2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl

Wpisy z tagiem: podsłuchy

wtorek, 06 czerwca 2017
Ludzie-nnik

 

Dzwoni pieśń (...) o tych dwojgu ludzieńkach
 (Bolesław Leśmian)

Ten człowiek, który je pachnące ciastko w sto dwadzieścia dwa, nie zważając przy tym, że leci na wszystkie strony, skręca i wpada. On je ciastko. Lubię jego spokój.

Lub ta dziewczyna, która biegnie płacząc wzdłuż ściany urzędów. Ma czerwone powieki i mówi: uczyłam się całą noc a zadał pytanie. Jeszcze nie wie, że to nieważne.

Lub może ten facet, który na głównej ulicy odwrócił się w kącie koło galerii sztuki i podlewa mur. Nie bacząc na wysokie instytucje za tym murem.

(01.06.2017)

 

czwartek, 16 marca 2017
Dziennik. Urzędnik, taki co pisze, obserwuje urzędników, takich co przyjmują wnioski

 

Nie może być tak, że ktoś przed szereg (jego numerek). Musimy być zgodne, co do przyjmowania wyłącznie trójkami. Stanowiska 14, 15, 16 unisono. Opieczętowując. Zobacz, Haniu, czy to jeszcze ważne, takie stare to zaświadczenie, że chyba nie. Ja przyjmuję każde. Teraz przerwa. Dzwoni i mruga. Em zero siedem, proszę.

(powrót do kawiarni): Śniło mi się, że miałam alergię na orzechy, najadłam się i umarłam.

(16.03.2017)

 

niedziela, 05 marca 2017
Dziennik. Notatki z sobotniego spaceru

 

Pierwsza od nie wiem kiedy, może od jesieni, sobota bez zbytniego smogu, całkowitego zachmurzenia albo szkarlatyny.

Na Placu Grzybowskim starsza pani powiedziała nam, że jej syn nie chce się żenić a chciałaby mieć wnuka, o takiego, a potem spytała po francusku, czy ją rozumiemy. Oui.

W neapolitańskiej restauracji Dziecko próbowało zaprzyjaźnić z panią od zmywania.

W centrum handlowym Dziecko - moja krew - zaciągnęło nas do księgarni.

W autobusie powrotnym jakiś facet za nami ściskający doniczkę z hiacyntem mruczał "Happy Birthday". Mam nieodparte wrażenie, że świętował swoje urodziny - powiedziałem A.

(04.03.2017; zapiski stają się zbyt prywatne jakby to był naprawdę dziennik)

 

czwartek, 23 lutego 2017
Dziennik z Niziny na jednej z planet

 

Jest siedem planet, trzy nadają się do życia. Akurat na naszej pada deszcz. Koła wózka zanurzają się w błocie. Żeby za cenę tej marnej pogody, mieć jeszcze dostęp do bryzy od Morza Północnego, ale nie, dusimy się na tej Nizinie.

Duszenie się na Nizinach to musiała być kiedyś główna przyczyna wojen. Ruszyć z tej depresji i - skoro się nie wiedziało, że jest siedem planet a trzy nadają się do życia - zdobyć jakieś południowe królestwo: Cypr albo Jerozolimę, dokonać czynów wielkich w swoim mniemaniu: cudza krew dobrze robi na apatię codzienności.

Oddać się rytuałom albo nałogom. Przelać słodycz na przedmioty, jak ta pani wieczorem w centrum handlowym, co prosi o pączulka. Poodkurzać, pozmywać, ugotować kaszkę.

Jest siedem planet, trzy nadają się do życia. Na naszej mieszkamy my i Dziecko, marzymy tylko o ucieczce z Nizin (22.02.2017).

 

Dziennik w podróży służbowej (4)

 

Kawiarnia 

O szóstej stacja centralna jeszcze nie ma w sobie właściwej na przykład piątkowemu wieczorowi drapieżności. Gdzie jest kawa? - pytam siebie jak tylko wysiadam z tramwaju. Z kuchni wychodzi P., ta sama (tutaj), zeszłoroczna kapłanka kawy, strażniczka rytuału. Co słychać? - pyta i o szóstej rano na stacji centralnej rozprawiamy o wyższości łososia nad gęsią.

Szuflada

Całe muzeum sprowadzić do zawartości szuflady. Jedna szuflada - jedno życie. Boże, dlaczego nie mam szuflady? Dajmy na to: Tadeusz Różewicz - tomik, tabletki, zdjęcie Claudii Cardinale.

Bar

Ekspres nie działa w ekspresie Jelenia Góra - Białystok. Kelnerka łatwo się denerwuje. Mężczyzna deliberujący o polityce wylewa piwo na podłogę i panią w różowej garsonce, wychodzi. To panowie wylali - usprawiedliwia się kobieta. Podchodzi kelnerka ze ścierą: Normalne w tym pociągu. Kierownik gani pijaną drag queen z pijaną Myszką na kolanach. Nie wolno wymiotować w ubikacji, bo ostrzega: za włoski, ku..a, drzwi, kopa i do widzenia. Patrzcie, patrzcie, panowie biznesmeny (to o nas).

(21.02.2017)

 

sobota, 04 lutego 2017
Dziennik. Kolejne opowiastki

 

O Księżycu (pierwsza)

Baletnice wracają ze szkoły, śni mi się Degas. Nad nimi wisi młody Księżyc. Pokażę go Dziecku, myślę sobie. Otwieram drzwi i wołam Księżyc, Księżyc. Biegniemy do balkonowego okna: Księżyc, Księżyc. Sprawdzamy w książeczce Księżyc, Księżyc (30.01.2017)

O Księżycu (druga)

Każdego dnia jest go odrobinę więcej. Spędzamy wieczór przy oknie a Dziecko porównuje widok ze wzorcem. Dlaczego w książkach jest zawsze pełnia albo sierp? Czy aby na pewno to ten sam? (31.01.2017)

O Księżycu (trzecia)

Poczucie, że jesteś blisko, lecz nie mogę cię spotkać niepokoi mnie w żołądku. A przecież musisz być nad Wałbrzyską, nad Wilsona. Oda do Księżyca jak o pierwszej miłości. Bo chciałem szalone koniunkcje pokazać dzisiaj Dziecku. Bo budzi się i spogląda nad horyzont a tam ledwo można cię dostrzec (01.02.2017).

O tym, że był taki dzień

Mgła. MGASAM ZOLIBSKI w tej mgle (02.02.2017).

O chorobach (pierwsza)

A. czyta Patti Smith (tutaj). Mówi, że usypiająca, toteż reaguję na niezwykłe ożywienie się A. nad lekturą. No zobacz, w dzieciństwie też miała szkarlatynę. Też. (03.02.2017)

O chorobach (druga)

Po faworki i wódkę ta sama kolejka. Podchodzi do kasy, taki nieszczęśliwy z twarzy, sześć sztuk eklerek proszę - wzruszam się, ja w ogóle łatwo się wzruszam - i ćwiartkę soplicy. Albo ta, co się wpycha i wpychając się twierdzi: mówią, żeby się nie gromadzić, bo grypa panuje, trzeba odległości zachowywać (04.02.2017).

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18