2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
czwartek, 28 lutego 2013
Dziennik (28/02/13)

 

Odlatujący Papież. Piękno metafory. W krainie przylatującego papieża (patrz Pilch i "Narty Ojca Świętego") nie łatwo zrozumieć.

W tym roku na wiosnę ptaki. Nie czuć zapachu, dźwięk sikorek w krzewach koło przystanku. Takiż przez uchylone okno poddasza.

Dziadek zza kontuaru, ten na pierwszym piętrze, ten z teczką i kanapkami zmierzający na drugie śniadanie do pokoju socjalnego. Pewnego dnia nie pojawił się. Przyszli nowi, inni. Patrzą zza kontuaru. Uczą się kluczy do pokojów.

Przyrządzając jagnięcinę w czerwonym winie pierwszy raz poczułem niepokój. W żołądku wyrzuty sumienia.

Trzy płyty na S. Sugar Man, Strachy na Lachy i Szymanowski Karol. Każda do słuchania na okrągło.

 

środa, 27 lutego 2013
Publicystyka (27/02/13)

 

Burza w dniu ogłoszenia abdykacji. Piorun. Wypatrywali znaków tam, gdzie ich nie było. Nie widzieli tam, gdzie były. Katolickie portale znów wypełnione trwogą. Skojarzenie z tym, co pisze Łukasz do Teofila, a co dziwnie aktualne: dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Zajmijcie się swoją codziennością wiary.

Obawiam się, że Kościół w Polsce zajęty odczytywaniem wyimaginowanych znaków, przegapi lekcję Benedykta XVI, lekcję pokory i ufności. Zresztą każda wypowiedź Tomasza Terlikowskiego świadczy o tym, że żadnych lekcji nie odrobimy. Niesamowite jest to, ile z przygan wypowiadanych przez Jezusa wobec pobożnych (i bardzo, bardzo religijnych) faryzeuszy jest aktualnych dzisiaj. Jak ciągle patrzymy z pogardą na celników i na tych, co kłosy łuskają w szabat?

(Denerwuje mnie to, że głos świeckiego Kościoła w Polsce przejęły osoby o umysłowości inkwizytorów.)

Stoi za tym wszystkim wielka nieufność, obawa, że Kościół się zawali, bo przestaniemy klękać w ten czy inny sposób. Zapominamy w tym ferworze, że dla Chrystusa liczy się osoba bez względu na to, czy jest faryzeuszem (pisującym na fronda.pl) czy prostytutką albo - tutaj drży ksiądz profesor Longchamps de Bérier - dzieckiem poczętym in vitro. Najlepiej w Polsce byłoby nam krytycznie przejrzeć Ewangelię i opowiedzieć na nowo o Chrystusie dla doskonałych, wycinając te gorszące sceny. Jak można w ladacznicę nie rzucać kamieniem? Jak?

Gdzież nam do pokory Benedykta?

Jeśli wierzymy (a chrześcijanie wierzą), że Kościół jest rzeczywistością transcendentną, to wszelki lęk jest nieuzasadniony (ba, powiedziałbym nawet, że jest podszeptem, pokusą). To też lekcja dla Polaków z ich skłonnością do uwielbiania papieża a zapominania, że jest on tylko chwilowym i niedoskonałym wikariuszem Kogoś, wiecznego i doskonałego.

Był to tylko fragment drogi Kościoła, który miewa momenty radości i światła, ale też ciężkie chwile. Czułem się jak św. Piotr wraz z apostołami w łodzi na Jeziorze Galilejskim. Pan dał nam wiele dni słońca i lekkiego wietrzyku, gdy sieci były pełne, ale dał też momenty, gdy wzbierały fale i wiatr, i wydawało się - jak wielokroć w historii Kościoła - że Pan zasnął. Ale wiedziałem zawsze, że żegluję w Panu, i że łódź Kościoła nie jest moja, nie jest nasza, ale Jego. I Pan nie pozwoli jej zatonąć, to On nią steruje poprzez ludzi, których wybiera, zgodnie ze swoją wolą (Benedykt XVI, audiencja generalna z 27 lutego 2013 r.)

 

Dodatek:
Trzy sposoby prezentacji abdykacji w mediach (na podstawie kwerendy prowadzonej przez autora bloga). Media katolickie: Módlmy się, bo złe siły spiskują. Co z kanonizacją Jana Pawła? Media brukowe: Czy Papież ma raka, Alzheimera czy kurzą ślepotę? Media w okolicach Piotra Pacewicza: Czy nowy papież uzna związki homoseksualne? Czy związki homoseksualne zostaną uznane przez nowego papieża?

 

Publicystyka (26/02/13)

 

Bruzda Longchamps de Bériera. Kolejny fantastyczny popis inteligencji. Ksiądz profesor dołącza dzięki niemu do zacnego grona antropometrów, którzy z obserwacji czaszki potrafią wnioskować o rasie, inteligencji i kryminalnej przeszłości. Ksiądz profesor wprowadza novum: wnioskuje o sposobie poczęcia. W gronie tym oczekują chociażby Georges Vacher de Lapouge z wiekopomnym L' Aryen et son rôle social lub Theodor von Bischoff, który sprawnie udowodnił, iż czaszka kobiety świadczy o niemożliwości podejmowania przez nią zadań intelektualnych.

Owszem uważam, że każdy ma prawo do swoich przekonań moralnych. Ja też. Natomiast przedstawianie w publicznym dyskursie pomysłów oglądania lub porównywania czaszek w celu wnioskowania o pochodzeniu człowieka, powinno automatycznie wykreślać księdza profesora z jakiejkolwiek debaty, tudzież jakiejkolwiek uniwersyteckiej posady.

(Pytanie, które mnie nachodzi jest pytaniem o to czy ksiądz profesor oglądał popis Leonarda di Caprio w "Django"? Tam też - zdaje się - było o bruzdach.)

(źródło: commons.wikimedia.org)

Tagi: religia
10:17, kozmo1 , TEKSTY
Link Komentarze (1) »
Lutowe (odc. 5)

 

W dzieciństwie chciałem zostać astronomem. I chyba dopiero teraz, czytając, a właściwie usiłując czytać, "Księżyc w nauce i kulturze Zachodu" zrozumiałem, że Opatrzność uchroniła mnie przed życiowym błędem. (Ale żeby od razu zostać urzędnikiem?)

(Czytam właściwie wyłącznie dlatego, że inna zakupiona książka nie dotarła. Podejrzewam listonosza. Kiedyś poczta połakomiła się na cztery kilo tomiszcz "Transitional Justice. How Emerging Democracies..." w paczce US Mail. Do dziś wybucham śmiechem na myśl, jakież musiało być zdziwienie pracownika poczty, gdy otworzył paczkę i zobaczył tyle makulatury, ale może - myślę sobie - docenił to, że jest jednym z dwóch (?) polskich posiadaczy tego opracowania).

Nie będę astronomem. Nie będę astronomem. Nie będę astronomem, więc usilnie szukam "kultury" pomiędzy "nauką i kulturą".

Z tego czytania w mojej głowie tylko libracja.

 

niedziela, 24 lutego 2013
Kozmo.blox.pl Pictures presents "Bejbi blues"

 

Okoliczności: I znów dylemat. Tym razem (nie wiemy czy słusznie) przegrał "Pan Lazhar". Szalony motorniczy w drodze na Pragę.

Film: Obrazy dotyczące problemów młodzieży, czyli narkotyków, seksu i sekstingu oraz różnych form przemocy są ostatnio popularne, więc skala porównawcza jest dosyć szeroka. "Bejbi blues" nie przedstawia się - w tym kontekście -  jako szczególne osiągnięcie rodzimej kinematografii. Wyraźnie zabrakło dobrego scenariusza, dynamiki fabuły. Przedłużające się sceny wywołują znużenie. Denerwująca maniera nieuzasadnionych cięć wyciemnieniem.

Natalia wydaje się być nastoletnią wersją irytującej Ki. Może bym nawet zaryzykował tezę, iż "Bejbi blues" jest rodzajem prequela "Ki". Nie wiem czemu reżyserka ciągle operuje stereotypami: bohaterka jest niespełnioną artystką (chce "robić" w modzie), jej sytuacja rodzinna niejako predestynuje ją do niepowodzenia, jej chłopak, oczywiście, wywodzi się z burżuazji (jego ojciec, Jan Frycz, występuje, ale - to ewenement - nie wypowiada ani słowa!) a wszystko dzieje się na Pradze (bo artyści to jak wiadomo wyłącznie na Pradze).

Do oglądania jest głównie tak zwana "stylówa" Natalii. Zarówno sam dobór jej ubrań, kolory (np. róż w scenie w mięsnym!), jak też tkaniny we wnętrzach, są ciekawe i sprawiają, że widz zamiast umrzeć w kinie z nudów, przygląda się garderobie. Zdarzają się również nieźle sfotografowane ujęcia jak choćby scena w łóżku o poranku po imprezie zakrapianej kokainą (czy można zakrapiać kokainą?). Ładna.

Zastanawiałem się czy "Bejbi blues" może być przydatny w interpretowaniu narodowej histerii wokół pewnej kobiety z Sosnowca. Jednak jedyny głębszy wniosek dotyczy tylko całkowicie nieodpowiedzialnego traktowania dzieci jako modnego dodatku, rodzaju żywej laleczki. Natalia chce mieć dziecko, bo jej smutno, a dziecko, nie wiedzieć czemu, płacze, zamiast ją pocieszyć.

Ponieważ (mam nadzieję, że to jasno wynika z powyższego wywodu) nudziłem się, starałem się obserwować Wa. w filmie. Można zobaczyć na przykład zmianę na stacji centralnej. Część ujęć jest kręconych jeszcze w wersji przed remontem, a w innej scenie Natalia idzie (spojler: jest prowadzona na komisariat) od drugiej strony (wprawdzie topograficznie nielogicznie) a w dali już widać jaśniejący, odremontowany korytarz. Albo dajmy na to zielone wnętrze tramwaju. Oboje z A. aż podskoczyliśmy: w Wa. nie ma tramwajów zielonych w środku. Prawda?

Słowa klucze: "Blue Rabbit", plakat z Marilyn Monroe Warhola, biały sweter w wisienki (A. podpowiada, że z haemu)

Ocena: 2,0/2,5 (w tym 0,5 za ostatnią scenę)

 

Kozmo.blox.pl Pictures presents "Sugar Man"

 

Okoliczności: S. rzucała dwuzłotówką. Orzeł - "Kwiaty wojny", sugerowany przez autora bloga, reszka - "Sugar Man". A. się nie myliła. Dobry wybór. Dzisiaj ciągle w zatłoczonych miejscach: rano w parku na Młocinach, wieczorem - tłum w "Muranowie".

Film: (nie będzie recenzji, będzie tekst piosenki. Chyba wystarczy, żeby pójść. Koniecznie pójść.)


Cause I lost my job two weeks before Christmas
And I talked to Jesus at the sewer
And the Pope said it was none of his God-damned business
While the rain drank champagne

My Estonian Archangel came and got me wasted
Cause the sweetest kiss I ever got is the one I've never tasted
Oh but they'll take their bonus pay to Molly McDonald,
Neon ladies, beauty is that which obeys, is bought or borrowed

Cause my heart's become a crooked hotel full of rumours
But it's I who pays the rent for these fingered-face out-of-tuners
and I make 16 solid half hour friendships every evening

Cause your queen of hearts who is half a stone
And likes to laugh alone is always threatening you with leaving
Oh but they play those token games on Willy Thompson
And give a medal to replace the son of Mrs. Annie Johnson

Cause they told me everybody's got to pay their dues
And I explained that I had overpaid them
So overdued I went to the company store
and the clerk there said that they had just been invaded
So I set sail in a teardrop and escaped beneath the doorsill

Cause the smell of her perfume echoes in my head still
Cause I see my people trying to drown the sun
In weekends of whiskey sours
Cause how many times can you wake up in this comic book and plant flowers?

(O uczciwej pracy i człowieczej poczciwości, w czasach gdy żyli artyści a nie manekiny. Detroit poetyckie.)

Słowa klucze: trzy limuzyny na lotnisku, gęsty dym, karton na mleko, jedwabnik.

Ocena: 4,0/4,5

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6