2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl

Wpisy z tagiem: film

środa, 27 stycznia 2010
Numer 5: "Co wiesz o Elly?"


Ibsen.
Trans.
Fale.


(4,5/5,0)

niedziela, 24 stycznia 2010
Numer 4: "Wszystko, co kocham"

Oglądanie filmu o cudzej młodości (cudzej, niecudzej, ale zawsze młodości) może być traumatyczne, zwłaszcza gdy doszło się do wniosku, że wszystko mija i cały poprzedni dzień słuchało się różnych wykonań "Pawany na śmierć infantki" Ravela.

Jednakże realizm "Wszystko, co kocham" jest mi bliższy od wysublimowanych obrazów, które artystyczne są, ale zioną jakimś zakłamaniem (wyjaśniam, że piję do "Rewersu"). Do wysublimowania obrazów w filmie Borcucha zastrzeżeń, zresztą, nie zgłaszam. Co więcej, film ten bliższy mi jest też od mojego ulubionego czeskiego filmu "Pod jednym dachem" (tu i tam temat podobny), bo prawdziwszy (w moim odczuciu) jest i nie skrywa smutku za maską humoru (a to ważne dzisiaj, por. pierwszy akapit).

W dodatku, w nieustającym plebiscycie, tym razem w kategorii "Najładniejsza scena miłosna dziesięciolecia", epizod na wydmie jest zdecydowanym zwycięzcą.


(4,0/4,5)


(źródło: filmweb.pl)
piątek, 22 stycznia 2010
Numer 3: "Pożegnania"

(Obserwowanie min widzów wychodzących z "Gorzkiego mleka". Mieszanka zniesmaczenia i ulgi. Kino "Rejs" podniosło ceny, ale mimo to już w nim siedzimy i czujnie obserwujemy.)

Bardzo mądry film, choć czasem sceny jakby madeinusa.

Poza tym, żadna recenzja nie uwzględnia tego, że to film o idealnym szefie do pokazów zamkniętych na szkoleniach dla kadry kierowniczej.

Brahms jak u Kuncewiczowej.

(4,0/4,0)

poniedziałek, 18 stycznia 2010
Numer 2: "Głód"

A. chciała wychodzić w środku filmu. Rzeczywiście, którąś już minutę oglądaliśmy ludzi zachowujących się jak zwierzęta. Zbliżenia fizjologii i anatomii.

Przy tym (to już moje votum separatum) perfekcyjne opanowanie obrazu, zdjęcia, które nie potrzebują żadnych dopowiedzeń, skupienie się na osobie.

Długa scena rozmowy. Jak nad Wisłą? Czy lepiej iść jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec, czy usiąść do rozmów i starać się od początku budować domy nasze? Czy lepiej umrzeć wolnym, czy przeżyć zniewolonym? Gdzie sięga odwaga, a gdzie zaczyna się szaleństwo?

Relatywizm historii: czy ten bezlitosny głos w tle to na pewno ta sama dobra pani Thatcher, która kupowała grzybki w Hali Mirowskiej?

(1,0/5,0)

sobota, 02 stycznia 2010
Numer 1: "Tulpan"

(Fanfary. Nowy sezon kinowy rozpoczęty, choć akurat określanie kinem sali kinowej w muzeum etnograficznym jest nadużyciem.)

Moim zdaniem główną, choć drugoplanową bohaterką filmu jest Samał, niewiasta dzielna, któż ją znajdzie? (Prz 31,10), matka, żona i siostra, kobieta stepu bez której mężczyzna nie przeżyje ("Będziesz miał żonę, będziesz miał stado" - jak mówi towarzysz naczelnik), wypełniająca wzorowo swoją rolę społeczną, kobieta tak zwyczajnie heroiczna, że zapewne budząca odrazę pani doktor Antu i jej koleżanek z instytutu.

(Jest coś bezwstydnego w naruszaniu kamerą intymności stepu.)

(3,0/3,5)

1 ... 61 , 62