2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl

Wpisy z tagiem: Włochy

sobota, 27 maja 2017
Jarosław Mikołajewski, Terremoto, Dowody na Istnienie 2017

 



(Trzęsienie ziemi we Włoszech, styczeń 2017 r., (c) AFP, źródło: lelibre.br)

 

Zaczynam od ostatniego zdania, czyli od dedykacji. Pisze autor: Włochom - za to, że wśród nieszczęść, które spadają na nich spod ziemi, z nieba, z powietrza, wody i ognia, mają siłę pamiętać, że są najpierw ludźmi a dopiero potem Włochami (s. 135). I chyba dobrze odczytuję to, że owo zdanie skierowane jest do członków innego narodu, do tych, którzy zapomnieli, że nie są tylko Polakami, ale również ludźmi. A jeszcze to: jesteśmy dziećmi Antygony, czy nie? (s. 13) Odrzuciliśmy nad Wisłą zarówno Antygonę, jak i Ewangelię. Zachodzę w głowę, kiedy się to stało, czy da się wskazać jakiś jeden moment, w którym się ukazało nasze barbarzyństwo, nasze nieludzkie oblicze. Temat na czyjś reportaż.

Przychodzi mi na myśl, że "Dowody na Istnienie" powinny zainaugurować nową serię - teologiczną. Otwierają ją obie książki Mikołajewskiego, z których każda jest rodzajem poetyckiego traktatu. W czasach gdy nikt na serio nie pyta o teodyceę, Mikołajewski czyni to, nie udzielając infantylnych odpowiedzi. Nie udzielając żadnych odpowiedzi.

Pisałem w Neapolu zeszłego lata, że pewność katastrofy, kruchość zastanego świata, który bez ostrzeżenia może się zawalić, wpływa na odmienny stosunek do życia (tutaj). Dla przybyszów ze stepu ziemia jest największym pewnikiem, tym, co nigdy nie zawiedzie, stąd nieprzetłumaczalne są dla nich odczucia mieszkańców Apeninów. Ziemia się trzęsie - od tych słów rozpoczyna się przecież druga zwrotka jednej z najradośniejszych pieśni kościelnych w Polsce.

 

czwartek, 15 września 2016
Dziennik z podróży do Neapolu (5)

 


(Autor bloga kolekcjonuje, Salerno, wrzesień 2016, źródło: a.b.)

 

Nabrzeże, wieczór

Przypominam sobie, że dawno temu wieczorami spacerowało się. Tak było przynajmniej w mieście R. w ciepłe lata. Dobry wieczór - mówiło się uprzejmie, bo mijało się samych znajomych, zagadywało się, co słychać, wymieniało najświeższe plotki, wnuczek, jest na wakacjach. Potem przyszła telewizja, i pośpiech, i zabiły spacery. Może dlatego zazdroszczę miastom Południa umiejętności passeggiaty?

(Salerno, 10.09.2016)

W ruinach (1) 

Śniła mi się wojna, A. opowiada koszmar. Byliśmy uchodźcami i nie mieliśmy żadnego zawodu, trzeba było uciekać. Układać na nowo życie w zrujnowanych miastach.

W ruinach (2)

Jaszczurka spaceruje po pokoju. Mieszkanie słoneczne prz ulicy Świętej, niedaleko teatr i siłownia. Stacja kolejowa jedyna w całym Cesarstwie.

(Paestum, 11.09.2016)

O nieprawdziwości podróży

Tylko wycinek miasta, tyle zobaczyliśmy. Nie wiemy, co jest za murami, w których trzymają nas, turystów. Nie wychodzimy dalej, szkoda czasu. Z pociągu widać jakieś bloki, ogrody, szpitale i cmentarze. Coś najzupełniej zwyczajnego, aż strach się przyjrzeć. Pojąć, że w gruncie rzeczy jest tak samo.

Pępek

Mało piszę o Dziecku w podróży, wcale o tym jak je chwalą: que belle bimbo! (rodzice rozanieleni) To są właściwie dwie podróże, myślę sobie, ta jedna do Neapolu, ta druga na oślep. Ale dzisiaj napiszę: odkryć własny pępek to przecież ważniejsze niż zwiedzać Salerno.

(Salerno, 11-12.09.2016)

Scherzo

W tym samolocie sprawiają przyjemność zarówno rodzicom (to będzie infant - mówi stewardessa, podając pas), jak i miłośnikom archeologii (szepczą między fotelami: zbieramy pozostałości).

(Neapol, lotnisko, 12.09.2016)

 

Dodatek. Porady dla podróżujących z dziećmi. PAESTUM. Dojazd pociągiem regionalnym nie sprawia problemu. Z peronu wózek trzeba znosić (jest przykryta pledem platforma dla wózków). Zarówno muzeum, jak i wykopaliska są bardzo dobrze dostosowane do jeżdżenia z wózkiem. NEAPOL LOTNISKO. Przy kontroli bezpieczeństwa istnieje szybka ścieżka dla rodzin, które kierowane są do wydzielonej od reszty kolejki sali.

 

środa, 14 września 2016
Dziennik z podróży do Neapolu (4)

 

(Donica w Cetarze, wrzesień 2016, źródło: a.b.)

 

Wybrzeże, odsłona pierwsza

Wybrzeże Matek Boskich, tych uciekających i porywanych z Konstantynopola, o których pisze Hans Belting (tutaj). Za chwilę zamkną kościół, ale widzę Jej sowie oczy, jak wypatrują, dużo dalej niż nasze.

O zgubnej literaturze

Miasteczko, do którego dopłynęliśmy było ofiarą literatów. Oni pierwsi opisywali je jako niezapomnianą perłę (dokładniej uczynił to John Steinbeck w "Harper's Bazaar" w maju 1953 roku), potem powtórzyły to przewodniki i biura podróży. O, nieszczęśni złoczyńcy! Przepychamy się po makiecie miasta, które kiedyś było. Norman Lewis, który patronował nam w Neapolu (tutaj), teraz opowiada o zagładzie rybackiej wioski Farol (tutaj).

(Positano, 08.09.2016)

Wybrzeże, odsłona druga

Nawet Liz Taylor mogła się mylić. Daleko Amalfi do piękna liguryjskiego Pięcioziemu. Jest to Wybrzeże Miodowych Miesięcy, wypatrujemy więc ludzi w parach. Oni: perfekcyjne kurteczki nad morze, on na dziobie fotografuje krajobrazy, ona w letnim kapeluszu czyta na pokładzie, znudzona Anna Karenina. Albo oni: młody Leonardo di Caprio usiłuje rozmawiać z nią, niezainteresowaną. Ona udaje, że śpi. On teraz też, ale tak aby dotknąć jej stóp. Albo i oni: on w różowych butach i on w ciemnych okularach, wpatrują się razem w skały za oknem, symetria idealna.

Albo my.

O powtarzalności katastrofy (po raz drugi) 

Równie pouczające, co Pompeje, jest Amalfi, jeśli posłuchać opowieści o potędze, która spłynęła w morze. Z dumnej republiki pozostają osły, które przynoszą z gór owoce i ser.

Sejsmika chroni przed mocarstwowymi fantazjami. Na sam koniec osły stają się magnesami na lodówkę (do pamiątek podróżnych).

Wybrzeże, odsłona trzecia

Kapitan stoi na mostku i wypatruje syren, które pojawiają się i zwodzą statki na mielizny. Syreny (bo to Wybrzeże Syren) wracają z plaży, mówią po hiszpańsku i nie śpiewają (śpiewa Dziecku autor bloga).

(Amalfi, 09.09.2016)

C.

Boję się pisać o C. Mieszkańcy C. też się boją, stają się nerwowi, zakazują kusych strojów na spacerach, a trapy promów stawiają prawie na sztorc, żeby nikt nie wysiadał. Bo C. jest prawdziwa. O dobry połów modlą się tam do świętego Piotra, który wciąż podrzuca ryby do sieci. Wiedzą, że któregoś dnia może się to skończyć, barbarzyńcy z aparatami zajmą C. i przerobią w pocztówkę. Więc o C. tylko po cichutku.

(Cetara, 10.09.2016)

 

Dodatek. Porady dla podróżujących z dziećmi. POSITANO. O ile transport promem nie sprawia trudności, o tyle zatłoczone i pełne schodów miasteczko już tak. Poruszanie się wózkiem jest poza wybrzeżem niemożliwe, toteż podróż z małym dzieckiem nie wchodzi raczej w grę. AMALFI. Załoga promów jest pomocna we wprowadzaniu wózka na pokład (nie ma opłaty bagażowej). W Amalfi schodów jest mniej, spory jest za to ruch samochodowy. CETARA. Promy do C. są niewielkimi stateczkami, trudno wnieść wózek po trapie. Może się również nie zmieścić w drzwiach do kabiny. Poza tym miejscowość jak najbardziej do zwiedzenia z dzieckiem. Plaża łatwo dostępna, choć kamienista.

 

Dziennik z podróży do Neapolu (3)

 

Maurice Denis, Printemps dans le foret

(Maurice Denis, Wiosna w lesie, 1907, Musée Maurice Denis, Saint-Germain-en-Laye , źródło: cbx41.com)

 

O przypadkach (1)

Nazywa się Viola, ma trzy i pół roku i jest oliwkowa (właśnie jak ze zdjęć Wayne'a Millera). Mówi do Dziecka: masz piękne uszko i to chyba największy komplement, jaki może usłyszeć od kobiety. Spotykają się przypadkiem w jednej z restauracji, w jednej z bocznych ulic. Nie będą tego pamiętać. Dziecko skubie chleb, Viola je winogrona, potem odejdzie od wózka, a potem dorośnie. A może, może, tak dziwnie się złoży - nie ma przecież przypadków - spotkają się znowu, nie wiedząc o tym tu, teraz.

Zdemaskowanie autora bloga

Poszukujesz dzikości, a mnie ona nie zachwyca - w ustach A. brzmi to jak oskarżenie. Spacerujemy właśnie po czterogwiazdkowym bulwarze, obojętnie mijając zgubiony na chodniku kolczyk z diamentami.

Neapol, dwa miasta

(Z dziennika obserwacji). Mieszkańcy Góry pachną dobrymi perfumami, są wyżsi i szczuplejsi. Ubierają się na sposób elegancki, nawet moda młodzieżowa jest gustowna. Nie wiem, czy spotykają tych z Dołu poza dworcem oraz nagłymi przypadkami, takimi jak wizyta śmieciarki albo straży pożarnej. Kiedy - zdarza się to niezwykle rzadko - pochopnie zjadą kolejką na ostatnią stację natrafiają na najzwyklejszy dolny targ, polewany wodą chodnik i hałas skuterów. Po takich wypadkach mają czarne myśli, długo nie mogą zasnąć i wpatrują się w nocne niebo, byleby nie dostrzec kipiącego pod nim miasta.

Napisy

Do pamiątek podróżnych, obok duszy czyśćcowej żeńskiej, dokupuję, spodziewając się jakichś życiowych porad albo przesłań sprzed katastrofy, Vincenta Huninka "Oh Happy Place! Pompeii in 1000 Graffiti" (Apeiron 2014), skąd wypisuję przykładowe napisy:

Najlepszego laleczko, niech Cię Wenus z Pompejów ma w opiece (21); Piep..yłem służącą (154); Felicio, pedale! (521); Philocalus to k..as (699).

O przypadkach (2)

Trudno uwierzyć, ale spośród sal pełnych pompejańskich mozaik, Wenus o zgrabnych tyłkach i rzeźb żołnierzy, które każdy dyktator chciałby ustawić na swoim dziedzińcu, najbardziej ujął mnie obraz Maurice'a Denisa w muzealnej księgarni, na okładce katalogu starej wystawy z Rzymu. Rozpoznałem od razu to ukłucie zachwytu, które za nic ma konwenanse i przewodniki turystyczne.

(Neapol, 06-07.09.2016)

Moda męska

Autor bloga podziwia zapach sklepów z garniturami (a każdy z nich ma datę założenia zaczynającą się co najmniej wiek temu). Patrz, jacy smutni krawcy siedzą za ladami, mówi A. wieczorem.

(Salerno, 07.09.2016)

 

Dodatek. Porady dla podróżujących z dziećmi. SALERNO. Dworzec kolejowy posiada windy, ale nie na każdym peronie. Samo miasto jest dosyć prowincjonalne, ruch jest dużo mniejszy niż w Neapolu, a na stare miasto prowadzi deptak (podobny deptak jest nadbrzeżną promenadą). Ulice na starym mieście są wąskie, ale bez schodów. Do katedry można wejść z ulicy od lewej strony. W klatkach schodowych nie zawsze może zmieścić się wózek.

 

wtorek, 13 września 2016
Dziennik z podróży do Neapolu (2)

 

(Ogród uciekinierów, Pompeje, wrzesień 2016, źródło: a.b.)

 

O pewności katastrofy 

Nic sobie nie robią z katastrofy mieszkańcy okolic pod wulkanem. Wiedzą, że wszystko jest kruche. Pierwsza niedziela miesiąca, więc Pompeje za darmo. Piknik zaczyna się w pociągu. Potem mocne słońce. Szukają cienia w przedsionkach odkopanych domów i jedzą panini, tak jak mieszkańcy Pompejów, którzy bardzo cenili fastfoody. Na stopach osiada popiół.

O powtarzalności katastrofy

Ci co nie zdołali uciec ładnie się prezentują za szkłem. Wymodelowani w lawie. Te odciski jakby znajome. Jak zdjęcia z Aleppo.

Polacy opisują Pompeje

To jest wstyd, jak się zawalają, k..wa, mury, bo miliardy za to biorą, mówi kobieta z inżynieryjnym znawstwem.

(Pompeje, 04.09.2016)

O zwiedzaniu kościołów

W jednej z pierwszych podróży autora bloga i A., do Wiednia, zwiedzaliśmy mnóstwo kościołów, prawdziwe zawody w kolekcjonowaniu barokowych kopuł. Możesz zawsze powiedzieć, nie chcę już zwiedzać kościołów - powiedziałem przy jednym z nich A., na co ona odparła szczerze: Nie chcę już zwiedzać kościołów.

Dziecko widać też tak ma. Płacze aż wychodzę z katedry, wtedy przestaje płakać.

Neapol, próba opisu

Są miasta, których nigdy nie da się poznać, nieokiełznane, żywiołowe. Już sama topografia o tym mówi: ulice zwężają się, są coraz ciaśniejsze i gęstsze (vico, vicolo), oświetlone jedynie kapliczkami. W końcu znikają w tkance (z nich się nie wychodzi - mówię A.). Machina anatomica w kaplicy Sansevero okazuje się najlepszym portretem miasta.

(Neapol, 04.09.2016) 

Refleksja o monarchii 

Mówi autor bloga: Z królami to są same problemy. Budują te swoje pałace, osie widokowe na parę kilometrów, a potem przychodzi rewolucja, lecą głowy albo dożywotnie wygnanie, a ty zostajesz z rzęsą na stawach, spadającymi tynkami, mchami na fontannie Diany i hektarami trawy do koszenia.

(Caserta, 05.09.2016)

 

Dodatek. Porady dla podróżujących z dziećmi. POMPEJE. Stacja Circumvesuviany na Placu Garibaldiego nie ma wind i wymaga noszenia wózka po zatłoczonych schodach. Podobnie wejście na stację w Pompejach. Na terenie wykopalisk wózek trzeba przenosić (zbudowane równe drogi dla niepełnosprawnych są w ciągłym remoncie), przeszkodą w poruszaniu się rzymskimi drogami są za to kamienie ustawione, by mieszkańcy miasta nie brodzili w rynsztoku. Niewiele jest cienia, niemniej łatwo dostępna jest pitna woda ze studzienek. CASERTA. Dojazd pociągiem nie sprawia większych trudności (w pociągach regionalnych pierwszy lub ostatni wagon posiada specjalne miejsca dla wózków inwalidzkich). Zwiedzenie parku jest łatwe: mimo różnicy poziomów, nie ma schodów.

 

Dziennik z podróży do Neapolu (1)

 

 

(Neapol, wrzesień 2016, źródło: a.b.)

 

Balkon, początek

Popłoch aleksandrett, nadlatuje mewa: nie wiesz jaki z podróży zapamiętasz fragment, jakie miejsce lub jakiego ptaka. Wszystko jeszcze nieustalone, ale pewność, że tylko fragment.

Neapol i śmierć

1.

Patrz, mówi A., w głównej nawie katedry, skarbonka podpisana, że na obole.

2.

Dziecko obudziło się między sklepem rzeźnika a kawiarnią, akurat przed witryną z pięknym akwarium. Cóż można innego wystawiać w oknie zakładu pogrzebowego? (Można, co wiemy z miasta na literkę B., fotografie z najznakomitszych uroczystości).

3.

- Poproszę duszę.
- Duszę męską czy żeńską?
- Poproszę kobietę.

(Dowód zakupu duszy za dziesięć euro w załączeniu).

4.

Bogatsze rodziny w latach czterdziestych stać było na glazurę w kuchni, a także na płytki zdobiące niszę z czaszkami, którymi się opiekowały. Chciałabym już wyjść - mówi A. w chłodnym półmroku pomiędzy glazurą, czaszkami i obrazkami z ojcem Pio, chłodniejszym nawet niż w katakumbach Palermo.

O fotografowaniu (1)

Podział miast według sposobu kadrowania (poziome, pionowe i stanowiące wyjątki) w Neapolu nie zdaje egzaminu. Neapol wyróżnia to, że jest monochromatyczny i zmiana ustawień w aparacie od razu przywołuje czarno-białe kadry Wayne'a Millera. Tylko gdzie się podziały tamte dzieci o ciemnych tęczówkach? Teraz w czarno-białych zaułkach jedynie nastolatki na złotych obcasach, dziewczynki z nadwagą w chińskich koszulkach i chłopcy z włosami na żel. Pozostają więc krajobrazy.

Tarsycjusz

W książce do pierwszej komunii złożył wróbelkowi połamaną nóżkę, a potem źli chłopcy obrzucili go kamieniami, więc połknął hostie i umarł. Biedny mały święty tak zapadł mi w pamięć. Jeszcze nic nie wiedziałem o rytualnych mordach i legendach o krwi, pretekście do pogromów. W żadnym przewodniku nie ma mowy o tym, o czym w książce do pierwszej komunii, że leży w złotej trumience święty od wróbelków (kościół św. Dominika, prawa nawa).

O fotografowaniu (2)

Jesteś tu i teraz, jeden jedyny niepowtarzalny moment. Tak żyją ludzie: bezpowrotnie, nie daj się okłamać aparatom i kamerom. Zakaz fotografii to ostatnia próba obrony wyjątkowości twojego przeżycia (Cappella Sansevero).

O ułudzie w podróży 

Na placu króla Karola III po przekątnej siedzi król Jan Karol i popija burbona. Królowa Zofia nieco się postarzała, utyła i mówi po włosku. Czekam i czekam, aż A. ocali mnie od fatamorgany, która ciągle mi towarzyszy.

(Neapol, 03.09.2016)

 

Dodatek. Porady dla podróżujących z dziećmi. NEAPOL. Wbrew obiegowej opinii przemieszczanie się po Neapolu nie jest trudne. Wejście na ulicę wymaga pewności siebie, kto nie stchórzy, ten przejdzie. Czasem również niepedagogicznie wejść trzeba na czerwonym świetle. Chodniki mają podjazdy dla wózków, ale najczęściej są one zastawione. Do niektórych zabytków dostęp jest ułatwiony (np. w Narodowym Muzeum Archeologicznym poukrywane są windy), w innych przeszkodą są schody. Kolejki zębate do Vomero są wyposażone w windy i wagoniki dostosowane do wózków. Niestety niektóre windy osobowe nie są przystosowane do dużych wózków dziecięcych (dotyczy to np. noclegów w B&B).

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8