2017: 69 książek - 2016: 75 książek - 2015: 78 książek - 2014: 89 książek - 2013: 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl

Wpisy z tagiem: sztuka

poniedziałek, 12 lutego 2018
Dziennik z Kastylii i La Manchy

 

Niebo 

Snowfall in Madrid zapowiada kapitan. Krążymy więc w chmurach ujęci tym paradoksem.

Kolej podmiejska

Zimno powoduje, że jeszcze gęściej zbijają się w hałaśliwe stadka.

 


(Balthus, Piękne dni, 1944-1946, Hirshhorn Museum and Sculpture Garden, Smithsonian Institution, Waszyngton, źródło: mydailyartdisplay.wordpress.com)



Łaska

Znane mi w literaturze opisy tego typu zjawiska dotyczą Kaplicy Sykstyńskiej (nic z tego), Mona Lizy (w ogóle), ewentualnie mistrzów trecento (lekko przy Giotto). Oto przybyłem, stoję przed "Pokojem" i czuję jak po płatach mózgu przechodzą mi ciarki. Nie spodziewałem się z każdym włoskiem takiej doskonałości; gry światła i cienia na udach Teresy; tego, jak dziewczyna w bieli odsłania lub nie odsłania piersi. Chłonąć płótno (Derain, Balthus, Giacometti. Una amistad entre artistas, Fundacja MAPFRE).

O mnie

Pewnego lata De Chirico objawił mi upalną pustkę. Nikt nie potrafił namalować jej lepiej, więc teraz biegnę - choć trudno się było oderwać - od Balthusa i Deraina do niego. Patrzę na nich - spoglądają na mnie: pustka i manekiny (El Mundo de Giorgio de Chirico, Caixa Forum).

Dworzec

W dworcowej kawiarni ciągle mnie pytają o pięćdziesiąt centów.

Taksówka

Tego wieczoru, w Toledo, z Niemcem przebiegałem przez ulicę do taksówki. Kiedy wsiadaliśmy, taksówkarz wskazał ręką na taksometr i spytał: no falta ticket? Nie trzeba, odpowiedzieliśmy z Niemcem, który podwójnie wymknął się własnej definicji.

Katedra w Toledo

Ci, co nie pójdą do ognia wcale nie są zadowoleni. Wołają do nich ci z czyśćca, przeszkadzają w modlitwie. W welonie są bowiem bezcieleśni i bezpłciowi, ale nie głusi. Zwłaszcza kiedy pół lew, pół dzik rozprawia się z jakąś niewiastą na pierwszym planie, tuż pod Bogiem (Kapitularz).

Selfie dla potomnych: ów mężczyzna patrzy z lekką dumą. Szata skazańca odbija się w nieskazitelnie wypolerowanej zbroi. Pochwała dobrze wykonanej roboty (El Greco, Obnażenie z szat).

Ci, co będą prowadzić na egzekucję przypominają zwierzęta: ich wykrzywione twarze w każdym motłochu świata. Chrystus jest bardzo zmęczony. W różowych szatach jak w nocnej koszuli (Francisco Goya, Pojmanie Chrystusa).

Wszystko jest jak powinno być: zasmucone anioły, opłakujące niewiasty, oddany Jan. Tylko setnik zauważył, wskazuje zdziwiony. Krzyż jest pusty (wystawa w katedrze)

 


(źródło: a.b.)

 

Podglądanie

Chińczycy jęczą na znak przewodnika. Razem oglądamy grę palców na pogrzebie hrabiego Orgaza.

Sklep 

Zakonnica ma sto lat i szalik. Wyobrażam sobie, że jest ostatnią siostrą od świętego Antoniego: sama jedna została pośród słodyczy.

Miasto śpi

Punktualnie o szóstej zatrzaskują się okiennice sklepów z mieczami i marcepanem. Toledo milknie. Zanurzając się w wąskie uliczki, przechodzień przemyka niezauważony. Może dowoli gubić się w górę i w dół. Przebiega kot. Nikt go tu nie odnajdzie.

Śniadanie

Wiedenka mówi: rano piję kawę i jakieś ciastko. Nagryza we wzorki tosty z nutellą.

 


(źródło: a.b.)

 

Widok

W słońcu poranka teren staje się Derainem.

Stupor

Babka w kolejce przed nami doznała ataku dziwnej apatii, jak zając, co nieruchomieje w światłach samochodu. Nie ruszała się. Cała kolejka z lewej za nią. Obsługa naziemna powtarzała siguiente, ale ruszali tylko ci z prawej. Ona nic. Wykręciłem walizkę i poszedłem na koniec prawej. Kiedy mijałem ową kobietę, pani od sprawdzania i odrywania powiedziała siguiente. Zgodnie z przewidywaniami tamta nie ruszyła się z miejsca. Wszedłem w rękaw.

Lotnisko

Sądząc po rozmiarach lotniska w Madrycie, Imperium Hiszpańskie istnieje i ma się dobrze. To stąd Krzysztof Kolumb odlatywałby do Nowego Świata: Isabel - arcykatolickie linie lotnicze. Kiedy kołujemy, nie zachodzi nad nami słońce.

(5-7.02.2018)

  

sobota, 11 listopada 2017
Dziennik pisany w listopadzie (odc. 1)

 


(Pablo Picasso, talerz ze zbiorów Muzeum w Antibes)

  

Proza jeden

Dusze wchodziły nieraz w czarne psy - zapamiętałem to z lektury u doktora Baraniuka - a pewnej zadusznej nocy, wychodząc na pierwszy poranny autobus z Lublina do Wa., ujrzałem dużego czarnego psa. Stał na osiedlu jak gdyby nigdy nic. Lubiłem ten poranny autobus, budziłem się w Rykach, a po paru minutach snów już na Stadionie w mokry, śmierdzący chińszczyzną poranek. Nie było wówczas żadnych obwodnic i budów, więc - nocą zaduszną - coraz to mijało się oświetlone pola cmentarzy. Piszę to w Zaduszki, roku od zamieszkania w Warszawie osiemnastego, kolega z pokoju wzywa mnie do odpustu (osiem dni, osiem odpustów, doktorze Marcinie). Przez te osiemnaście lat Zaduszki przestały być świętem (02.11.2017).

Proza dwa

Życie nie przestaje mnie zadziwiać, pomyślałem sobie w knajpie, gdzie kelner o wyglądzie Freddiego Mercury'ego z wczesnych siedemdziesiątych od razu się spoufalał, podając wegańskie burgery i wino. Otóż rozmawialiśmy sobie nad tym winem i wtedy się okazało, że Dż. nigdy nie jadła w Ikei (O! Utracone klopsiki!). 

A potem wychodziliśmy - straszny tłok przy stolikach, uwijał się kelner o wyglądzie F. M. z wczesnych siedemdziesiątych - popatrz, powiedziałem do R., nic sobie z tego nie robią, że nadciąga dyktatura. (Opowieści z czasów sprzed). (03.11.2017)

Fragment jeden

W Lublinie piękna złota jesień, nie moja, zobacz - powiedziałem do A. - to znak. Żaden znak - odpowiedziała - fronty atmosferyczne i tyle (04.11.2017).

*

W Ś. pokazuję Dziecku jak szpak wydziobuje jagody z żywopłotu

Fragment dwa

Spośród rzeczy pokazywanych na - świetnie zaaranżowanej - wystawie Picassa (ekspresjonisty, a nie kubisty!) w Lublinie, najbardziej zachwyca mnie talerz z bogiem-krabem-słońcem. Ma w sobie niespotykaną ilość Morza Śródziemnego, biorąc pod uwagę, gdzie się znajdujemy. Ceramika di Simone - mówi A. i myślimy o Syrakuzach. W poniedziałek zacznę planować Południe (05.11.2017, "Pablo Picasso - wizerunek wielokrotny").

*

Pozmywałam w sensie - pisze mi A.

Proza trzy

Tamtej jesieni, kiedy pomieszkiwała u nas M. - wymyśliłem sobie refren, może incipit do nostalgii za parę lat. M. pisząca długie elektroniczne listy, M. jadąca do Macedonii, a teraz M. wracająca późno do naszego domu. Dom staje się domem, jeśli po kolacji rozmawia się w nim długo w kuchni (kolejne próby definicji): najważniejsze jest ciepłe światło domu.

Osiemnaście lat temu mieszkałem na Śniardwach, nieopodal budowali Galerię Mokotów, która doczeka się w dwa lata później nawet powieści. Wtedy też miałem refren: W te noce, w które wracamy.

Dziś M. wyprowadziła się na Mokotów. Jej mieszkanie ma białe ściany i pachnie inaczej. Trochę nawet przypomina Śniardwy. Wysyłam jej właśnie czytany fragment z Maxa Frischa: Jeszcze przedwczoraj mówiliśmy: Idę teraz do mieszkania. Dziś mówimy: Idę teraz do domu. Właściwie już mieszkamy. Kartonowe pudła wyglądają jak meble. (06.11.2017)

*

W ostatniej chwili tam byliśmy, w Muzeum, nim wszystko rozpieprzą - napotkany towarzysz podróży do Gdańska.

Fragment trzy

(O kuszeniu. Juliusz, Jep i Jarosław) W każdej fascynacji drugą osobą zawiera się jakiś pierwiastek erotyczny. Tego uczy Jarosław, ta jego łapczywość., bo choć Afrodyty są dwie, to obie jak siostry bliźniaczki (o poranku jeździmy z bliźniaczkami-manekinami, o poważnych papierowych twarzach, Dziecko się ich boi). Piszę o Jarosławie wpijającym się w usta, tym, który dzisiaj byłby wśród oskarżonych (07.11.2017).

Fragment cztery

Tamtej jesieni, kiedy czytałem dużo, nawet bez przyjemności, właściwie to kompulsywnie, żeby zająć czas. A. i Dziecko usypiali, a ja wymykałem się do pokoju i czytałem. Trafiłem na zapiski "Z dziennika berlińskiego" Frischa. Precyzja języka, ale jednak bardzo osobiste notatki. Z kim się spotyka, co sądzi o ludziach. Redaktorzy napracowali się tnąc. Pokusa, żeby przenieść się z bloga na zwykłe arkusze tekstu, jeszcze bardziej o sobie. Tymczasem czytanie (08.11.2017)

Fragment pięć

Tamtej jesieni, kiedy wszystko wydawało się takie same. Lato zresztą też. Sztuka z przyspieszaniem czasu polega głównie na tym, że dni się nie różnią. To nawet nie rytuały, to już bardziej niż rutyna, zwykłość. Dzień jak każdy inny z kompletu tych, co zostały. Chciałbym pokazać A. Południe, dokąd wyjedziemy, ale zawsze zasypia nim zdołam cokolwiek powiedzieć (09.11.2017).

*

Konszabelant - onomatopeja oddająca brzmienie niemieckich słów "komm' aus Schwabenland" (przybywam ze Szwabii)

Proza cztery

Trzy siwe wrony rozdziobują za plecami ministra kawałek placka. Odczytać by można to jako znak, ale tu nikt się niczego nie uczy. Żadnych znaków w tym przypadkowym kraju, któremu się wydaje, że tworzy historię. Stawiają świeże barierki, nazywają ulice, ciekawostka geograficzna, kaprys Boga: na chwilę są wolni, więc skaczą sobie do gardeł (10.11.2017).

    

środa, 08 marca 2017
Dziennik. Rozkosz

 

(Wasilij Horst, Kompozycja z dwoma postaciami, z serii "Basen", 2016, źródło: cultobzor.ru; (c)https://www.facebook.com/alisahorst; właściwie zachować i pokazać chciałbym wszystkie jego obrazy, taka we mnie łapczywość)

 

Dzień był piękny. Kawiarnia, te sprawy, słoneczko, Dziecko się kołysze, pełna harmonia na drogach powiatu wołomińskiego. Odnalazłem przypadkiem wielkiego naśladowcę wielkich ekspresjonistów. Nazywa się Wasyl Horst, mieszka w Peterburku i oderwać się nie można od niego, tak jak od Kirchnera, Muellera, Schielego, Muncha i Balthusa. Czysty zachwyt – myślę sobie.

Tak jak tamtej wiosny pierwszy nad nimi, aż taki, zachwyt. Ekspresjonizm wyraża relację artysty do przedmiotu lub do osoby, coś, co potrafię odczytać i odczytuję właśnie jako życie. Impresjonizm chce stworzyć jego doskonałą kopię, ale przecież życia skopiować się nie da. Pisałem wówczas.

Pokazuję A. Nie zachwyca się i mówi: taki Otto Mueller w wersji Nan Goldin (05.03.2017).

  

poniedziałek, 24 października 2016
Dziennik. Chińska baśń

 

Naprawdę wszystko wygląda inaczej niż na pozór.

Spełnieniem życiowych marzeń i zwieńczeniem kariery osoby wykształconej było objęcie urzędu. Gdy urzędnik dochodził do wniosku, że jego kariera nie ma perspektyw lub nie przebiega pomyślnie - nie zawsze z jego woli - często decydował się na życie w odosobnieniu. Opuszczał wtedy miasto i przenosił się na wieś. Mógł tam zajmować się uprawą roli lub wieść życie pustelnicze na łonie natury. Rozmawiał o jesieni w cieniu tungowca (co odmalował Mei Qing). Obserwował przylot sikorek na drzewa na parkingu.

(Źródło cytatów: materiały z wystawy "Życie wśród piękna. Świat chińskiego uczonego. Sztuka z Chińskiego Muzeum Narodowego". Sama ekspozycja natomiast rozczarowuje, zwłaszcza gdy porównać ją do krakowskiej wystawy "W przestrzeni smoka", tutaj).

(23.10.2016)

 

czwartek, 06 października 2016
Dziennik-sennik (12)

 

(Maria Dąbrowska, Kosz i łódki na plaży, 1959, (c) Muzeum Literatury w Warszawie)

 

Maria Konopnicka umarła.

Pojechaliśmy do księdza załatwiać pogrzeb, a on się pyta, czy to ta, ta - długowieczna była. Wiersze religijne pisała. Na pogrzeb trzeba poczekać, mówi ksiądz, bo pewnie z biskupem trzeba uzgodnić. Zastanawiałem się skąd sen:

od Marii Dąbrowskiej.

Niepozorny albumik leżał wczoraj na stoliku. Prace plastyczne Marii Dąbrowskiej, kolorowanki, trochę Młodej Polski, ale czasem coś chwyta bardziej. Smutne morze, kosmosy w ogródku. Jakby spojrzeć jej oczami, umarłymi.

(05.10.2016)

 

wtorek, 30 sierpnia 2016
Dziennik. Rodin

 

(Auguste Rodin, akwarele i szkice, większość ze zbiorów Musée Rodin w Paryżu, źródlo: pinterest.com. Robię tutaj wyjątek od dokładnego cytowania dzieł sztuki. Obrazy są ważniejsze od banalnego, w gruncie rzeczy, podpisu, także tego poniżej.)

 

Kiedy wydawało się, że Munch namalował mi to lato (tutaj), a w Królikarni najbardziej spodobał mi się Dionizos z południowego Pacyfiku  (tutaj), okazało się, że to nieprawda. Cały dzień nie mogę przestać myśleć o akwarelach i szkicach Rodina: to one są objawieniem. Objawienie, opętanie : rzeczy bliskie. Sztuka akwareli, ledwie widzialnego, ulotnego obrazu pozwala zapisać przemijanie ludzi w czasie. Zupełnie inaczej niż trwałość kamienia, która zmierza do wieczności. Nagie, letnie ciała całkowicie odmienne od powykręcanej, trędowatej nagości Schielego (tutaj). W tym wszystkim przeczucie jesieni.

(29.08.2016)

 

Tagi: ja sztuka
07:25, kozmo1 , DZIENNIK
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7