2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl
Kategorie: Wszystkie | DZIENNIK | KINO | KSIĘGARNIA | OSOBISTE | TEKSTY
RSS
niedziela, 12 lutego 2006
Rozważania osoby niewyspanej nad formą i treścią
Czy piszę bloga dla jego treści, czy dla formy?
Forma jest dla mnie konwencją, za którą skrywam swoją tożsamość i która pozwala mówić w ukryty sposób o tym, o czym chcę mówić a nie potrafię mówić wprost. Forma jest dla mnie zabawą, grą słów, pomieszaniem języków, a czasem zmysłów. Forma jest miejscem, w którym się ukrywam. Ucieczką mą jest. Ze świata rzeczywistego do świata znaków, obrazów i metafor. Z ontologii do gramatyki. (a nieważne kim naprawdę jestem, przyjmijmy, że po prostu twórcą tekstu, który dowolnie można interpretować, a im kto lepiej pozna system znaków, rozpozna też rzeczywistość, ba odkryje moją tożsamość, złożoną z zapisków tego bloga, z miliona poszczególnych znaków, które tworzą całość).

I to będzie treść. Bo tekstu nie piszę by mówić o świecie, ale by zostawić siebie w formie tekstowej. Tak jak dziennik mój pisany lat sześć nie był o mnie, ale mną był. Ja w jego tekście zostawiłem całe swoje ówczesne życie. I na blogu skrawek życia też zostawiam.

Hmmm, tylko czy odkryta w wyniku opisanego powyżej procesu moja tożsamość będzie moją prawdziwą tożsamością?
sobota, 11 lutego 2006
Strajk autora bloga...
...z powodu przerostu formy nad treścią.

(do odwołania)

Kryzysowa potrawka z królika
Znalazłem w empiku przy palmie książkę kucharską na trudne czasy, na okładce wymieniono sytuacje, w których zamieszcone przepisy miałyby się przydać: kryzys gospodarczy, wojna, atak terrorystyczny. Więc pomyślałem o zderzeniu cywilizacji, rządach braci, co ukradli księżyc i z zadowoleniem zajrzałem do wnętrza książki kucharskiej, na chybił trafił.

Przepis, na który trafiłem wymagał: grejpfrutów, mandarynek, pomarańczy, truskawek oraz bananów (takie typowe owoce dostępne w wypadku wojny). Potem wylosowałem kolejną stronę: skromna potrawka z królika (żyję w czasach pokoju i co najmniej od 15 lat nie ma kryzysu gospodarzcego, a królika nie spróbowałem. Ech). I postanowiłem zrezygnować z dalszej lektury.

Wieczorem pewnie zamówię kryzysową pizzę albo zrobię sobie wojenny budyń.
Smacznego.
Grafomańskie haiku metaforycznie opisujące stosunki międzyludzkie a dedykowane Ł.



Nie ma czyśćca
Między niebem a piekłem
Jeden krok




Ja i wirujące punkciki

Tak już sobie wczoraj pomyślałem, że Andrzej Bursa bardzo mądre wiersze pisał. I jak sobie o tym pomyślałem, to wiersz mi się przypomniał o naszym świecie. To końcowe "hiii" dla mnie zawsze było ważne. Chroniło przed absurdem, przed zafałszowanym obrazem świata. Było to "hiii" racjonalne. "Hiii", które broniło mnie przed obłędem codzienności. Dziś chyba jest ono bardziej przydatne niż przedtem. Bo obłęd coraz większy a punkciki wirują coraz szybciej i szybciej.

__________________________________________________________________________

Wiara

wierzę że Bóg podobny jest do gołębicy
że człowiek może zmienić się
w dowolną część maszyny
co nie oznacza
że nie ma mu wyrosnąć lwia grzywa
albo skrzydła anielskie
(w anioły także wierzę)
Wierzę w insygnia wszystkich mocarstw
Wierzę we wszystkie ideały
i w szaleństwo ich głosicieli
Nie wykluczam :
samorództwa
dzieworództwa
zapłodnienia przez styk damskiego zadka z fotelem
na którym od dawna nikt nie siedział
Wierzę że facet któremu się nic nie udaje
może zostać nagle synem szczęścia
Że największym poetą naszego kraju
nie jest ten siwy pan z dochodami
ani ten młody dobijający się do dochodów
ale stary tragarz który nie napisał nic
oprócz kilku podań
Wierzę w praducha
i pramaterię
i wszystkie pre-pradokumenty i we wszystkie pro anty korr i kontra
Nie wierzę tylko w niemożliwe
Wszystko jest możliwe na tym świecie
składającym się
hiii... hiii
z wirujących punkcików
których jeszcze
hiii... hiii nikt nie widział.

(Andrzej Bursa)

Ontologia wieczornych gier z przyjaciółmi
No to wygrałem. Ustawiłem kilka plastikowych domków, po czym zakupiłem przy użyciu kartek z obrazkiem snopka, kartki z obrazkiem kamienia, owcy i drewna. Ułożyłem też kilka ścieżek z kolorowego plastiku i wygrałem. Po raz pierwszy od długiego, nawet bardzo długiego czasu poczułem się wygrany.
A dokoła były cztery osoby, które bardzo, nawet bardzo lubię oraz jedna osoba, którą bardzo, nawet bardzo kocham.

I to był taki wspaniały wieczór. Bo oni są. A za nimi całe pole znaczeń, które tworzą moją osobistą historię, A o każdym momencie z tej historii mógłbym mówić bez ustanku. (bo moja historia siedzi w mojej głowie i bez przerwy podpowiada, że życie było piękne, jest piękne, ergo będzie też piękne).

Oni są. Trwają. A mi jest z nimi dobrze. Dobrze jest siedzieć i grać z takimi ludźmi (a wygrywać to dopiero jest uczucie rozlewające po ciele euforyczny dreszcz).

Oni są? Nie, to My jesteśmy.

Saska Kępa nocą lśni śniegiem srebrnym i pachnie drewnem z kominków. Idziemy środkiem ulicy Angorskiej. Cisza, a nad nami światło księzyca. Wszystko dokoła mówi mi, że życie jest piękne.

My jesteśmy.