2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
sobota, 31 marca 2007
Antypody wczesnym popołudniem

To było sześć albo pięć lat temu. Sierpień. Przedmieścia Kielc. W tamtym roku z powodu powodzi szliśmy inną trasą, po betonowych płytach w kierunku jakiejś wsi, która stała się osiedlem. Właściwie to się zgubiliśmy. Robiło się już późno. Z Podłysicy kawał drogi. I jeszcze te odpoczynki i wędrówka do końca nie wiadomo dokąd. I wtedy ze zmęczenia, może z wewnętrznej wolności ogarnęła nas błoga radość. W lekko poddenerwowanym tłumie zaczęliśmy śpiewać: Każdy musi mieć wyspę swąąą, na oceanie niepokojóóów, w codziennośći szarej mgleee, kilka jasnych koloróóów. Mogą różnie nazywać sięęę dla Ciebie, lecz tylko Jezus jest tęczą na niebie. Jejejejejeje.

(Dlaczego o tym piszę? Bo to było Szczęście w czystej postaci).

Antypody późną nocą

Jakieś deja vu we mnie tkwi. Nocą w pustym pokoju wstukuje jakieś teksty o niezrouzmiałej dla mnie treści na tematy obce, zapomniane, nieprzystojne przyszłemu urzędnikowi. Napiłbym się kawy. No, ale nie piję. Nie, dziękuję. Żółto-czerwone tulipany spode łba na mnie patrzą jak lewituję przy klawiaturze. Dobrze, że nie rozumieją, co ja tutaj w półśnie wyrabiam. Jakie literki zamieniam na szeregi impulsów elektrycznych (chyba tak to działa?) i wpuszczam w przestrzeń, której nie ma. I na te antypody też bym się wybrał. Choć przypuszczam, że tamtej przestrzeni, też nie ma. Taka sztuczka kartografów. Nic więcej. Nawet Aborygenów nie ma i walkabout i Pramatka nie usiadła na tym wzgórzu. A może jednak tam zasnęła?

Jak ja tutaj?
wtorek, 27 marca 2007
W oparach romantyzmu

Że polska polityka posiada cechy teatru wiedziałem,
ale o tym, że naśladuje romantyczną powieść poetycką nie:

Józio O. kiedyś poczciwy sekretarzyna KW w Siedlcach, bądź Białej Podlaskiej
okazał się Konradem Wallenrodem.

(Tylko nieliczni zdołają zauważyć, że jednak nie jest to powieść poetycka,
a skecz rodem z latającego cyrku).

Opis miejsca, w którym, dziwnym trafem, spędziliśmy poprzednią dobę

"Na poddaszu z łazienką i w pełni wyposażonym aneksem kuchennym( naczynia kuchenne i stołowe ,lodówka ) , TVSAT ( Cyfra +) ; przewidziany dla dwóch do czterech osób(jeśli wspólna sypialnia nie stanowi problemu)"


(Pisownia oryginalna, źródła nie podaję z premedytacją.)
Limeryki z czasów niedzielnej wyprawy do miasta nad Wisłą opanowanego przez Indian

Trzech dresów w Końskowoli
z piwkiem sobie swawoli.
Ku gwiazdom wznoszą głowy
sącząc sen księżycowy.
Czas im płynie powoli.

Czworo snobów z miasta Warszawy
prowadziło dialog ciekawy
nad drinkami, przy rynku, w barze
o porsche, H. Bossie i zarze
(zajebiste były to sprawy).

Troje automobilistów z Radomia
stanęło sobie na nadrzecznych błoniach.
Z głośników na ful Doda.
Wisła, wiosna, pogoda.
Pogadali o zawałach, rozwodach.

piątek, 23 marca 2007
Megalomania i epigonizm jako cechy charakterystyczne grafomana

Mam dwadzieścia siedem lat
ocalałem.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5