2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
czwartek, 28 czerwca 2007
O tragicznych skutkach globalnego ocieplenia

Czerwiec bez truskawek.

(W tym miejscu publiczność ociera łzy, wspominając pulchne, czerwone, soczyste i słodziutkie truskawki z ubiegłego roku. Odgłosy żalu, zawodzenie. Tylko w pierwszych rzędach brawa: władza cieszy się z likwidacji niebezpiecznego afrodyzjaka, demoralizującego samą swą ponętną prezencją. Kurtyna.)

środa, 27 czerwca 2007
Autor bloga nie potrafi dotrzymać słowa

Autor bloga nie reaguje na słowo "przestępcy" skierowane przez premiera do pielęgniarek, bo docenia szacunek jakim premier darzy przestępcę na stanowisku wicepremiera.
Autor bloga nie reaguje, gdy profesorowie Hołda i Rzepliński "łgają", bo w tych ustach to komplement. Być obok Zolla, Safjana, Geremka, sędziów, lekarzy... Cóż za ujma?
Autor bloga nie reaguje, gdy wypominamy Niemcom II wojnę światową, Szwedom - potop, Austriakom - rozbiory, Anglikom - Jałtę, Hiszpanom - generała Waltera, Grecji - demokrację. Wszyscy powinni przeprosić. Autor bloga lubi czuć tę wielkomocarstwową nutkę (tylko czemu, do diaska, bierzemy od nich te pieniądze?)

Ale autor bloga reaguje, gdy spija z ust Anny F. słowa o "oscarowej roli" i "teatrze jednego aktora" w odniesieniu do szczytującego w mieście na literkę B. prezydenta. Autor bloga reaguje. Umiera ze śmiechu. Cześć jego pamięci.

Chwila kultury po procesji*


Czytając pierwsze strony portali interenetowych, bardzo wyraźnie widać pewien trend. Zresztą zapewne modny po popłuczynach pisanych przez niejakiego Browna. Otóż, na pierwszych stronach pojawiają się tytuły: "Boga nie ma" (drobnymi literkami dopisane: pisze autor książki...) albo "Jezus nie zmartwychwstał. Był w letargu." (dopisane: twierdzi amerykański biolog). Na stacji metra wita mnie wielki napis: "Poznaj życie Marii Magdaleny i Jezusa". Nie, żebym wierzył w spiskowe teorie, raczej w prawa rynku. Podważanie chrześcijaństwa świetnie się sprzedaje. A społeczeństwo święcące co roku malowane jajka, łyka każdą sensację (o czym świadczy popularność książek z da Vincim w tytule.)

Tymczasem Kościół udaje, że nie widzi. Wierząc w budowanie świątyń, wylewki z betonu, magię dzwonnic. I kompletnie nie wierząc, że dajmy na to po ulicach miasta na literkę B. też kiedyś chodziły procesje, a teraz już nie chodzą... Bo u nas się nie zmieni, więc nadal można trwać w samozadowoleniu i - co tu dużo mówić - pysze. Cały czas mnie zastanawia jak można było roztrwonić niesamowity kapitał społeczny z kwietnia 2005 roku. Jak można było tę wielką falę zatamować zamkniętymi drzwiami kościołów, opryskliwością, może spiżem i brązem (na coraz bardziej niepodobne, koszmarne figury mniej lub bardziej monstrualnych rozmiarów).

Nikt nie zwraca uwagi, że religia służy dziś do usprawiedliwiania wszystkiego. Od najbardziej durnych propozycji przepisów (zakaz demoralizacji dzieci na plaży poprzez widok kobiecych piersi) po odnowę moralną, czyli grzebanie w szambie teczek i donosów. Tak jakby dyplomowani katolicy z prasy codziennej nie pamiętali, że dla TW "Ruda Wiewiórka", czy TW "Bakelit", kluczowym miejscem spowiedzi nie jest ich "prawa" i niosąca prawdę gazeta, ale konfesjonał. Tam jest miejsce na przyznawanie się do swojej głupoty z lat młodości. Tam jest miejsce na przebaczenie.

W gruncie rzeczy widok jest dość smutny. Religijność w tym kraju rozwija się w najlepsze, religia umiera. I żaden Samarytanin nie pochyla się ku niej na ratunek.



*Inspiracją stał się dla mnie mail od sieci księgarni, otrzymany we wtorek przed Bożym Ciałem: "Czy po procesji znajdziesz czas na chwilę kultury?". Pomijając błąd definicyjny, co do samej kultury, reklama sugerowała, że Boże Ciało jest cudownym dniem na zakupy. Od tamtego wtorku nie wszedłem jeszcze do księgarni przy rondzie francuskiego generała.
Opowiadania na czas przeprowadzki

- Co to jest miejsce? Miejsce to przestrzeń wypełniona pamięcią. Miejsce istnieje tylko wtedy, gdy osobę łączy z określoną przestrzenią więź. Tu byłem. Tu pracowały moje zmysły. A kiedy miejsce staje się domem? Gdy przestaje być miejscem tymczasowym, przystankiem w podróży? Właściwie jak się buduje dom? - te i inne pytania krążyły w umyśle autora bloga, gdy przenosił pudła z książkami z piętra drugiego na parter, potem w lewo, przez bramkę i do samochodu (Po co mu było tyle książek? Czemu je kupował, zawyżając znacznie średnią krajową?). I nosząc te pudła, autor bloga odkrył, że przeprowadzka to jedynie słowotwórcza zabawa z miejscem. A mianowicie:

uMIEJSCowienie
wyMIEJSCowienie
przeMIEJSCowienie
wMIEJSCowienie
uMIEJSCowienie

i już. Bardzo go to pocieszyło. Książki były wyjątkowo ciężkie.

środa, 20 czerwca 2007
Autor bloga dotrzymuje słowa c.d.

Chciałoby się
powtórzyć kilka razy w wołaczu liczby mnogiej
słowo na s, którego użył były prezydent - noblista.

Ale się nie powtórzy.
Wystarczy, że się pomyśli.

Epilog na Saskiej Kępie (19.06.2007)

(Jak mówi pewna stara, zapewne kaszubska, legenda, kiedy Pan Bóg stwarzał świat ominął obszar położony na Nizinie Mazowieckiej nad Wisłą, między Konstancinem-Jeziorną a Jabłonną. Ani piękna mu nie dał, ani spokoju. Ot, zapomniał po prostu. Wtedy, jeden z aniołów, zreflektowawszy się nieco w powadze sytuacji, spytał co z tym kawałkiem świata dalej będzie. Wtedy Pan Bóg zauważył swoją pomyłkę. W worku jednak miał już bardzo niewiele piękna i spokoju. Na miasto by nie wystarczyło, na tak duże miasto tym bardziej. Zdecydował, że wyrzuci wszystko w jednym miejscu, żeby choć jedna dzielnica piękna i spokojna mogła w tym mieście powstać. Tak się stało, rozrzucił Pan Bóg swoje dary w jednym miejscu na azjatyckim brzegu Wisły. No i tak powstała Saska Kępa.)

 

Dlatego mi tak tu dobrze było.

Do zobaczenia.

 
1 , 2 , 3