2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
piątek, 29 maja 2009
Czterej mężczyźni i coś

Ostatni film science-fiction, który oglądałem to "Pan Kleks w kosmosie". Przyznać więc muszę, że w kwestii podboju kosmosu jestem ignorantem. Nawet nie wiem jak oceniać takie filmy. Może dlatego "Star Trek" od pierwszych minut skojarzył mi się z podróżami kosmicznymi Entomologii Motylkowskiej i prof. Nerwosolka w komiksach Tadeusza Baranowskiego (a Lord Hokus-Pokus, czyż nie był on Romulaninem?). Muzyka bardzo przyjemnie patetyczna, zdjęcia jak z teleskopu Hubble'a, fabuła... cóż, postanowiłem bawić się tą konwencją i bawiłem się nią bardzo dobrze (czasem mając wrażenie, że cofnąłem się w czasie o kilka er filmowych).

Ale czy może nie podobać się film, w którym najbardziej romantyczna kwestia brzmi: "Będę monitorowała twoją częstotliwość"?

(--/3,0)

sobota, 23 maja 2009
Humor z internetu a sprawa polska

O hipokryzji prawicowych publicystów już tutaj pisałem (ach, jakże słodkie jest wystawianie innym certyfikatów moralności i niedostrzeganie własnego łajdactwa). O świecie wyobrażonym Axela Springera również (doceniając Ulrike M. za podpalenie jego hamburskiej redakcji). O rzekomej "opiniotwórczej blogosferze" (grupie grafomanów groźnych dla społeczeństwa, w odróżnieniu od całkiem niegroźnych i "nieopiniotwórczych" takich jak ja) także. No, a o skrywaniu tożsamości w wirtualnej przestrzeni to całe wywody snułem. I jakoś to wszystko się nagle ostatnio połączyło.

Axel Springer, któremu ze straszną grypą nie wyszło, choć miało nie zabraknąć rąk do kopania grobów ("Dziennik", 27.04.2009), zajął się rękami swego arcymoralnego publicysty (oraz posługując się lekkim szantażem) katarem, bo jak od dawna już wiadomo złapał katar Katarynę. Ta przedstawicielka "opiniotwórczej blogosfery", podobnie jak rzeczony publicysta uprawniona była do wystawiania certyfikatów moralnych, lecz sądziła, że te wystawione anonimowo są równie skuteczne. Zawiodła się.

(Bardzo to śmieszne: dwoje prawicowych moralistów obrzuca się łajnem, a za wszystko płaci niemiecki koncern medialny. Jestem przekonany, że Ulrike M. śmieje się zza grobu.)

po rumbie: hańba (omówienie)

Wywiad ze współscenarzystką "Hańby" wskazuje, że pisała scenariusz do filmu innego niż zdarzyło nam się oglądać w pewien ośnieżony wieczór w Lu.

Jej zdaniem profesor Lurie powinien wiedzieć lepiej, wobec czego jego wina jest niewspółmierna. Zgadzam się: arogancki Lurie ma w sobie wszystkie te cechy, które z uśmiechniętych ojców, kochających mężów i wspaniałych synów czynią bezwględnych drani. Jest - mimo tego, że rzecz dzieje się w Afryce - dziecięciem Europy XX wieku, tej Europy, która z hedonizmu uczyniła swoje życiowe motto.

Zgodzę się też, że Biali mają na swoim koncie ogromną historię zbrodni, ale czy naprawdę można zrozumieć młodego czarnego chłopaka, który kradnie bo inaczej nie będzie miał nic. Gwałci z gniewu, w odwecie za krzywdy, których doznał. Bo sam przeżył zbyt wiele przemocy? Moim zdaniem, i tu stanowczo nie zgodzę się z panią współscenarzystką, nie można. Nie można zbrodni usprawiedliwić niesprawiedliwością społeczną, zadawnioną winą, przykrym dzieciństwem. I nic do tego nie ma kolor skóry: zbrodnia pozostaje zbrodnią - szale się równoważą.

Wreszcie Lucy, córka Luriego, ofiara zbrodni i ofiara swego o tej zbrodni myślenia. (Jak widać z wywiadu, także ofiara współscenarzystki). Mówi Anna Maria Monticelli: Jedynym sposobem na rozwiązanie problemu tego kraju jest to że czarni mężczyzni poślubią białe kobiety i będą mieli z nimi dzieci, a to co mówi jeśli nie jest tylko naiwne, jest kretyńskie. Czy pokój w Bośni zapanuje, gdy wdowy ze Srebrenicy poślubią katów swoich mężów? Czy gdziekolwiek zapanuje jakikolwiek pokój, jeśli u swego zarania ma zbrodnię, ma zbrodnię, po której nawet nikt nie powie "przepraszam"?

Nie. A "Hańba" o tej niemożności doskonale opowiada (jak się okazuje wbrew intencjom współscenarzystki.)

(Źródło cytatów: Mężczyźni pożądają inaczej, Wysokie Obcasy, nr 21 (524), s. 54-60)
piątek, 22 maja 2009
Przewodnik po Ba nie dla diabetyków





Z hymnów konsumpcyjnych: Karmelu!

Motto: Dobrze wam było pić Coca-Cola (A. Ważyk)


Może i masz dziesięć kostek cukru w puszce.
Może i możesz oczyścić każdą muszlę.
Może i śnisz naszą śmierć atomową, błogo, różowo.

Ale tylko Ty zajmujesz moje myśli.
Do Ciebie w górach idę, o, źródło niewyczerpane!
Kwasie ortofosforowy, wodo, karmelu!



Ba nieoswojona

Miasto jak francuski ogród. Nałożenie sieci prostokątów o ściętych wierzchołkach i rozcięcie tak stworzonej siatki przekątną. Miasto pozbawione chaosu, przewidywalne.

(Cała moja urbanistyka została zachwiana przez inżyniera Ildefonsa Cerdę.)



 
1 , 2 , 3