2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
środa, 31 października 2007
Rozgoryczony mężczyzna spogląda na drzewa

Wokół tyle żółci...

Wielka Relacja Październikowa: mgła spowijająca Wa widziana z wysokości trzydziestego szóstego piętra

Gdyby nie ten huk aut, można by pomyśleć, że to droga mleczna.

wtorek, 30 października 2007
Wielka Relacja Październikowa: atak nostalgii w barze szybkiej obsługi przy ulicy Rzymowskiego

Siedzieliśmy w barze szybkiej obsługi z błyszczącym "M" na słupie. Usprawiedliwiał nas głód. Podobnie jak wówczas, gdy znad zieleniny udąjacej sałatkę spoglądaliśmy na strzelistość fasady Sagrada Familia. Tym razem znajdowaliśmy się na Służewcu, bar świecił przyjaznym światłem. Autor bloga rozejrzał się i zaczął wspominać:

Tu jest kościół, do którego poszedłem w mroźny wieczór Trzech Króli oraz w oktawę Bożego Ciała roku zapewne dwa tysiace pierwszego (obok cukiernia, w której przed wielkopostnym postem zakupiłem sporą liczbę słodyczy, właczając w to eklerka polanego czekoladą.)

Tu jest studzienka - z niej miesiąc za miesiacem czerpałem wodę, którą wnosiłem w plastikowych butelkach do mojej kuchni z oknem na pokój, przechodząc przez plac zabaw, a potem wzdłuż szkolnego płotu. 

Tu jest poczta - tu czekała na mnie przesyłka od Ciebie, z niej ja wysyłałem polecone listy, odstawszy kilkanaście minut w spoconej kolejce.

Tu jest przystanek - stąd autobus 524 lub 174 zawoził mnie wieczorem do centrum Wa, gdy było jeszce bardzo bardzo Tamtu.

Tu w tym bloku (ulica Orzycka) zamieszkiwała K., gotując budyń z odrobiną kawy.

Wspominał autor bloga przeżuwając kanapkę z niesmaczną porcją wołowiny i zapijając zimną coca-colą (udając, że to połączenie nie może byc przyczyną żadnej niestrawności). Wspomnienia wirowały mu w głowie. Napływali coraz to nowi ludzie, chwile, obrazy. Wszystko mieszało się w jego umyśle omamionym zapachem frytek. Ten tylko się dowie, kto cię stracił. (Nieco już wyrwany z nostalgii, autor bloga zauważył przytomnie, iż celem głownym jego wirtualnej twórczości było nostalgii reprodukowanie. Dlatego też poczuł się usprawiedliwiony. Zarówno ze wspomnień dotyczących jego służewieckiego epizodu życiowego, jak i z wizyty w lokalu o podejrzanej proweniencji.)

Wielka Relacja Październikowa: upadek Geniusza Karpat

To było naprawdę bezcenne.

(Ten mroźny wieczór euforyczny, że prysły marzenia tego małego hochsztaplera, że nie będę jego fałszywej facjaty oglądał co dzień na czołówkach serwisów informacyjnych, że jego oślizgłe brednie rozpłyną się gdzieś w szumie informacji. Warto było. Stać w kolejkach jak W. w dalekiej Irlandii, jak moja Babcia z nadciśnieniem, byle im się nie udało zniszczyć tego wszystkiego. Tym - jak to przeczytałem na jednym z blogów - "ziejącym jadem kartoflom". W sumie, stojąc na pl. Wilsona tuż po 22.55, poczułem, że ten naród nie jest wcale taki głupi. Pięknie było znów sobie wzajemnie gratulować.)

Wielka Relacja Październikowa: Jonasza

Oglądałem zdjęcia z otulonego mgłą miasteczka nad Wisłą, które właśnie jesienią o poranku, gdy brak jeszcze panoszących się letników z Wa, wydaje się najpiękniejsze. Oglądałem ufając, że Jej tam nie zobaczę, że rozsądek podpowiedział Jej we właściwym momencie, żeby uciec, żeby dalej w jakiejś wiejskiej parafii nakrywać ołtarz i podawać chleb i wino. Dobrze wiedziałem jednak, że Ona tam jest, że za tymi murami skrywa się w cieniu skrzydeł, skrywa się w tym, co dla mnie może jest już szaleństwem, a dla Niej wiarą w czystej postaci. Oglądałem zdjęcia, kamerzyści na wysięgnikach obserwowali otoczony murem ogród, z mgły wynurzył się wóz pancerny, biskupi potępiali albo współczuli. Ona tam była. Ciekawe, czy bardzo się zmieniła od czasu spotkań w małej salce przy moim parafialnym kościele, pobytu w szpitalu (wtedy dowiedziałem się, że pod welonem lepiej nosić krótkie włosy), telefonu, że wyjeżdża, którego nie odebrałem. Może w istocie Jej wiara jest bardziej wartościowa niż nasza powszednia? Ukryta w swoim imieniu, niby biblijny prorok w brzuchu wielkiej ryby. Nie widziałem Jej na zdjęciach: odjeżdżał autobus, pewnie śpiewała razem z nimi. Siostra niesiostra. Komentatorzy nie ustawali w dyskusjach kim są i dokąd pojadą. Nikt nie wspomniał, że Ona też tam była i że Kościół, który wybrała, teraz ją porzucił, nazywając heretyczką i opętana.

W gruncie rzeczy wierzę, że jesteś po prawidłowej prawej stronie tronu.

Wielka Relacja Październikowa: romans kolejowy

(Trzech nieco podpitych wojaków wraca z Mazowsza. Po sposobie wypowiadania słów k.... i ch.. da się zorientować, iż płynie w nich krew góralska. Pociąg sunie przez noc. Kończą się papierosy. Obok siedzi młoda Rosjanka, zaczytana w jakąś knigę. Trzech rosłych wojaków nawiązuje rozmowę. Gwara góralska miesza się z rosyjskimi słówkami - jeden z nich miał w gimnazjum język rosyjski, ale - czego właśnie teraz zaczął żałować - nie uczył się. Pociąg mija Tunel. Rodzą się pytania najważniejsze dla tego wieczoru. Słowa się plączą, uciekają w niepamięć. Wreszcie jeden z wojaków zadaje dziewczynie kluczowe pytanie tego przepełnionego dymem papierosów wieczoru):

- Pani mieniajet boja?

 
1 , 2 , 3