2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl

Wpisy z tagiem: brukowce

środa, 12 listopada 2014
O tabloidowym patriotyzmie

 

(Kolejny felieton z "Czasu stepu")

Cechy tabloidowego umysłu są następujące: uproszczone postrzeganie rzeczywistości i powiązany z tym brak krytycznej refleksji nad nią, emocjonalny stosunek do zdarzeń, ostro zarysowane granice ocen, posługiwanie się stereotypami i uogólnieniami, pozytywne wartościowanie siebie i swojej grupy w kontraście do innych, odrzucanie logiki i racjonalności na rzecz nadprzyrodzoności i przypadkowości. Tabloidowy umysł to coś, co zakradło się do naszej rzeczywistości dobrych parę lat temu i dopada coraz więcej osób, kiedyś wydawałoby się okazów zdrowia i intelektu. Nie jest to zniewolenie umysłu, raczej rozleniwienie, coś w rodzaju marskości.

Tabloidowy patriotyzm jest produktem tabloidowego umysłu, który w powyższy sposób postrzega państwo, jego historię i siebie jako członka grupy etnicznej. Refleksję krytyczną zastępują hymny pochwalne albo złorzeczenia. Nauka historii sprowadza się do paru sloganów dobrych na pierwsze strony brukowców. Bohaterowie nie posiadają skaz. Wszystko jest jasne i bez wątpliwości. My, oni, dobrzy, źli, bohaterowie, zdrajcy. Tabloidowy patriotyzm karmi się tabloidowymi publikacjami pisanymi ku pokrzepieniu własnych serc a nie z powodów naukowych. Krytyka źródeł w takich książkach nie jest potrzebna.

Tabloidowy patriotyzm potrzebuje dzikiego święta, małego powstania, usprawiedliwienia dla własnej agresji, porażki i nieróbstwa, powtórzenia zdarzenia mitycznego. Na koszulkach mają przecież 63 dni chwały, co odczytują: jeden wieczór rzucania kostką brukową w policję. Takiego patriotyzmu ich nauczono.

 

sobota, 09 sierpnia 2014
O radykaliźmie

 

Nie wiem, co się stało ze światem, ale przeczuwam, że ma to związek z prędkością. Nie ma czasu na zastanawianie się, liczą się szybkie wiadomości, chęć zabłyśnięcia. Wszyscy stajemy się radykałami, w różnych dziedzinach, prawie każdy. Nawracamy innych na swoją wizję świata. Mniejsza o to, że wegetarianie chcieliby mięsożernym podawać obowiązkową marchewkę a cykliści - budować pola minowe wokół parkingów. Gorzej, że tak samo radykalni stają się niedojrzali do swych funkcji politycy (na czele z Największym Przyjacielem Polski)1, prasa, która właściwie w całości osiągnęła poziom bruku, ba, nawet profesorowie, którzy dawniej stanowili ostoję umiaru.

Po raz pierwszy w naszej epoce, wojny toczą się na każdym poziomie życia. Nikt już nie chce dialogu, każdy wierzy wyłącznie we własną prawdę. Może to kwestia fizjologii: z powodów internetowych, wymierają nam akurat te neurony, które odpowiadają za zdrowy rozsądek i umiar. Nadeszła epoka tabloidowych mózgów. Tłum żąda prostych rozwiązań. Czytanie dłuższych tekstów, rozumienie morałów z przeszłości, rozważania skutków naszych dzisiejszych działań przestały być modne w naszej pełnej kolorów, a jednak zupełnie czarno-białej epoce. Mózgi ustawione na funkcję "konsumpcja", nie potrafią rozróżnić niuansów dobra i zła. 

Przypadek nr 1: Profesor woła do księdza: Niech pan zrzuci sutannę. Kościół katolicki jest instytucją upadłą. Nie musi przedstawiać dowodów, poprze go zresztą - jadem w sieci - pełno głosów. Liczą się lajki, nie sensy. Ateizm bez refleksji jest równie niebezpieczny, co religia bez rozumu. Ale refleksja nie sprzedaje się dobrze.

Przypadek nr 2: Z politycznej awantury w sąsiednim państwie, miesiąc po miesiącu, uczyniliśmy casus belli. Dziś już nikt nie protestuje, gdy w sieci trzeba doj..ać Ruskim, bardzo jest modne na nich pluć. Nikt jakoś nie patrzy na konsekwencje (akcji towarzyszy reakcja - to już wiedział Newton). Nasz minister i paru generałów najchętniej za to ruszyłoby na wojenkę.

Przypadek nr 3: Nieważne zresztą są ofiary, cywile, dzieci i szpitale. Jedni muszą zwyciężyć, drudzy nie mogą się poddać. Nikt nie będzie rozmawiał ani szukał wytłumaczeń. Obserwuję zwolenników obu stron w sieci: ci za Izraelem wywieszają biało-niebieskie flagi i udają, że od bomb się nie ginie, ci za Hamasem - wołają, że terroryzm jest dobry, jeśli tylko celuje się w Żyda. Jedni i drudzy są pacyfistami i zwykle wieczory spędzają na Placu Zbawiciela.

 

_______

1 O Największym Przyjacielu Polski, pochwalnie i uroczyście, pisałem tutaj

poniedziałek, 17 lutego 2014
Publicystyka (17/02/14)

 

Pamiętacie? Dwa lata temu, o tej porze, wszyscy uganialiśmy się za potworną dzieciobójczyną. W tym roku polujemy na bestię. Nabożni chrześcijanie po niedzielnej mszy w garniturach, wyznający miłość bliźniego, goście z siłowni o tatuażach na twarzy, tej miłości niewyznający, kobiety zmęczone w autobusach miejskich, wszyscy. Wszyscy sprawiedliwi.

Czytanie artykułów, jak i komentarzy, zmusza do zastanowienia, gdzie w nas siedzi ta bestia. Bo że siedzi jest to rzecz pewna. Czemu tak nagle chcielibyśmy zabijać za zbrodnię sprzed dwudziestu siedmiu laty, czemu jak pitekantropy pożądamy krwi?

Obie te nagonki pokazują jak przy użyciu paru haseł rozpowszechnianych przez szmatławą prasę (a dziś o tytuł szmatławca może walczyć prawie każdy dziennik) można wytworzyć narodową histerię, podgrzewaną dramatycznymi relacjami, wspomnieniami, opiniami. Okazuje się, że wywołanie linczu, zamieszek, czystek etnicznych czy mordów to dzisiaj sprawa kilku dni. Wszystko w imieniu wielkich cnót. Gdy rozum śpi (a nad Wisłą chrapie aż miło), budzą się bestie. Wystarczy napisać, że gdzieś krzywdzą dzieci albo zwierzątka a mechanizm sam się uruchamia (dotyczy to też histerii pod tytułem "Pedofilia w polskim Kościele", gdy klikadziesiąt przypadków uogólnia się na całą populację). Każdy, kto uważa inaczej, staje się współzbrodniarzem.

(Tak bardzo w tym opisie brakuje oświeconej władzy, rozumnego władcy. Na polowaniu na bestię bawi władza, przypodobując się czytelnikom szmatławców.)

 

środa, 18 kwietnia 2012
Przedstawienie Hamleta na przystanku Muranów

 

Dzięki obecności Bartka moje wizje byłyby bardziej precyzyjne. To bardzo uzdolniony, wrażliwy facet. Świetnie zna angielski, pięknie śpiewa i rysuje. Dobrze szło mu na studiach. Gdy został ojcem, przerwał studia. Chciał założyć rodzinę i utrzymać ją. Stracił wszystko przez tę fatalną miłość. Dla niej farbował co chwila włosy. Myślał pewnie, że usłyszy jakieś wyjaśnienia. Parę słów prawdy o tym, co tak naprawdę wydarzyło się w ich sosnowieckim mieszkaniu. Czyżby zdecydował się na zakup nowego telefonu, czy może zmienił numer?

Grabarze, którzy pracują na nekropolii widzieli ją tylko raz, wyrafinowane zakłamane dziewuszysko. Dała nogę z gniazdka, które uwił im w Łodzi. A w mieszkaniu porzuciła i zostawiła kogoś jeszcze. Uroczego zwierzaka, szczurka, którego miała zaledwie od kilku dni. Kilka dni wcześniej chciała umrzeć, a raczy się zdrowym jogurtem i owocami, pije specjalny sok pozwalający zrzucić zbędne kilogramy i smaruje się odżywczym balsamem dla dzieci. Przynieśli jej tradycyjną chińszczyznę w styropianowym opakowaniu, którą pałaszowała na murku. Wypatrzyły ją dwie kobiety, które przyszły na pobliski plac zabaw z dziećmi.

Kasiu przyjdź, wyznaj swój grzech! - modli się co dzień do Boga, by dał jej siły i by nie traciła wiary w opowieści córki.

Przechyliliśmy niebezpiecznie lalkę głową mocno w dół, odwinęliśmy kocyk. Ten eksperyment daje dużo do myślenia.

 

(Natchnął mnie gruby, brzydki facet, wczoraj na przystanku. Stał i zaczytywał się w kolejnym odcinku miejscowej wersji Antygony. Występują: matka, ojciec, matka matki, matka ojca, detektyw, czarodziej, grabarze, ksiądz, chór sąsiadów jako społeczeństwo. Co jakiś czas Deus ex machina pojawia się jeszcze ekspert, który wie wszystko.

Trzeci miesiąc papkę z ludzkich mózgów produkują dwie gazety, patrz powyżej. Żywimy się papką, dobrze nam z nią. Słupki rosną, iloraz spada. Można by nawet sprzedawać to na inne rynki jako format doskonały.)

poniedziałek, 06 lutego 2012
Modlimy się z "Super Expressem" i "Faktem"

 

Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik.

Nikt tak jak ona, nie pomagał Katarzynie w wychowaniu Madzi. Katarzyna była cyniczna, wyrachowana, bezczelna. Kobieta wylała morze łez. Zostali wykorzystani. Wygląda na psychopatkę - uważa prorektor.

Matkę to bym z miejsca powiesiła. Powinni zabić sukę za to, co zrobiła. To bestia w ludzkim ciele. Nazwano ją suką, ale obrażamy zwierzęta. Takie szmaty nie mają życia. Powinno być elektryczne krzesło, takie ludzie nie powinny chodzić po tym świecie. Ofiary gwałtów rodzą z nich dzieci i jakoś ich nie mordują. Podła, przebiegła, podstępna. Potwór. Niech suka zgnije w pierdlu. Niech ją piekło pochłonie. Zdzira. Wredna kurwa. Szmata. Tortury dla niej. Nie ma dla niej litości. Ma miejsce w piekle. To nie ludzie - to bydło. Kara śmierci dla takiej.

Amen.


sobota, 04 lutego 2012
Zuzanna i starcy (wersja popołudniowa)

 

Tyle wieków: europejskich konwencji, światowych paktów, międzyamerykańskich deklaracji, szczytów, komitetów i petycji, tyle tego, żeby jednym ciosem detektyw Krzysztof R. sprowadził nas z powrotem do epoki kamienia łupanego.

Tyle teraz wzruszającego współczucia, zabawki przynoszone w śniegu, kapią łezki*, Krzysztof R. dumnie pręży pierś, pierwszy znalazł oskarżoną, za nim zjawiły się pieski z "Faktu" i "Super Expressu". W kwizie "Co wiesz o Madzi" do wygrania wizja lokalna z Krzysztofem R. w Sosnowcu.

Wiemy wszystko o morderczyni, zabójczyni i dzieciobójczyni. Nic, że zabiła, ba, nie kochała, nie była zdolna kochać, nie to, co my. Można rozpalać już z makulatury stos.

A ja sobie, głos na pustyni, apeluję, o Wy uczuciowi!, odpi.....cie się od Katarzyny W., nim rozszarpiecie ją na strzępy papierowymi kłami.

 

*Właśnie wróciliśmy z mężem z miejsca, gdzie znaleziono dziecko, przejmujące jest to jak wielu ludzi tam przybywa, każdy z żalem i niedowierzaniem patrzy na to miejsce. Nocną porą miejsce wygląda zjawiskowo, pali się mnóstwo zniczy, wokół jest mnóstwo maskotek, widok resztek muru w świetle zniczy kształtem przypomina ogromne serce, gdzie po środku widać zagłębienie, z którego bije pustka.... (źródło: se.pl)



 
1 , 2 , 3