2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
środa, 24 stycznia 2007
Czytanie nekrologów w styczniowy dzień

Brak obrazu
Brak tekstu.
Kurtyna. Cisza.









(Nawet zdjęcia nie potrzeba. Myślę tak sobie.
Doświadczenie dość generalne: pamiętanie i zapominanie:
twarzy, chwil, słów, uczuć.
Doświadczenie powtarzalne. Nieuchronne.)
Wykład o molekułach, antykwariuszach z miasta na literkę B i krztuszącym się kontynencie

Między Brunonem a Michelem.
Długo się wahałem.

(Obrazy z targu umarłych w mieście na literkę B. łączyły się w moich myślach ze zdaniami wyrwanymi z książki Houellebecqa. Analiza agonii tzw.kultury europejskiej współgra z empirią wyprzedaży rodzinnych pamiątek.
I tak sobie czasem myślę ze strachem, że ten kontynent ginie.
Ginie pozbawiony ducha, z trudem łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg. A w tej obrazoburczej - zdaniem krytyków, jak twierdzi okładka - opowieści, tak naprawdę można przeczytać co dla Europy znaczy odrzucić chrześcijaństwo. Odrzucić swój rodowód. Odrzucić i umrzeć.)

(Pesymizm jak w "Końcówce" Becketta)

Nie potrafię się z nimi identyfikować.
(Chyba całe szczęście.)
Jestem dzieckiem prowincjonalnego i katolickiego świata.
I - wbrew ułudzie Zachodu - bardzo mi z tym dobrze.


I'm dreaming of a white Wednesday

Robiąc kawę z mlekiem,
zauważyłem, że
Saska Kępa ukryła się

pod opadem atmosferycznym.

Czytanie nekrologów w styczniową noc

Kolejny wielki
dołączył do grona zimnych czaszek
Gilgamesza
Hektora
Rolanda.

(Nie znoszę momentu, gdy po myślniku pojawia się też druga data.)
wtorek, 23 stycznia 2007
Przypadkowe zwiedzanie z przewodnikiem po zamordowanym mieście

Dziwny zbieg okoliczności:
Czekam na tramwaj
w pobliżu Umschlagplatzu,
czytając książkę o obozach zagłady.


Byliśmy w kinie po raz drugi w 2007 roku (21.01.2007)
(Pani w wejściu chciała mi wręczyć do wyboru podpaskę lub pieluchę.
Potem minęliśmy stolik do przewijania niemowląt
i moglismy spokojnie zasiąść przed ekranem.
Seans dla rodziców z dziećmi był w samo południe i był tańszy.)

Film nie był niesamowity.
Ale zdjęcia miał niesamowite.
(Polecam: mercedes stojący obok kapliczki na zaśnieżonym polu,
Stadko gęsi biegnące przez wieś o świcie.)

Miejsce było niesamowite
(to w filmie, nie kino z niemowlętami...):
Beskid Niski w swej spotęgowanej beskidowości,
to znaczy, chciałem powiedzieć, no właśnie... Transylwania.

(okazuje się, że egzotyka Karpat może dorównywać egzotyce Andów.)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6