z oglądaniem delfinów w Morzu Alborańskim"), tamte starożytne i papieskie nie budzą sympatii. Zbieram je dla M., a one pokazują zęby. Trochę w nich ironii, trochę - szyderstwa.

Spis aniołów (amorów) z natury


Ten wczorajszy opłakujący Adonisa, złamane serce, spuszczona głowa.
Amorek-dziewczynka opiekujący się sufitem w pałacu Corsinich (dotychczas napotykane amorki zawsze były płci męskiej, pominąwszy te bez ciała z samą główką i skrzydłami).
Pod portretem młodej dziewczyny ze skrzydłami ktoś zamieścił podpis: archanioł Gabriel.

 

środa, 06 lutego 2019, kozmo1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: