2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
wtorek, 30 grudnia 2014
Dziennik nad dziennikami (3)

 

Koniecznie w skóropodobnej okładce z edycji św. Pawła. Rozkłady jazdy, komu wysłać kartkę, daty urodzin, wydatki własne, prace domowe, miejsca, inicjały, cytaty. Zdania proste i równoważniki zdań. Wyższość haiku nad powieścią. (Z perspektywy dzisiejszej, gdy nadmiar narracji mnie przerasta).

Notatki w kalendarzach potrafię odczytać, bo znam późniejsze datyLeszno. Przyszła współlokatorka z L., genialna, wspaniała, naprawdę z pasją (kwiecień 1998); g. 18, W., Dworzec Centralny (czerwiec 2000); Komańcza, od rana czekanie, wieczorem przyjechali. Wieczór wspaniały (lipiec 2000); Ś.? (wrzesień 2000).

Ale obok tego - nie ulegaj patosowi, autorze bloga! - trafia się tam też taka oto litania: do Gniezna na Poznańską, do Świecia, do Jarosławia, do Rybnika, do Abramowic, do Suchowoli, do Tworek, do Kobierzyna, do Gorzowa (maj 2000).

To by było podsumowanie zapisywania w tym roku (grudzień 2014).

 

Tagi: blog ja
22:33, kozmo1 , DZIENNIK
Link Komentarze (2) »
Marian Buchowski, Buty Ikara, Iskry 2014 (1)

 

Dziwnym (?) trafem moje grzebanie w dziennikach zbiegło się w czasie z lekturą biografii Edwarda Stachury (bardzo bogatej w treść, choć napisanej czasem nieznośnym, kumpelskim tonem). W pewnym okresie, gdy jeszcze pisałem dziennik a nie pisałem bloga, zacząłem u E.S. odnajdywać wszystko to, co samemu chciałem, nieudolnie się siląc, wyrazić. Obrałem jego pisanie za swój własny głos, odczytałem go i zawłaszczyłem (to był dziwny pomysł: przeżywanie cudzego pisania, choć ówczesny autor dzienników miewał sporo dziwnych pomysłów). Nawet wyliczyłem, że moje poczęcie lokuje się gdzieś w pobliżu daty jego samobójczej śmierci (tego odkrycia dokonałem, pamiętam jak dziś, na rowerze w nadmorskim parku w Gdańsku, zapewne w lipcu). Nie mówiąc już o tym, że Annopol, w którym co sierpień u rodziny państwa Majów jadłem pomidorową, wydawał się - dzięki "Falując na wietrze" - miastem zaczarowanym. Potem natomiast, zacząłem naśladować szyk, frazę, rytm tego, co E.S. pisał. Z pożytkiem dla oszczędności słów na tym blogu. Chyba.

Poczucie wyjątkowości, drażliwość na swoim punkcie, chorobliwy (na pograniczu patologii) narcyzm - jak określały to osoby, które się z nim spotykały: E.S. To, co pisze Buchowski i to, co czytam w zielonych zeszytach jakoś dziwnie współgra. To jest ten moment, w którym rozumiesz, dlaczego wybrałeś tego a nie innego poetę za przewodnika. (Dopisane: czy chorobliwy (na pograniczu patologii) narcyzm to właśnie nie jest źródło każdej potrzeby pisania? Gdy własne życie odczuwasz jako tak wyjątkowe, że należałoby je utrwalić?) 

 

poniedziałek, 29 grudnia 2014
Dziennik nad dziennikami (2)

 

 

Ów autor bloga, tak zwalczający wszelką pompę, okazuje się być nastoletnim autorem patetycznych dzienników, w których religijne uniesienia (tak, tak, mówimy o tym samym racjonalnym autorze bloga) mieszają się z dręczącymi go miłosnymi fantazjami. Za to zapisany tytuł "Cudowne dni" (bo z myślą o wydawcy, a może i ekranizacji pisał ów autor), jasno nawiązuje do amerykańskiego serialu, którego mottem był Joe Cocker (tutaj): akurat okazja.

Zacząłem się zastanawiać, czy człowiek w ogóle dorasta? Czy jest taki moment - kiedyś nawet go oczekiwałem - że już jest gotowy, ukształtowany, zupełnie nieśmieszny? Może to omam, że jest? Może to, co piszę w tej chwili, to też wstyd czytać?

Salieri, nie Mozart.

 

(źródło: http://hiddenwound.blogspot.com)

niedziela, 28 grudnia 2014
Dziennik nad dziennikami (1)

 

Znalazłem je. Na dnie starej szafy, w tekturowym pudle oznaczonym moim imieniem. Czekały tam od pięciu lat. Że też wybierałem takie brzydkie zeszyty, żeby zapisywać życie (blog też nie grzeszy szczególną urodą, to się nie zmieniło). Otworzyłem na próbę parę stron. Uczucie znane wszystkim memuarystom: wstyd połączony z politowaniem. 

Na koniec, po tylu latach, okazało się, że nie jestem kimś szczególnym.

 

Tagi: blog ja
19:53, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
Dziennik. White Christmas

 

Kiedy w amoku, deszczu i chmurze jechaliśmy w wigilię do Lu., nawet nie myśleliśmy, że Bing Crosby w tym roku na cokolwiek się przyda. Ale już w drugi dzień było inaczej. Wybieraliśmy się do K. i droga okazała się być zupełnie biała. Nie wiem, czy wiecie jak wyglądają drogi na Wyżynie? Otóż one wspinają się i opadają - a w ten drugi dzień świąt, znaczy się w Szczepana - na każdym z licznych wzniesień Wyżyny, występowała śliskość pośniegowa. Jechaliśmy tak ze trzydzieści, co jakiś czas mijały nas rozpędzone audi (jeżdżenie audi i bmw powinno było się znaleźć w klasyfikacji chorób psychiatrycznych), a potem na sygnale straż albo policja, a jeszcze później widzieliśmy w rowach samochody, których kierowcy dzwonili na sto dwanaście, bo już było za późno, żeby hamować a oni się na Wyżynę zimą nabrali i wylądowali. Biała była droga, białe pola i białe lasy, tylko sarny były czarne, bo stały z profilu i nie było widać ich białych tyłków (choć może na śniegu białe sarnie zady zlewają się z całością krajobrazu). Jechaliśmy więc do K., żałując, że nie mamy nagranego na pendrajwie "White Christmas", bo bardzo by pasowało tego popołudnia, wieczoru, a potem - jak się okazało - prawie nocy.

 

sobota, 27 grudnia 2014
O prasie katolickiej i niekatolickiej

 

O niebie nie ma czasu porozmawiać biskup Wojciech Polak, a biskup Edward Dajczak nie chce. Na maila nie odpowiedzieli: Kazimierz Nycz, Andrzej Czaja, Stanisław Budzik, Marek Jędraszewski, Wojciech Ziemba. Tylko arcybiskup Wiktor Skworc dzieli się w mailu: "Niebo to dla mnie przestrzeń miłości: nieobłudnej, bezinteresownej, ofiarnej, czystej".

(M. Wójcik, T. Kwaśniewski, Jaki jest twój raj, "Duży Format", nr 52/2014, s. 17).

 

Cudów nie było1. Biskupi mówili to, co mówią zwykle na pasterkach. Papież mówił co innego. Jarosław Mikołajewski w "Gazecie", moim zdaniem niesłusznie, po raz kolejny pisał o swoim papieskim zawodzie. Temat Kościoła przy stole pomijaliśmy. Jedna z gazet katolickich, czytanych w Ś., walczyła z teorią ewolucji. "Gość Niedzielny" piórem George'a Weigela, specjalisty od naszego, właściwego papieża, walczył z wszelką zmianą w Kościele (czyli po synodzie jest jakaś dyskusja, lepsza taka niż żadna). Terlikowski o zwierzętach co innego mówił w "Rzeczpospolitej", co innego - w cytowanym "Dużym Formacie".

 

______

1 O wyobrażonych kazaniach na pasterkach pisałem tutaj.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5