2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
wtorek, 30 czerwca 2015
Dziennik. Ludzie

 

(Zapisuję we wtorek, niby na poniedziałek, a rzecz zdarzyła się w niedzielę)

Trochę się boję tego tłumu w ikei. Jak gwałtownie rzuca się na klopsiki, jak rozwrzeszczany pędzi po niedobrą kawę. Nie patrząc, nie widząc. Najchętniej uciekłbym do sypialni albo ukrył przed nim w szafie pax. Ostatecznie uciekniemy do ogrodowej altanki w dziale magazyn, udając, że jesteśmy tylko manekinami.

Dosyć dziwne, bo godziny przed komputerem spędzam na marzeniach o nieprzebranym tłumie czytelników. Ale jak się bardziej zastanowię, to tu także okazuje się, że wystarczają mi w zupełności małe dawki.

(Dopisane: Tłum to nie jest temat na dziennik. Władza tłumu. Triumfalny uśmiech. Zły gust. 53% Polaków ufających Andrzejowi Lepperowi. Wszyscy w lidlu rzucają się na trampki. Tłum wynosi na piedestał i tłum krzyżuje. Polacy, nic się nie stało. Wychodzi wtedy z autora bloga skryty elitarysta, który wierzy w kryształowe pojęcia a nie ludzką masę. Odrębna ryba.)

(29.06.2015)

 

Tagi: ja
12:21, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Alexis Curvers, Tempo di Roma, Austeria 2011

 

Padłem ofiarą mistyfikacji. Tyle się ostatnio mówi o ostrożności przy czytaniu reportaży i o tym, że fakty są święte, a tu taki ambaras. Czym się odróżnia Norman Lewis opisujący powojenny Neapol od Jimmy'ego, Belga, który z Mediolanu przyjechał do Rzymu? Pierwsze strony, toż to pierwszorzędny reportaż uczestniczący, fenomenalny opis powojennej rzeczywistości! Bardzo długo z tekstu nie domyślisz się prozy, dopiero podpowie krótka notka na okładce pod zdjęciem autora, który nie jest Jimmym.

Choć padłem ofiarą mistyfikacji, jestem bardzo zadowolony. "Austeria" zadbała o perfekcyjne wydanie: przyjemny papier pod palcami i doskonałe zdjęcia Wojciecha Plewińskiego. Momentami zdaje się, że "Tempo di Roma" to po prostu album z literackim tekstem.

Rzym! Roma! Na krótko przed tym jak Gregory Peck woził księżniczkę Audrey po mieście, krążymy z narratorem po jego wieczornych ulicach, nocnych barach i poddaszach z praniem. Topografia jest gęsta, Rzym w tej książce widać i czuć. Już podają na talerz gorące makarony, kończą się smażyć carciofi alla giudia. Narracja oczarowuje, nie mogę zamknąć książki, choć zamykają mi się oczy, wciągnięty bez reszty w miasto, które jest głównym, obok narratora, bohaterem powieści.

Oprowadza nas Belg, przybysz - jak sam mówi - z krainy niepięknej, z drugiej strony Alp, świadomy tego, że jest barbarzyńcą w tym mieście, podobnie jak świadomy tego jest autor bloga. Autor bloga nawet więcej: Belgów uznaje za bliższych niż my Morzu Śródziemnemu, choćby z uwagi na łacinę, która tkwi w języku francuskim. Nigdy bym też zresztą nie powiedział, że ten kupiecki gotyk i pociągłe twarze z flamandzkich płócien nie są piękne, chociaż surowym pięknem zimnego Morza.

Po "Tempo di Roma" znowu chcę tam pojechać. Maki w Portyku Oktawii, zapach glicynii.

 

Dziennik. Kadr

 

Południe. Światło pada pod harmonijnym kątem. Dziewczynka głaszcze kamienną czaszkę na grobowcu pewnej hrabiny w nawie bocznej.

Mówię ci wstań, domyślam się, powtarza (28.06.2015).

 

Tagi: ja
09:16, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 czerwca 2015
Manglehorn

 

 

Cierpienia przegranego ślusarza

Najkrócej mówiąc, jest to snująca się opowieść o melancholijnym ślusarzu. Ów ślusarz jest mizantropem i to nie jest żadna kokieteria, że nie lubię ludzi, a tak naprawdę bez niektórych nie potrafię żyć. Bohater lubi trzy istoty: ukochaną, Clare, którą kiedyś porzucił i z tego porzucenia nie może się do dzisiaj otrząsnąć; wnuczkę, którą, zdaje się, potajemnie zabiera na plac zabaw; i kotkę, dość brzydkiego, moim zdaniem, persa Fanny. Trzy: ni mniej, ni więcej. O tym jest ten film.

Gdyby nie to, że jest to monodram Ala Pacino, nie miałbym do niego cierpliwości. Ślusarz, to znaczy Al Pacino, snuje się po barach, świętach naleśników, gabinetach weterynarzy, solariach skrywających lupanary, stołówce, gdzie podnieśli ceny za zestaw seniora, co jakiś czas ratuje kogoś, kto zatrzasnął siebie albo swoje dziecko. Poza tym zrzędzi i pisze listy do Clare, które następnie wracają z pieczątką return to sender. Trochę to chyba wzięte z "Ulissesa", to barowe snucie, przynajmniej tak mi się kojarzy (ale jest późno i nudnawo, więc za skojarzenia nie biorę odpowiedzialności).

Jest w tym filmie też morał. Bardzo mi się ten morał podoba, bo zgodnie z nim postępujemy ostatnio: żeby zacząć nowe życie, trzeba posprzątać w starym, i to bardzo dosłownie posprzątać. Nie pozwolić uwieść się rzeczom i ich złudnej nieśmiertelności.

Słowa klucze: arbuzy, mim, balonik, plaster miodu

(2,5/3,0)

 

(źródło: zwierciadło.pl)

Dziennik. Pufa

 

Każdy wysiadywanie przeżywa na swój własny sposób.
A. buszuje a autor bloga wysiaduje pufy.

- Można koło pana? - para w średnim wieku z ochotą na pufę obok.
- Można.

No to usiedli i zaczęli się całować (27.06.2015)

 

Tagi: ja
14:54, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 czerwca 2015
Dziennik. Lato

 

Poranek biało-czarny. Dobry temat do rozpoczynania opowiadań o lecie, kiedy byliśmy młodzi, szczęśliwi, beztroscy. Cały świat taki, jego zapach, kiedy wszystko takie krwiste i na wszystko ma się ochotę. Ta zalotność rzeczywistości, ten

Drobiazg, ulica na Ochocie (26.06.2015)

 

Tagi: ja
14:49, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8