2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
czwartek, 29 maja 2008
"Niedźwiadek" jako przykład czeskiego filmu, który podoba się autorowi bloga

(Czescy aktorzy są mi bliscy. Bardziej niż to całe towarzystwo zapełniające polskie seriale. Po obejrzeniu iluśtam filmów, mózg odbiera ich twarze jako znajome, a nie obce. Dajmy na to taka Anna Geislerova, oglądana w "Jeździe" i w dzisiejszym filmie. Z racji braku innego kontaktu z czeską kulturą masową, nawet nie wiem czy oni też przypadkiem nie tańczą na lodzie, w cyrku i z gwiazdami)

Film był o trzydziestoletnich, ale nie pięknych, raczej fałszywych, pozornych i nieszczęśliwych.

(ale nie jest to film gorzki. o, nie. nieco słodkawy jak tytułowe ciasto, autorstwa Anny, nomen omen Geislerovej. a w tle Piotr Iljicz się melodyjnie przewija.)

wtorek, 27 maja 2008
Badania nad naturą i przyczynami obrażania narodów

chcąc nie chcąc, zaliczony zostałem do szerokiego grona latynoamerykanistów amatorów. latynoamerykanistów biurkowych, podobnych do etnografów biurkowych, takich jak dajmy na to Frazer. mówiąc wprost, Ameryka Łacińska jest dla mnie tworem imaginacyjnym. zresztą latynoamerykanistą zostałem nieco z przypadku (nie, nie poślizgnąłem się na skórce od banana wpadając do pokoju mego przyszłego promotora w czasie zaprzeszłym). nigdy nie pociągali mnie tamtejsi mocni faceci w mundurach (podczas gdy jeden z prezydenckich ministrów pociąg taki nieodparty czuł i aż jednego schorowanego staruszka w wytartym mundurze odwiedził. Matkę Boską mu zawiózł. rozczulili się razem, że komuniści bez tortur nie ćwierkają.)

celem tego przydługiego wstępu jest wyjaśnienie motywów, dla których ja - latynoamerykanista amator z obrzydzeniem przyglądam się reakcjom prasy oraz zwolenników czwartej republiki na wyjazd pierwszego ministra w Andy. wyśmiewanie najwyższych odznaczeń, karykatury strojów tamtejszych mieszkańców, umniejszanie kontynentu, który całkiem spory (przynajmniej - dla mnie biurkowego latynoamerykanisty - na mapie) jest. jakby mieszkańcy w większości nizinnego kraiku na wschód od Europy a na zachód od Rosji czuli się przez to lepsi. jakby - dajmy na to - Matka Boska Częstochowska miała moc większą od Matki Boskiej z Guadalupe. Przykry, zaiste przykry, lokalny szowinizm mało znaczącego etnosu znad Wisły.

(Cóż mi zostaje? Ja - latynoamerykanista amator staję się Rejtanem. Przez biurko swe się rzucam i krzyczę, cyfrowo oczywiście):

Ręce precz od Chile! Ręce precz od Peru!

nieprawdziwe haiku w nieprawdziwym mieście

tramwaj tłoczny. potem pachnie. przedtem: pytałem przechodniów

nikt nie rozumiał.

zwykła rodzina w małym miasteczku (wersja duńska)

niech Was nie zwiodą zapowiedzi, że to czarny humor i pełno komizmu, to nawet nie jest sztuka płakania, to film duszny i grząski jak człowiecza dusza.

Raz jeszcze powtórzmy za Augustynem: zło jest jedynie niedoborem dobra.

środa, 21 maja 2008
uczyć, bawić, nadzorować i karać

(publicystyka pedagogiczna - gatunek nowy w wykonaniu autora bloga, a już mocno zmącony)

dawno dawno temu w czasach kiedy telewizja transmitowała jeszcze czarno-białe defilady z moskwy, tudzież pogrzeby konstantina czernienki i jemu podobnych (może ciut później, pamięć zawodzi, chronologia sie rozmywa), autor bloga poszedł do szkoły (co wszystkich nas jednoczy, a walter patronem jej jest).

szkoła była traumatyczna. jak dobrze się zastanowić - uczyła wszystkich cech, które dla społeczeństwa są szkodliwe, ba a nawet zabójcze. szukanie korzeni autorytaryzmu, niewątpliwie należy zacząć od szkoły podstawowej. (może właśnie tam skrzywiała się przed sześćdziesięciu laty psychika josepha f.?)

zabijanie twórczości i wrażliwości (pani od plastyki kazała nam dodawać do naszych rysunków czerń. zawsze. malowaliśmy śnieg albo wiosnę. a tam czerń. koniecznie czerń. wiecej czerni.)

narzucanie jednolitej wizji świata i myślenia (nie chodzi tu o jednolitą ortografię oraz taką samą zawsze i wszędzie budowę obleńca, ale o wizję, w której tylko władza - nauczyciel ma rację. to przekonanie o jedynej racji w mojej szkole doprowadziło jedną z uczennic do otwartego okna na dziesiątym piętrze.)

premiowanie donosicielstwa i łamania zasad solidarności (ba, uczenie modelu: dyżurny donosiciel pilnuje klasy in absentia i dostaje nagrodę za donoszenie na kolegów.)

nagardzanie łamistrajków (ja znany szkolny łamistrajk piszę to z pełną świadomoscią: należy obniżać oceny uczniom, którzy razem z klasą nie idą na wagary).

 
1 , 2 , 3 , 4