2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
piątek, 30 października 2015
Dziennik. Impresjoniści

 

 

Pani świetliczanka grozi dzieciom, co skaczą bez ustanku, złym zachowaniem. Tamta para z walizkami zamierza się całować przy fontannie. Przy kapuście, owa w fartuchu myje pastą do grobów Grób Nieznanego Żołnierza. Brodzimy w liściach: Japończyk i ja w podróży służbowej z papierami z miejsca w miejsce. Nad nami żółta katedra zachwytów na błękitnym tle (moment, zupełnie nie Monet).

Wystarczy wyjść z urzędu a samemu zaczynasz opowiadać o liściach, fotografować liście, zachwycać się nimi. Jeśli dotarłem do etapu liści, to może rzeczywiście nic ciekawego nie mam tutaj do przekazania (30.10.2015).

 

Dziennik. O spoglądaniu za siebie

 

Sylvia, lat osiemnaście, pisze, że to, co robimy teraz uważamy za objaw naszej wolnej woli, lecz gdy spoglądamy w przeszłość okazuje się, że igrał z nami los. Ja za to, trzydzieści pięć, nie sądziłem, że życie zwycięża śmierć poprzez zapomnienie. Od smutku aż do zupełnie (29.10.2015, ...).

 

Kulturalny człowiek według Ashleya Montagu

 


(Ashley Montagu, The Cultured Man, 1958, źródło: http://slate.me/1ZGMVKQ, tamże odpowiedzi)

 

Wczorajsze narzekanie na poziom edukacji być może jest typowym narzekaniem starych (?) na młodych, ale mimo wszystko istnieją pewne przesłanki, aby je usprawiedliwić. Staram się poniżej to udowodnić.

Jako że dziecko okazało się miłośnikiem "Ody do Radości" (sączę w nie europropagandę od małego, wybaczcie przeklęci!), szukałem w jednym z popularnych portali z tekstami wszystkich zwrotek "Ody". Znalazłem. Oprócz nich pojawił się na nim film z finałem IX Symfonii oraz garść komentarzy dość wnikliwie obrazujących, co Polacy (nie wiem młodzi, starzy) sądzą o muzyce poważnej:

Na lekcji z klasą śpiewałam i normalnie śpiewaliśmy, bez takich przerw. Nie muszą śpiewać chórem, ale lepiej by to brzmiało gdyby nie śpiewali pojedynczo. Refreny może lepiej by było gdyby ich nie powtarzali.

Szanować to można hymn Polski, a nie to propagandowe europejskie ścierwo :) Dziecko drogie, zapewne jesteś w podstawówce ,lub gimnazjum, proszę nie daj się zindoktrynować.

Ale czemu to jest przetłumaczone na NIEMIECKI?

Osobiste moje wrażenia po prostu jest nudne, ale to tylko moje zdanie i rozumiem że można lubić tego typu utwory.

Co to za nazwa ??????????????
na serio ??????????????


Dawno temu (w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, czyli gdy pojęcia jeszcze coś znaczyły) pewien brytyjski antropolog opracował testy oceniające poziom kultury człowieka kulturalnego. Przypominają mi nieco ambitny plan czytelniczy Josifa Brodskiego. Zarówno dla Montagu, jak i tym bardziej Brodskiego, "człowiek kulturalny" nie oznaczał posiadacza jakiegoś dyplomu, ale osobę, która uzyskała pewną sumę wiedzy o kulturze, w której żyje, będąc po części spadkobiercą tych wszystkich wielkich, gdzieś tam od Sokratesa, Fidiasza i Sofoklesa. Wymagało to sporego nakładu pracy i niestety - w przeciwieństwie do dzisiejszych studiów wyższych - nie było egalitarne. W teraźniejszym kulcie miałkości i konsumpcji, wygląda to na zupełną stratę czasu, a do zapotrzebowania na rynku pracy ma się nijak.

Prawdę powiedziawszy, gdy usiłowałem rozwiązać test ze sztuki, to pomyślałem sobie, ledwo uzyskując połowę punktów, że w porównaniu z ideałem Montagu sam jestem nieokrzesanym wieśniakiem jedzącym kartofle. Może więc nie powinienem zbytnio krytykować innych?

 

czwartek, 29 października 2015
Sztuka przegrywania (po raz drugi)

 

(Mimo zapowiedzi, nie mogę uniknąć powyborczych komentarzy).

Istotą systemu demokratycznego (a być może również jego największą słabością) jest to, że władza jest emanacją społeczeństwa, i to nie tego wymarzonego społeczeństwa idealistów, gdzie każdy dba o dobro wspólne i grabi zespołowo osiedlowe trawniczki, ale tego społeczeństwa, które robi również brzydkie rzeczy: psy wyprowadza na najbliższy trawnik albo i wycieraczkę sąsiada, mówi ch.. i du.., tudzież nie czyta poezji, w ogóle nic nie czyta (chyba, że na gazeta.pl wiadomości o prześwitujących sutkach księżnej Kate).

Jeżeli płacze się teraz nad rozlanym, tej niedzieli, mlekiem, to warto się zastanowić, co się stało ze społeczeństwem, że w parlamencie zasiądzie Scyzoryk z Galicji. Czy może nie doprowadziły do tego, przed czym wielokrotnie ostrzegano, reformy edukacji i szkolnictwa wyższego, chcące widzieć w uniwersytecie nie miejsce refleksji, ale produkcji zasobów na rynek pracy? Jeśli wytrzebi się z ludzi umiejętność krytycznego myślenia, nie można się dziwić, że poparcie uzyskują hasła demagogiczne. Tak samo jak nie można się dziwić tym, że uwodzą ich proste wizje, spiskowe teorie i łatwo wzbudzane uprzedzenia.

Od wielu lat opowiada się o konieczności działań wspólnotowych w szkole (jest nawet taki martwy dokument, nad którym czuwam, który opisuje jak będzie z tym dobrze), jednocześnie ciągle premiując zachowania egoistyczne. A to właśnie w szkole - w wyścigu testów - zaczyna się dziki kapitalizm i brak dbałości o wspólnotę. Szczątkowe poparcie dla postulatów partii lewicowych kontrastuje, zwłaszcza w sieci, z neoliberalnymi sloganami o świętej własności i przedsiębiorczości. Więcej: mimo lekcji religii w szkole, Polacy mają duży problem z miłosierdziem (co dotyczy zarówno wyborów politycznych, jak i samego Kościoła).

Władza jest emanacją społeczeństwa - to nauczka zarówno dla rządzących do tej pory, jak i dla nowych rządzących - i chociaż powszechne jest społeczne przyzwolenie dla nieuczciwości, dotyczy ono tylko nas samych, a nie władzy. My możemy popełniać grzeszki, władzy się ich nie wybacza. Najlepszy z byłych ministrów spraw zagranicznych wciąż tego nie pojął (ale jeśli o sobie ma tak wspaniałe zdanie, wątpię, czy nasz Pan Balonik pojmie kiedykolwiek). Duża w tym wina służalczych mediów, które np. w podsłuchach dostrzegały nieuczciwość kelnerów, a nie polityków, opisując, że to błahostki. No to błahostki przy urnie zamieniły się w sprawę poważną.

Na tyle poważną, że dwie partie muszą odejść od słoika z konfiturami, a jedna wreszcie się do niego dobierze. A tu jest największy mit tych wyborów: że chodziło w nich o wartości, interesy, dobro społeczeństwa albo narodu, o Boga, honor, ojczyznę, że teraz trzeba się bać albo czuć się gorzko rozczarowanym. Nie, chodziło wyłącznie o te konfitury. Może, w sumie, pomyliłem się w pierwszym zdaniu: istotą systemu demokratycznego są konfitury.

 

Dziennik. Liście

 

 

Przy cmentarzu żydowskim rano nagle w autobus uderza mleczne światło, wypełnia go jesiennie tak, że aż nie mogę skupić się na Sylvii. Tego roku przeżywanie jesieni jest jakby intensywniejsze, a może życie jest intensywniejsze. Wszyscy wokół opowiadają o liściach, fotografują liście, zachwycają się nimi, jakbyśmy nagle, w naszych latach trzydziestych, odkryli na nowo to, czym oczarowani byliśmy jako dzieci.

Wieczorem w Alei Wojska Polskiego zatrzymuję samochód na środku jezdni. Nad nami światłożółty tunel. Patrz jak pięknie, mówię do A. i nie możemy wyjść z zachwytu aż się za nami nie pojawią reflektory innego auta (28.10.2015).

 

Tagi: ja
09:21, kozmo1 , DZIENNIK
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 października 2015
Dziennik. Jak nie mówić dzieciom o jesieni?

 

Autobus płynie w mleku. Z bieli wyrastają wyraźnie żółte liście. Nie dosłyszałem pytania, ale ten chłopiec pewnie pytał o nie. Nastrój lirycznego poranka. Odpowiada matka: to wynika ze związków chemicznych karotenu, ksantofilu i antocyjanów. Kiedy będziesz miał chemię, zrozumiesz to wszystko. Teraz widzę rozczarowanie. Pryska magia. W autobusie śmierdzi mokrym porankiem i pastą do zębów.

Kiedy będziesz miał chemię, zrozumiesz co to miłość, radość i inne uczucia. Zaoszczędzisz sobie wielu trosk, jeśli prawidłowo uzgodnisz reakcje (27.10.2015, urodziny Sylvii Plath).

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7