2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
wtorek, 26 sierpnia 2008
Wolę koty


(zdjęcie pochodzi z pracy Janka Kozy z wystawy "Pies w wielkim mieście" w Galerii Kordegarda)
poniedziałek, 25 sierpnia 2008
Z dziennika grafomana: miasto, monolit, morderca


z najwyższego piętra najwyższego wieżowca wypatruję ciebie i mnie. nigdzie nie mogę nas odnaleźć w tym mieście zszarzałych okien. po horyzont nas nie ma. domyślam się, że to wina miasta. że to ono nas pożera. i ta cała nasza historia nasza jest tylko, nie jego. (bo te słowa, kroki, szepty to tylko przeszłość, gdy miasto wydawało się daleką legendą). ono wypluwa nas. nasze martwe oczy. jak cię wypatrzeć mam teraz? jak odnaleźć? w tym tłumie. w tej śmierci.

Szatan wykupuje polską kolej





(ostatnio widziano go przystanek za dworcem gdańskim)
Uroczy swąd sacharozy

Miał być lukrowano-cukierkowy - tytuł na to wskazywał (cóż, pomyślałem dobry sen w miękkich fotelach kina z fontanną przed frontonem był miłą perspektywą).

Od pierwszej nuty (to nie pomyłka, drodzy korektorzy!) zaskoczył mnie. Obraz wprawdzie karmelkowy (jak w funkcji "warm" w moim aparacie fotograficznym), ale co za obraz.

(Wszyscy pisali o wątkach feministycznych, więc je na przekór pominę). Kolejny film o mieście, które jest magiczne i które, do końca nie wiadomo, tworem widzialnym jest czy bytem wyobrażonym. Zresztą dedykacja dla miasta ("mojemu Bejrutowi") wszystko chyba wyjaśnia.

Dodam, że oka nie zmrużyłem przez dziewięćdziesiąt pięć minut.

is on my side. yes, it is.


jak tu tak pisać jak on mija. i ja.


Autor bloga znów czyta w tramwajach

W recenzje przestałem wierzyć, kiedy na którymś portalu internetowym przeczytałem, że "Magnetyzer" (powieść będąca nieudanym naśladowaniem przygód Mocka, napisana nieudolnie, ani pasjonująca jako kryminał, ani wciągająca jako opis przedwojennej Wa) ma recenzje o niebo lepsze od "Przystanku śmierć" (naprawdę trzymającego w napięciu kryminału miejskiego, który - nie wiedzieć czemu - rozgrywał się tuż obok mnie). Niewiarę w recenzję niniejszym wyznaję. Co przychodzi mi o tyle łatwiej, że przeczytałem już drugi tom z cyklu tego, co "Przystanek". Nieco gorszy, bardziej może banalny, ale w napięciu trzymający prawie do końca i sprawnie elementy urbanistyczne, uczuciowe i patomofrologiczne łączący.


 
1 , 2 , 3 , 4