2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
czwartek, 30 listopada 2006
Autor bloga obserwuje mieszkańców miasta na literkę B, którzy nie mogą doczekać się świąt

Jest trzydziesty listopada.

W oknach prywatnych mieszkań rozjaśnione choinki.

Powtarzam: Jest trzydziesty listopada.

(Zastanawiam się tylko, co oni zamierzają świętować?)

Autor bloga przeżywa (prawie) déjà vu

(Było około godziny 20.30. Na Placu Flagey podszedł do mnie mężczyzna o pogodnej twarzy Karola Marksa)

- Do you speak English?

- ...no...

 (Odszedł zdegustowany)

(To naprawdę musiał być van Gogh albo Norwid)

 

środa, 29 listopada 2006
Oczekiwanie w mieście na literkę B

Tylko dziesięć dni.

I wreszcie Tu.

(Mam wrażenie, że obecnie pobyt mój, nieudany zresztą, w mieście na literkę B. opiera się na trwaniu. Byle przetrwać, byle minęły już te dni i można się było obudzić. We mgle.)

Autor bloga obcuje ze sztuką (piękną) III

(Było około godziny 20. Na Av. Louise w okolicy numeru 450 podszedł do mnie mężczyzna o pogodnej twarzy Karola Marksa)

- Do you speak English?

- ...yes...

- I’m an artist. (wyciągnął kilka bohomazów rysowanych długopisem na biurowym brulionie i sygnowanych nazwiskiem). One is four euro. Would you...?

- No, thank you.

(Odwrócił się urażony, mrucząc coś pod nosem.)

(Boże! A jak to był van Gogh albo Norwid?)

 

Autor bloga oplątany miastem (na literkę B)

Odkrywanie geometrii ulic jest jedną z najbardziej fascynujacych rzeczy. Nigdy nie wiem, dokąd mnie zaprowadzą. Wybiegają spod domu i zakrzywiają się nagle albo gwałtownie wyprowadzają mnie w nieznany krajobraz. Nagle okazuje się, że miejsca całkiem znajome są zaproszeniem do rzeczywistości nieznanej i tajemniczej. Tramwaj, którym jeżdżę codziennie, potrafi też zabłądzić po torach tam, gdzie mnie nigdy nie było. Ulice prężą grzbiety niczym koty. Daleko jest naprawdę blisko. Błąkam się po omacku. Tajemnicze objawienia się kościołów, domów i parków. Odkrywam place schowane między kamienicami, witraże nad oknami, portugalskie sklepiki. Wszystko ukryte w plątaninie ulic.

I tylko to mi z tych miast zostaje. Pamięć o geometrii ulic, która nie uwzględnia twierdzenia Talesa.

Przypadkiem byłem na nich przechodniem.

poniedziałek, 27 listopada 2006
Wykład o wierze w mieście na literkę B - badania terenowe c. d.

Wyobrażam sobie jak ich to mogło boleć. Oni tacy piękni, zamożni i trendy, a on im na ekranie z Parkinsonem, ledwo wymawiający słowa. Tak, mieszkańcy miasta na literkę B nie mogli kochać tego Papieża. Był taki nieestetyczny, przypominał to, o czym nie trzeba pamiętać. Chętnie zamknęliby go w domu spokojnej starości, żeby już prędzej pojawił się ktoś młody i pozwolił się bawić. A On im jeszcze z jakąś etyką...że czegoś nie wolno. No jak to nie wolno? Przecież po to jest życie...

Po tym jak zapomnieli, że mają dziadków i rodziców, że ludzie są śmiertelni, On im tu przeszkadza w jedzeniu kolacji. Stary, nieatrakcyjny i mówi od rzeczy. Z ulgą odetchnęli w kwietniu rok temu. Jeszcze ten pogrzeb w telewizji. Kto to widział? Jak można? To się odbije na psychice dzieci!

(Ale mi jest żal tych ludzi, ich zapomnienia, ich braku perspektyw na wieczność. Ich krótkowzroczności w takim młodym wieku.)

 
1 , 2 , 3 , 4