2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
wtorek, 30 sierpnia 2016
Dziennik. Ostatnia dawka

 

WŚC. Pod gabinetem pięciu pogryzionych facetów. Gdzie te czasy, kiedy gołymi rękami rozłupywali wilcze szczęki i jednym ciosem powalali tygrysa?

Wchodzę. Ma pan teraz odporność na pięć lat, mówi ta od zastrzyków. Wreszcie, niech no się teraz nawinie jakiś lew, szczur, nietoperz albo czarny kundel.

(Poprzednie dawki, czyli jak to jest ze szczepieniami na wściekliznę tutaj, tutaj, tutaj i jeszcze tu).

(30.08.2016)

 

Tagi: ja
16:05, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
Karl Kerenyi, Dionizos, Aletheia 2008

 

 

(Dionizos i Ariadna (na wozie z lewej strony reliefu), ok. 110-130, znaleziony na Via Appia, Altes Museum, Berlin, źródło: wikimedia.org)

 

Moja droga do Knossos wiedzie przez Sycylię a zaczyna się w "Dziennikach" Jarosława. Gdybym na podstawie bloga, spisywał swoją autobiografię, nazwałbym ten kilkuletni czas okresem klasycznym albo śródziemnomorskim. Z jednej strony oznacza on dążenie do harmonii i spokojnego, trwałego świata, do traktowania życia z lubością, z drugiej - charakteryzuje się wewnętrznym rozpasaniem, niespełnieniem, może nawet niedojrzałością. (W sumie jest to też odpowiedź na pytanie, co mnie pociąga w Jarosławie).

Kerényi zaczyna swoją opowieść w Knossos, fascynująco opisując minojską religię, jej symbole i znaczenia, odzierając mitologię z kolejnych warstw tak, aby dotrzeć do tego, co najbardziej archaiczne, do mediacji pomiędzy zoe, życie niezniszczalnym, a bios, życiem skończonym z całą swoją pożądliwością (por. powyżej dwa oblicza okresu klasycznego autora bloga).

Potem przenosi opowieść do Grecji, w której pradawna religia nabiera nowych znaczeń, aby zakończyć ją w późnym Rzymie, gdzie z dionizyjskiego kultu pozostaje jedynie coraz mniej zrozumiały mit o splątywaniu się śmierci i życia. Mit, który próbuje dać odpowiedź o sens i którym wciąż kolejne pokolenia zaraża Śródziemnomorze.

Mit musiał być konsekwentny i spójny, jeśli jeszcze przez tysiąc lat ludzie według niego żyli i umierali na wsiach i w miastach, ludzie, dla których nie był on mitem państwowotwórczym, nawet w swoistej wersji ateńskiej. Żyło się i umierało podług mitu, gdyż sam bóg żył i umierał - również na sposób swoisty: nie jak bogowie wegetacji, mogący dla ludzi jako ludzi znaczyć coś jedynie per analogiam. Dionizosa doświadczali mężczyźni i kobiety w sobie, w sposób najintymniejszy, właściwy swojej płciowości, natomiast o ustaniu tego doświadczenia nikt nie wiedział nic. To, czym może być śmierć, uświadamiano sobie w momentach szczytowego nasilenia życia; o tym, co jest prawie śmiercią, dowiadywano się poprzez wyczerpanie płciowe, tak bliskie wyczerpaniu zoe (s. 298).

 

Dziennik. Rodin

 

(Auguste Rodin, akwarele i szkice, większość ze zbiorów Musée Rodin w Paryżu, źródlo: pinterest.com. Robię tutaj wyjątek od dokładnego cytowania dzieł sztuki. Obrazy są ważniejsze od banalnego, w gruncie rzeczy, podpisu, także tego poniżej.)

 

Kiedy wydawało się, że Munch namalował mi to lato (tutaj), a w Królikarni najbardziej spodobał mi się Dionizos z południowego Pacyfiku  (tutaj), okazało się, że to nieprawda. Cały dzień nie mogę przestać myśleć o akwarelach i szkicach Rodina: to one są objawieniem. Objawienie, opętanie : rzeczy bliskie. Sztuka akwareli, ledwie widzialnego, ulotnego obrazu pozwala zapisać przemijanie ludzi w czasie. Zupełnie inaczej niż trwałość kamienia, która zmierza do wieczności. Nagie, letnie ciała całkowicie odmienne od powykręcanej, trędowatej nagości Schielego (tutaj). W tym wszystkim przeczucie jesieni.

(29.08.2016)

 

Tagi: ja sztuka
07:25, kozmo1 , DZIENNIK
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Dziennik. O mirabelkach i wskrzeszeniu Dżordża

 

Pory roku zmieniają się, gdy na spacerze rozdeptujemy coraz to inne owoce. Najpierw były morwy, potem wiśnie. Teraz, plask, przejrzałe mirabelki. Mirabelki z nich najbardziej melancholijne.

Tego roku też dżem figowy, lecz o ostrym smaku. Tyle dni się nim zajadam, aż wreszcie sprawdzam skład. Nie ma w nim ziarenka gorczycy: jedynie ester. Za łatwo ulegam ułudzie (ciągle powtarza mi A.)

Rodzice obiecują, że wskrzeszą Dżordża, który smętnie zwisa na wieszaku. Podobnie jak Dionizos odrodzi się, gdy tylko wrócimy do Lu. (28.08.2016)

 

Tagi: ja
10:16, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 sierpnia 2016
Dziennik. Idę ku słońcu

 

 

(Xawery Dunikowski, Autoportret (Idę ku słońcu), 1916-1917, Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni, źródło: a.b.)

 

Nie kupujemy astrów, nie będziemy przybliżać jesieni - mówi rano na hali A. zaklinając pory roku. Jesieni dzisiaj nie ma. Licznik w samochodzie najpierw pokazuje osiemnaście, a po godzinie - dwadzieścia dziewięć.

Wystawa "Rodin/Dunikowski. Kobieta w polu widzenia" w Królikarni zestawia obok siebie kilka raczej drugorzędnych dzieł Francuza z imponującymi rzeźbami Dunikowskiego (the best of - jak sądzę). Powiedzmy to szczerze: przy nich Rodin wypada blado. To, co jest odkrywcze to jego akty akwarelą (warto im poświęcić więcej czasu, choć my, tańcząc z Dzieckiem, biegliśmy ku słońcu).

Zatrzymaliśmy się dopiero w sali z autoportretami. Wszystko się ze sobą łączy tego lata w tej kolorowej rzeźbie: Dionizos, o którym teraz czytam; papuaskie bóstwa mórz południowych (tego roku wszyscy płyną na Papuę); Król Lasu Frazera (27.08.2016).

 

sobota, 27 sierpnia 2016
Co przynosi przyszłość?

 

 

We francuskich szkołach piszą jeszcze rozprawki filozoficzne, gatunek, który zniknął z polskiej szkoły wraz z nadchodzącą epoką testów, którymi tak bardzo podniecili się ministerialni macherzy i ich eksperci. Od śmierci rozprawek wszystko się zaczyna: brak krytycznego myślenia, odzież patriotyczna, nacjonalizm. Oczywiście to temat poboczny, chociaż "Co przynosi przyszłość?" jest również rodzajem rozprawki filozoficznej. Temat?

Myślę, że jedna z myśli Pascala, którą główna bohaterka odczytuje na pogrzebie, brzmiąca mniej więcej tak: ani nie mamy pewności, ani nie możemy zaprzeczyć, nasza kondycja jest więc żałosna (Por. Pascal, "Myśli", 229).

W tym filmie nie widać specjalnego wysiłku scenografów, nie ma spektakularnych zdjęć, po prostu zwykła codzienność, taka jak u nas, zwykłe mieszkanie, przeciętna rodzina (no dobrze, intelektualiści). Tak wygląda scena drobnych dramatów, które sprawiają, że wali się wszystko, co do tej pory znamy. Innego końca świata nie będzie - wiemy to, pisarze rozprawek, z Miłosza.

(Wybór tematu rozprawki, którą oglądaliśmy, wcale nie jest rzeczą łatwą. Może nim być równie dobrze pytanie o prawdę, o relacje między matką a dziećmi, o znaczenie filozofii w życiu codziennym. o miłość, o to, po co dziadkom wnuki).

Słowa klucze: okładki książek, czarna kotka Pandora, spółdzielnia anarchistów

(3,5/4,0)

 

(źródło: kinozorza.pl)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5