2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
wtorek, 31 maja 2016
Dziennik. Mały powstaniec nr 2

 

Ostatnio wciąż spotykamy się z jakimiś satrapiami, pomyślał, widząc tłumek śniadych wąsatych mężczyzn na korytarzu. Przy stoliku siedziała ona: błyszcząca, wielkooka, w modnym hidżabie. Aha, zrozumiał, muszą być z Iranu. Zadziwiająca jest ta ambiwalencja w stosunku do Bliskiego Wschodu.

Wracali wieczorem, kiedy upał nieco zelżał, błyszcząca A., truskawki z hali, mężczyzna obok też z wózkiem, krępy taki, umięśniony (a co on sądzi o Bliskim Wschodzie?), małym powstańcem na lewym przedramieniu chwycił się poręczy (30.05.2016). 

 

Dziennik. Mały powstaniec nr 1

 

Jaśmin i truskawki: wiosna co roku kończy się w ten sam odurzający sposób. Jeszcze akacja, to już są ostatnie. Później zakwitnie lipa, ale wtedy lato.

Siedzi pod lipą na Starych Bielanach mały powstaniec na łydce i żłopie piwo (29.05.2016).

 

Tagi: ja
10:01, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 maja 2016
Mariusz Szczygieł, Projekt: prawda, Dowody na Istnienie 2016

 

1. 

Nieufnie podchodzę do słowa projekt. Jestem urzędnikiem. Do eksperymentów literackich równie nieufnie, sądzę, że się starzeją. Bez względu na projekty czy eksperymenty, w książce Mariusza Szczygła jest coś, co sprawia, że nie jest błaha: prawda o ludzkim losie. Bo właśnie o niej, tak mi się wydaje, mówi pierwsza część książki. Dwie pozostałe służą tylko osłabieniu siły tego, co autor wyznaje na jej początku. Literatura ma ocienić intymność.

Nieprzypadkowo, w tej kwestii dla mnie nie ma przypadków, pojawia się Jarosław ze swoim zdaniem: Odejdziemy tak, jakeśmy naprawdę żyli: osobno. Zawsze między potwornie wielkim światem i potwornie wielkim niebem samotni. Ta myśl jak refren będzie u Iwaszkiewicza wracała bez przerwy, jak choćby w moim ulubionym wersie: Świat będzie zawsze piękny, Ludko. I beze mnie (tutaj), podobnie jak inna prawda, która pojawia się w "Projekcie", a którą usiłowałem wyrazić po lekturze Jarosławowej "Sławy i chwały": Życie nie jest linearne. Jest sumą spotkań i rozstań, pojawiania się i znikania. Ludzie też pojawiają się i znikają (tutaj).

Nieprzypadkowo Jarosław, bo brzęczy mi jeszcze w głowie zdanie wybrane ze wspomnienia Pawła Hertza, to że nieunikniona konieczność sprawia, że świat jest taki wspaniały (tutaj). Tylko w zetknięciu ze śmiercią, z chęci ocalenia, utrwalenia, zatrzymania powstaje literatura i sztuka, i pewnie religia też. Może dlatego sztuka jest dowodem na Istnienie? Z tej chęci ocalenia, utrwalenia i zatrzymania powstaje też "Projekt: prawda".

Dużo mam prawd życiowych, ale większość przeczytałem albo zapożyczyłem skądinąd. Zresztą sprawdzalność prawd życiowych jest słaba: nie wiem, czy w krytycznym momencie, zachowam spokój, bo pamiętam, co pisał Tischner, Herbert albo rzeczony Jarosław. Prawdy życiowe są dla ludzi, którzy mają czas by o nich rozmyślać, taka prawda. Pewnie dlatego najbardziej w ostatniej części książki podoba mi się prawda Lecha Dyblika, że warto mieć przy sobie stówę. Prawda praktyczna to jest dopiero prawda!

2.

Po co tam jechać? - spytał pełen bezradności i smutku mój tata, który uważa, że w żadnej sytuacji donikąd nie należy jechać (s. 14). To moje ulubione zdanie, dlatego, że moje. Wielokrotnie słyszane, chociaż niewypowiedzianie dosłownie. Właściwie powinienem z niego zrobić motto do dziennika z którejkolwiek podróży.

3.

Nowe sposoby klasyfikacji ludzi, które proponuje autor (s. 24-25). Zabawne, klasyfikuję siebie w ten sam sposób, co on.

 

Dziennik znad zimnego morza

 

(Neufahrwasser i Ostseebad Brösen, maj 2016 r, źródło: a.b.)

 

Tego dnia po raz pierwszy pomyślałem, że dziecko wyrośnie. Że przestanie się uśmiechać do zdjęć i włazić po tobie. Że stanie się zupełnie samoistne. Że za tą monotonią potem będziemy tęsknić i wspominać, i oglądać zdjęcia, a zdjęcia to jest tylko zapis. Chwili nie uratujesz.

Moreny dzisiaj we mgle i nie ma efektu z mostem w Grudziądzu, który tak bardzo lubię.

Za jasnym oknem kwitnie ogromny kasztanowiec (tutaj kwitną dopiero teraz). Jak przyjrzysz się bliżej, dostrzegasz, że to jedno z cmentarnych drzew.

K. oprowadza po miasteczku. Tramwaje terkoczą po bruku. Neufahrwasser jest zupełnie koci i czas go omija.

Napis reklamowy na pensjonacie w Brösen: Czysta pościel!

Lubię okolice, gdzie mięsny sąsiaduje z piekarnią. Klasyfikacje miejscowości można prowadzić nie tylko pod względem kotów i psów, ale też pieczywa. Za każdym razem mają inny zapach (cebularze w Lublinie, ciasto drożdżowe z truskawkami w Brodnicy Dolnej: wtedy też było Boże Ciało).

K. oprowadza po miasteczku. Nad kałużą chłopiec przepuszcza promy. Nad wszystkim czuwa narożna Atena, choć powinna Afrodyta z odkrytym pępkiem.

Na nadmorskim bulwarze natykamy się na nich co krok. Żołnierze wyklęci, Polska walcząca, koszulki z napisem NSDA. Od roku ich coraz więcej, nie wiem jak to się stało - mówi B. Jak nagle narosło i wybuchło. Co dalej będzie się działo, truskawki spadają z gofra.

Spotkałem nad morzem kobietę, która powiedziała, że żałuje, że nie umie piec ciast, dlatego gotuje budyń.

Ciężka była to podróż. I rozpłakane dziecko, i burza, którą doganialiśmy dwukrotnie, i ból zatoki, wcale nie Gdańskiej, i brak McDonalda, i świerszcze na każdym parkingu.

(26.05-28.05.2016)

 

środa, 25 maja 2016
Dziennik. Chopin odjeżdża z Warszawy i inne opowiastki

 

1.

Jest ich pięcioro, nachylają się nad ławeczką zaraz koło naszej kawy. Chudy jak tyczka opowiada, naciskając guzik: then he leaved for ever. Wpada mi patos do latte.

2.

Teraz odlatują: restauracyjne stoliki, Japończyków parasole, zadziwione Niemki.

3.

Każdy ma chorą głowę, tak przynajmniej twierdzi starszy pan z pretensjami do świata w sto szesnaście. A ty się ogól jak jeździsz w autobusie, woła do młodego mężczyzny. Au revoir - żegna go kobieta w średnim wieku (taka z chorą głową). Awanturę ucinają drzwi.

4.

Tulimy się wszyscy w spóźnionym autobusie. Chcesz czy nie. Spocony wyklęty blokuje drzwi. Melodia do przytulenia: polonez Chopina na akordeonie w metrze Plac Wilsona.

(Dwa razy Chopin dzisiaj, aż pomyślałem o K., 25.05.2016).

  

Jan Józef Lipski, Idea Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, Krytyka Polityczna 2015 (2)

 

Wbrew pozorom tego nie napisał Terlikowski ani Ziemkiewicz w kontekście imigracji i papieża Franciszka:

Ewangelia uczy przebaczenia win. Gdybyśmy chcieli wyciągnąć z tych przesłanek konsekwencje natury praktycznej, wrogowie Kościoła i Wiary dokonaliby dzieła zniszczenia. W tej chwili nie może być miejsca na żaden liberalizm (...) Próbuje wygrywać hasło "miłuj bliźniego" w tym celu, aby uśpić naszą czujność w obliczu nieprzyjaciół Kościoła (s. 62).

A to nie jest fragment z przemówienia sejmowego marszałka seniora:

Przyjęcie zasady prymatu dobra narodu i etyki przed prawem pociąga za sobą upadek przyjętego dziś powszechnie w opinii prawniczej fałszywego ideału praworządności (s. 70).

Z kolei tego zdania nie wygłosił żaden członek rządu z okazji tysiącpięćdziesięciolecia chrztu:

Polacy są narodem jednolicie i głęboko katolickim (s. 97).

Ani też w homilii na Wielkanoc nie padły u żadnego biskupa te słowa:

Rozdział Kościoła od Państwa, jaki spotykamy we Francji (...) wychowuje pogan (s. 105).

 

Kawałki wycięte z bardzo starych czasopism, lata trzydzieste ubiegłego wieku. Zamiast imigrantów występują podstępni Żydzi, problem trzeba rozwiązać: przymusowa deportacja, a jak nie będą chcieli - to się zobaczy. Oczywiście, totalizm ONR, o którym pisze Lipski to zupełnie coś innego niż demontaż państwa prawa, który proponowany jest dzisiaj. Warto jednak zwrócić uwagę, że pewne struktury mentalne nie zmieniają się przez lata. Ten sam irracjonalny lęk przed obcymi, ta sama megalomania. Wystarczy odpowiednich politycznych macherów, aby je obudzić, aby wrzygały się w nasze życie. O politykę jestem dość spokojny, bardziej boję się, że u tych niedorosłych omamionych hasłami, tych z mieczykami na rękawach, że u nich za słowami pójdą kamienie.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7