2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
sobota, 31 stycznia 2015
Dziennik. Fragmenty (2)

 

1. 

Spadł śnieg, weź aparat. Ale się topi. Żeby nie przemoczyć butów. Tak wcześnie jeszcze nie byliśmy na kawie. Co na śniadanie weźmiesz. Sypią sól. Wrona spogląda z niepokojem. Ludzie się dopiero budzą, ulice też. Oglądamy jak zwykle dzieci w gazecie. I nekrologi, dopisz, nekrologi też. Co mamy właściwie kupić? Wanilia, laska wanilii i pamiętaj. Pamiętaj: świeże tulipany. (Dni, w których tak po prostu piszemy esemesy do przyjaciół).

2.

- Halo, zakupów pani zapomniała! - wraca po jabłka, choć dwie budy dalej już była między cielęciną a papryką. Dwukółkiem tyr,  tyr, starsza pani taka. - Zakręcona jestem - wyjaśnia.

3.

Słuchaj, czy to możliwe, że to bracia trojaczki sprzedają ziemniaki? Popatrz na nich. Nic dziwnego, A. wzrusza ramionami, w tych okolicach bliźniaczki przecież są kioskarkami1.

4.

Pisuar grał Love Story. Znajdowali się w dziwnym miejscu. Pustawy parking kosztował sześć złotych, za towarzystwo mieli jedynie beemwu. Całe przepyszne centrum handlowe zatrzymało się pod koniec ubiegłego wieku, fontanna spadała z wysokości dwóch pięter i pachniała blichtrem. Fotografowali się na ruchomych schodach, ale ucięło mu głowę. Było wykwintnie, ale nie było nikogo. Wyobrażał sobie, że tu gdzieś są milionerzy.

Na przykład ten dziadek na dwukółku tyr, tyr przywozi do zwrotu prezent: zwrot będzie na kartę, dwa tysiące złotych. (Aha, milionerzy skrywają się jako staruszkowie). 

5.

Kawiarnia, w której jesteśmy pierwszy raz, ma dziwne szyby jak z gabinetu luster. Ten mężczyzna po lewej lustrujący nas leniwie czeka na córkę. Kiedy przyjdzie, będzie lustrował jej chłopaka, nieznośne przesłuchanie, co robili, jakie mają plany. Po prawej, koleżanki, jedna ma na rękach wzory malowane henną. Na samym końcu cicha kobieta-mysz z herbatą przegląda książki o nieciekawych okładkach i długich tytułach. Odbijamy się wszyscy w krzywym zwierciadle. Wszyscy, ciągle, cały czas.

6.

Nagle odkryliśmy, że koło Śródmieścia, na tym wiecznie obszczanym skwerku, naprzeciw "Kinoteki", rosną platany (olśnienie!) Tysiące razy, ale nigdy przedtem. Widziałaś, bo ja nie. (Nie spodziewałem się takiej dendrologicznej fantazji po socrealistycznych architektach.) Ale one cały czas tutaj. Dobrze, że piechotą szliśmy do tej Zary. A tak marudziłeś. Subiektywny wybór (po raz drugi pod koniec stycznia).

(31.01.2015)

 

______

1 O tym pisałem tutaj.

Hiszpanka

 

 

Znęcanie się nad "Hiszpanką" jest modne, ale ja się nie chciałem znęcać, niech A. zaświadczy, ja się cieszyłem, spieszyłem i szukałem miejsc parkingowych. 

"Hiszpanka" jest dziełem (w materiałach reklamowych firmowanych przez scenarzystę, reżysera i producenta w jednej osobie nazywana "arcydziełem") nie z tej ziemi. Bo od kilku godzin zachodzę w głowę jak, mając świetny pomysł (wojna, którą toczą telepaci, czy to nie jest jak z opowieści Bubera o cadykach, na czele z Widzącym z Lu., chcących kierować przebiegiem wojen napoleońskich), budżet pozwalający na imponujące efekty specjalne, godne pozazdroszczenia: scenografię i kostiumy, momentami wizualnie porywające zdjęcia miejskich krajobrazów (np. pogrzeby i lodowisko!), można stworzyć coś tak nudnego?

Obraz pozbawiony dynamiki, rozwlekły, z niejasnym scenariuszem. Opakowane w świetną technikę nic (A. powiedziała to bardziej dosadnie, ale to jest blog o kulturze, więc nie będzie nic o odchodach). Wydaje się jednak, patrz powyżej: świetny pomysł, że to naprawdę mógłby być dobry film. Może historią sterują nie polityczne decyzje, ale jakieś zakulisowe knowania spirytystów? Mity i wizje?

W "Hiszpance" występują Jan Peszek i gromada dębowych kłód. Te rzadkie minuty, gdy na ekranie pojawia się Peszek, to jedyne minuty, w których widzi się prawdziwych aktorów (nawet Jan Frycz gra na odwal, a ci z młodszego pokolenia aktorów są żenujący, jak ta jedna, co udawała Kalinę Jędrusik głosem i biustem). Peszek za to jest świetny: marzę o Polsce, w której biało-czerwony to będzie kolor truskawek ze śmietaną. Może miał własnego scenarzystę albo wycięli to z innego, lepszego filmu?

Prawdę powiedziawszy, to wiele mógłbym temu filmowi wybaczyć, bo wizualnie był jednak miły, ale robi on coś obrzydliwego z Paderewskim: przedstawia go jako skretyniałego idiotę w koszuli nocnej, nie bardzo wiedzącego co się z nim dzieje i dlaczego. I o ile nic nie mam do krytykowania znanych osób, to w kontekście marnego scenariusza, Paderewskiego mi po prostu szkoda. Szkoda Paderewskiego na taki zły film.

Słowa klucze: podwiązka, pierścionek zaręczynowy, Witkacy

(1,0/2,0)

 

(źródło: film.onet.pl) 

Dziennik. Fragmenty (1)

 

1. 

Studentka na siedzeniu obok intensywnie pachnie. Zaglądam jej do zeszytu: o pojęciu prawdy.

2.

Historia rzeczy przypomina naszą własną: gdzieś byliśmy, coś oglądaliśmy. Rozmawialiśmy (R. Kalicki, Dziennik z zaświatów, s. 9).

3.

Pisze R. o nieznośnym ciężarze banalności, codzienności: przypomina mi się fragment Różewicza: "więc to już wszystko mamo/ tak synku to już wszystko/ a więc to tylko tyle/ tylko tyle/ więc to jest całe życie/ tak całe życie".

4.

Zwłoki królów i królowych Hiszpanii przed pochówkiem w królewskim panteonie, umieszcza się w specjalnym pomieszczeniu, do którego dostęp mają jedynie mnisi augustianie, nazywanym el pudridero od pudrir - gnić (ładniej by brzmiała: rozkładalnia). Spoczywają tam kilkadziesiąt lat, aż z królów i królowych Hiszpanii pozostaną kości. Cały obrzęd jest tak tajemniczy, że istnieje tylko jedna fotografia tego miejsca.

5.

Któraś (musiałbym sprawdzić w notesie) rocznica tamtego wieczora. Przystanek był wówczas bliżej świętego Krzyża niż księgarni Prusa. Ostatnie kolokwium sesji, sobota wieczór i stoimy z K. na tym przystanku, i się nie będziemy widzieć tydzień albo dwa tygodnie (przypis jak wyżej). Tak we mnie tkwi to do zobaczenia na tym przystanku i potem przytulny żółty autobus, i zaglądanie w okna w Garwolinie i Rykach, włączone ogrzewanie. Subiektywny wybór obrazów do zapamiętania i do zapomnienia.

6.

Nazywa się Sindbad i trafi gdzieś daleko od tego miasta. Idę kupić bilety do kina, a oni się pakują. Nazywa się Sindbad, płyń po morzach i oceanach. Koło siedemnastej w piątek wszyscy wyjeżdżają. Te egzotyczne nazwy, które nic nie mówią. Bo ty pozostajesz.

7.

O nadużywaniu słowa "nieskończoność". Pani w radiu, femi-poli-i tak dalej, opowiada, że znalazła sens (za ten sens trzeba u niej słono płacić), odkryła metafizykę: Seks daje sens życia. Ten napęd jest nieskończony (30.01.2015).

 

Tagi: ja
22:02, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
Rajmund Kalicki, Dziennik z zaświatów, Twórczość 2014

 

Dziwna rzecz z tym "Dziennikiem". Czytam go z przyjemnością, bo przypomina mi styl mojego bloga (tak, właśnie tego). 

Fascynuje się mitami i czasem. Używa trudnych słów (kilka musiałem sprawdzać w słowniku). Pisze o Jarosławie i Edwardzie (skądinąd łatwiej mu pisać, bo ich znał, dlatego zresztą kupiłem "Dziennik"). Pisze we fragmentach. Urywa cytaty. Wraca do nich: temat i wariacje. Nawet pojawia się racjonalna żona i przywołuje go do porządku. Najbardziej mnie chyba różni stosunek do fizyki, której nie rozumiem i nie umiem łączyć jej z myśleniem o kulturze.

Lubię, gdy Kalicki, archeolog, pisze o Morzu Śródziemnym, na przykład o Krecie (ciepło o niej myślę). Wypisuję sobie z "Dziennika" związek przyczynowo-skutkowy, nie wiem, czy prawdziwy, ale lubię jasną składnię symetrię wywodów: wybuch wulkanu na Therze → upadek cywilizacji minojskiej → strwożony Amenothep IV (później Echnaton) porzuca wielobóstwo na rzecz monoteizmu → pojawia się Mojżesz (resztę znamy).

 

Whiplash

 

 

(Spojler) Taką ładną dziewczynę z Arizony, Nicole (Melissa Benoist), zostawił główny bohater, bo on chciał być wielki a ona nie miała sprecyzowanych planów życiowych, nie poszła do najlepszej szkoły i przeszkadzała mu w jego wyjątkowym życiu. (A. komentuje pierwszy akapit: Ja ci dam ładną dziewczynę z Arizony).

Było dużo różnych pomysłów w cudzych recenzjach, o czym jest ten film. A dla mnie odpowiedź jest prosta: to film o chorych ambicjach, przerośniętym ego i wizji bycia największym. A przecież Salierich jest cała masa, a Mozartów niewielu. Andrew (Miles Teller) - i nie zmieni tego ostatnia scena - Mozartem nie jest.

 

 

Może dlatego całą swoją sympatię skupiłem na nauczycielu muzyki, Fletcherze (J.K. Simmons, na życzenie A. na zdjęciu), postaci dosyć kontrowersyjnej. Z jednej strony rozumiem, że nie powinno się swoich studentów nazywać lachociągami, z drugiej wiem, że - jeśli chodzi o pedagogikę - ma rację. Edukacja w najlepszej szkole nie może opierać się na głaskaniu po główkach i mówieniu good job! Trzeba umieć powiedzieć (a to przykład z życia): tłuk, nieuk, gleba kompletna, siadaj kołek! Cała edukacja dzisiaj zmierza do jednego: równanie do najniższych, pochlebianie miernocie, a gdy któryś nauczyciel, tak jak Terrence Fletcher, nie podporządkuje się tym wytycznym, należy go wyrzucić ze szkoły i wytoczyć proces. Cóż, to Fletcher ma w sobie więcej z Mozarta.

Słowa klucze: popcorn z rodzynkami, Charlie Parker

(4,0/3,5)

 

(źródło: www.melissa-benoist.com, tumblr.com, cinephilefix.wordpress.com)

piątek, 30 stycznia 2015
Dziennik o niczym

 

Powinno się zawsze mieć coś w zanadrzu. Tak sobie myśli, w sto osiemdziesiąt, nie przestając czytać o udręce i nie zauważając, Smocza, Esperanto, Cmentarz. Coś w zanadrzu: jakiś cytat, wspomnienie, obrazek z udanego dnia, dykteryjka z przeszłości, kiedy się było młodym, naiwnym i się myślało, że bycie dorosłym to jest nadzwyczajne, coś poza rytmem śniadań, autobusów, obiadów i kolacji. (Zawsze się wtedy dziwiłem, że nie chcieli oglądać Kaczora Donalda i Myszki Miki, jak jadą camperem nad przepaścią, bo ja się zaśmiewałem na wersalce w pokoju - daję głowę, że Kaczor Donald i Myszka Miki byli wówczas kolorowi, choć to niemożliwe, bo telewizor był czarno-biały i programy dla rolników i ogrodników, które namiętnie oglądałem też były czarno-białe, ale nie Disney - a oni woleli robić obiad.)

Więc nie mam nic w zanadrzu a dzień się zamyka w klamrze dwóch kaw. Nic się przecież nie stało, żeby zauważyć (29.01.2015).

 

Tagi: ja
11:16, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9