2016: 8 filmów, 52 książki - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | TEKSTY
RSS
środa, 28 września 2016
Dziennik. Wrony i ćmy

 

Wściekły jest wczesny wieczór na Woli. Ten harmider, wyjeżdżają z lewa, betoniarki, jakiś idiota w moim samochodzie blokuje tory na Okopowej, dzyń.

Pac, spada obok wroni orzech. Skąd one biorą te orzechy? - zastanawia się A. Też nad tym myślę, może kradną z targu? - światła na Solidarności.

Zmrok osiada na płaszczu jak ćma (27.09.2016).

 

Tagi: ja
13:30, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 września 2016
Dziennik. Karty i kawy

 

Tylko jedna karta - napisała mi bramka, kiedy przyłożyłem tylko jedną kartę. - Potrafię odczytać, ale coś się zblokowało - powiedziała pani w punkcie obsługi. - Ma pan zdjęcie? Zrobić trzeba nową.

Poszedłem z W. na kawę. Błąd połączenia, latte stygnie i co dalej? Może inna karta, błąd połączenia. To zaraz wypłacę i zapłacę, powiedziałem i pobiegłem. W. siedzi na kanapie. Latte stygnie.

Już bym pomyślał, że to wszystko przypadki, ale na moich oczach facet przy stoliku obok postawił espresso w powietrzu (26.09.2016).

 

Tagi: ja
13:02, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
Dziennik. W cieniu skrzydeł

 

Z maili: którego Anioła Stróża pan zamawiał?

Patrz jaki przyrost naturalny - szepcę do A. na kazaniu, które spędzamy na wypełnionym dziećmi kościelnym parkingu (Ewangelia akurat pasuje tematycznie, bo o bogaczu). Nad nami nisko latają dwupłatowce. Taka piękna niedziela. Kiedyś wszystko było inne.

Dziecko śpi (25.09.2016).

 

Charles King, O północy w Pera Palace. Narodziny współczesnego Stambułu, Czarne 2016

 

(Pera Palace, lata 30. XX wieku, źródło: pinterest.com

 

1.

Właściciel menażerii tresowanych szczurów, psów i świń prosił o pośrednictwo w poszukiwaniach odpowiedniego klubu nocnego bądź sali widowiskowej. "Artyści nie są w stanie mieszkać w dzisiejszej Rosji - stwierdził smętnie treser szczurów . - Atmosfera nie sprzyja sztuce" (s. 143). 

Opowieść o Stambule zostaje zaklasyfikowana jako zawód czytelniczy. Nie rozczarowują jedynie intrygujący tytuł, świetna okładka i zdjęcia oddzielające rozdziały, bo spodziewałem się fantastycznej opowieści o mieście nie do opisania, a otrzymałem nudnawy reportaż, który nie porusza (o zachwycie nie wspomnę).

Więcej, w pewnych momentach zastanawiam się, czy autor nie był stypendystą rządu tureckiego, zwłaszcza wtedy, gdy ludobójstwo myli mu się z wpędzeniami (ludobójstwo Ormian miało wyludnić całe wioski (...), zmuszając do ucieczki milion ludzi, s. 71) lub gdy banalizuje dramat Greków (obustronna czystka etniczna zmieniła się w odmianę nostalgicznej turystyki, w ramach której Grecy odwiedzają swoje dawne rodzinne mieszkania w Perze, s. 130; w tym samym tonie można uznać, że wycieczki z Izraela do Auschwitz są odmianą nostalgicznej turystyki). Kingowi łatwo przychodzi zrzucanie winy na mocarstwa kolonialne i usprawiedliwianie Turków.

2.

Pod pokładem stłoczono prawie osiemset osób (s. 320). Jakbym czytał "Wielki przypływ". Problem ratowania lub nieratowania ludzi, mimo upływu lat, wygląda podobnie. Nie chodzi więc wcale o to kim są - rumuńskimi Żydami czy uciekinierami z Syrii - dylemat jest niezmienny. Ocalać czy pozwalać, żeby zginęli? Inny jest tylko kierunek ucieczki - z północy na południe, nie z południa na północ. Nawet Turcja jako kraj tranzytowy bez zmiany. Ocalała tylko jedna osoba (s. 323).

3.

Pisze King w epilogu: w nowoczesnej historii Europy dominują dwa tony: narodowy i elegijny. Oba na swój sposób są zmyślone. Historia narodowa wymaga, byśmy z nieogarnionego bogactwa ludzkiego doświadczenia (...) wyłuskiwali jedynie doświadczenia narodowe - owe rzadkie momenty, gdy ludzie wywieszają flagę bądź przeinaczają pamięć o zbiorowej przeszłości - jako najbardziej godne naszej uwagi (s. 370). Jak do tego się ma jego "O północy w Pera Palace"?

Na kontinuum między książką historyczną opisującą i interpretującą fakty, opatrzoną przypisami i poprzedzoną krytyką źródeł a reportażem, w którym liczy się ludzka opowieść, może ubarwiona i nie do końca prawdziwa, ale szczera, tom o Stambule znajduje się gdzieś pośrodku - nie ma w sobie ani powabu reporterskiej opowieści ani powagi dzieła historyka - w próżni.

O tym, że można o mieście pisać inaczej, można dowiedzieć się tutaj. Książka Piotra Szaroty jest pod tym względem wzorcowa.

 

niedziela, 25 września 2016
Dziennik. Śniadanie z bogaczem

 

Za kontuarem zniszczony gość do kawy wsypuje sobie dziesięć cukrów a potem wyciąga wymiętą dyspozycję wypłaty pięciuset milionów złotych, nowiutką, Kraków, sierpień tego roku. Krztuszę się prawie w tej ikei parówką bądź jajecznicą bądź plackiem ziemniaczanym. Widziałaś? - pytam A., ale A. nie podgląda obcych ludzi (24.09.2016).

 

Tagi: ja
21:22, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
Zjednoczone stany miłości

 

 

Przerost formy nad treścią - oburzała się Jo. na Berlinale, więc bardzo chciałem Jo. udowodnić, że się pomyliła, wiele trudu mnie to kosztowało, niedzielne popołudnie poświęciłem i jesienią pachnący Mokotów, i na nic. Nie widziałem do tej pory tak antykobiecego filmu. W ogóle dziwna z nim historia.

Forma. Zdjęcia są perfekcyjne, dawno nie widziałem takich ujęć. Wanna w niebieskiej łazience. Nocne osiedle (pamiętam takie nocne osiedla i ich przepastną tęsknotę). Symetria klatki schodowej. Gdyby to był album z fotografiami, przeglądałbym zachwycony, szturchając łokciem A. i mrucząc: no, zobacz, genialne.

Udało mu się pokazać schyłek, który jest początkiem. Szukam we własnych wspomnieniach i nawet cud odnajduję. Że rysa na policzku Matki Boskiej będzie szła do jej serca, a jak dojdzie - to koniec świata. O tym rozmawiają dwie dziewczynki w szkole, oglądając obrazki. Zrozumie to tylko ten, kto żył w tamtych betonowych czasach, na osiedlach z pawilonami handlowymi, kaplicami kościołów w budowie i widokiem na szczere pole.

Treść. Każdą z tych historii, bo na film składają się trzy historie (w sumie cztery, ale bohaterka czwartej jest w tle każdej z pozostałych), obejrzałbym chętnie jako klasyczną fabułę. Może poza pierwszą, bo temat romansu z księdzem jest już oklepany i nikogo nie bawi. (Spojler) Za to opowiastka o dyrektorce szkoły ze sznurem pereł na szyi topiącej uczennicę, córkę swojego kochanka, jest majstersztykiem.

Niestety mój problem z filmem Tomasza Wasilewskiego pojawia się tam, gdzie forma łączy się z treścią. Nijak mi jedno do drugiego nie pasuje. To, co wydawać by się mogło wyrafinowane lub wysmakowane, okazuje się być pretensjonalne i nudnawe. Wszyscy troje widzimy w formie podobieństwo do Seidla, ale on stosuje ją w zupełnie innym kontekście fabularnym. Nagość u Seidla jest uzasadniona, podczas gdy tu dla części scen (np. kąpieli nagich staruszek) uzasadnieniem jest jedynie wymóg formy. (Przyznaję, zdarzają się też sceny, w których forma i treść łączą się bez zarzutu, jak choćby scena obmywania w ostatnich minutach filmu).

Słowa klucze: ajerkoniak, kanarki, plakat z koncertu Whitney Houston

(3,5/3,0)

 

(źródło: stopklatka.pl)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 677