2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl

Wpisy z tagiem: fotografie

wtorek, 26 lipca 2016
Dziennik. Notatki z lata w mieście (2)

 

 

(Mistrz Górnoreński, Rajski ogród, ok. 1410-1420, Muzeum Staedel we Frankfurcie, źródło: wikimedia.org)

 

Wyjeżdżamy za przedmieścia, gdzie dźwięk świerszczy i błyska kolorowa fontanna. Passeggiata w Ożarowie Mazowieckim pachnie innym miastem. Na naszym balkonie Jo. rozwiesza małe księżyce.

Dziewiąta. Trzech rannych powstańców zmierza od strony targu. Biało-czerwone opaski, kotwice na wymodelowanej siłką piersi, ale krok chwiejny. Ledwo docierają na swoją pozycję: sklep alkohole dwadzieścia cztery ha.

Słońce na hali dokładnie jak rok temu i kawa, i kanapki też, chociaż wszystko inaczej. A. z targu targa ostróżki. Daj chłopakowi, naszemu klientowi, mieczyki. Mieczyki targam ja.

Siedzę w ogrodzie, w którym wszyscy pozują, próbując dorównać roślinom i wodzie. Po tyle latach tamtu, możesz jeszcze odnaleźć zachwyt pierwszej wizyty: w tym miejscu, w samym sobie.

Naleśniki nie płoną. Sikorki nad nami odgrywają rolę wróbli: wydłubują cukier z torebek, nadlatują nisko i zawracają na gałęzie. Młode takie, puch jeszcze na grzbiecie. Cała banda (sarabanda).

Nigdy tu nie byłam - mówi A. w kawiarni, w której zjawiłem się w sierpniu, rankiem, po dziwnej nocy, kiedy pisze się esemesy i wysyła zdjęcia (prywatna historia miejsc zwyczajnych).

Dziecko już nie chce w autobusie. Cóż robić, działa jedynie "Walentyna". Lepiej. Pasażerowie z przodu też nucą. Odwraca się starsza pani: Skąd pan zna tę piosenkę, ma ze trzydzieści lat? Jak ten czas szybko leci. Szybciej.

Teoria antyfotografii. Wszystko jest kontekstem, wszystko już było. Nieskończona ilość zwierzątek, krajobrazów, detali architektury, w każdym możliwym ujęciu. Nie ma już w nich nic odkrywczego. Miliony powtarzalnych zdjęć. Jedyne, co warto fotografować dzieje się między ludźmi, ich emocje, życie i śmierć, jak u Nan Goldin w albumie "Eden", przeglądanym w sobotę rano.

(22-24.07.2016)

 

poniedziałek, 19 października 2015
Dziennik. Zapis socjologiczny

 

(Zofia Rydet, Zapis socjologiczny 1978-1990, zr_01_006_13 © 2068/12/31 Zofia Augustyńska-Martyniak; zdjęcie dostępne na licencji CC BY-NC-ND 3.0 PL, źródło: http://zofiarydet.com)

 

Mówi A.: w dzisiejszych czasach pełno jest zdjęć, a tu, tu może niektórzy mieli pierwszą fotografię w życiu. Przypominam sobie, K. lepiej by to pamiętała, jak pewnego razu nocowaliśmy w jakimś biednym domu w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim. Zaczynało się nowe tysiąclecie i wrzesień był deszczowy, taki jak ten październikowy listopad teraz. I K. zrobiła tej rodzinie zdjęcie. Jak oni się z niego cieszyli, jak stroili, żeby dobrze wypaść, pozostać na zawsze. To był jeden z ostatnich chyba, nasz własny, "zapis socjologiczny". Nigdy wcześniej ani nigdy później, nie widziałem, żeby fotografia miała aż takie znaczenie. A teraz, teraz to już zupełna jej dewaluacja.

Te kilka tysięcy odbitek Zofii Rydet, obecnie umieszczonych w cyfrowym archiwum, to dzieło wciąż niedoceniane. Ten fantastyczny zbiór portretów ludzi i domów, uchwycony pod koniec tamtej niecyfrowej epoki. Można bawić się godzinami w wyszukiwanie szczegółów, grymasów, porównywanie miejsc. Staruszka z aparatem chodząca od domu do domu zrobiła dla polskiej nauki więcej niż zastępy profesorów rozmyślających nad teoriami życia społecznego, społecznej transformacji, tudzież estetyki stosowanej. Wdzięczny jestem studiom na etnografii, że mogłem ją odkryć już z dziesięć lat temu.

Za wielkimi oknami pada nieprzyjemny deszcz. M. wyszukuje na fotografiach jeleni i sójek. Pcham śpiący wózek po lastryku (18.10.2015).

 

poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Dziennik. O spoglądaniu

 

(George Hoyningen-Huene: (1) Strój wieczorowy Carnegie, 1935; (2) Pływacy, 1930; (3) Strój kąpielowy Chanel, 1933; (4) Strój kąpielowy Schiaparelli, "Vogue", 1928; źródło: tumblr.com)

 

W tych zdjęciach fascynuje mnie sporo: ich formalna czystość, porcelanowa geometria, światło, wzrok jako główny bohater. Fotograf podpatruje w nich patrzenie, chociaż sam, przypatrując się, zauważam, że to zestaw spojrzeń, które się nie spotykają:

gdy oboje patrzą na horyzont (2) to niespotkanie jest czymś oczywistym, ale tutaj (1) tylko ujęcie pozwala się domyślać, że oddalili się na tyle, by nie móc spojrzeć sobie w oczy, że tylko niewyraźne sylwetki i cienie. Poniżej, aby odkryć jak patrzą, potrzeba, chociaż w wyobraźni, wyrysowanych kątów i strzałek. On (3) będzie próbował złapać jej wzrok, ale ona patrzy gdzieś poza. Z kolei w ostatnim (4) mam najwięcej wątpliwości: może w tym kadrze mieści się jednak odrobina wzajemności? W końcu wymaga jej odpalenie papierosa od papierosa.

Te fotografie: czysta przyjemność spoglądania, jedno z ważnych odkryć tego nadzwyczajnego lata (31.08.2015).

 

piątek, 28 sierpnia 2015
Wojciech Nowicki, Odbicie, Czarne 2015

 

Wiedziałem od dawna, że fotografia jest metodą ocalania. Dużo o fotografii myślę, o tym, co pozostaje albo o tym kim są, coraz mniej wyraźni, coraz bardziej widmowi. Ale dopiero Nowicki naprowadza mnie na różnicę fundamentalną między zdjęciem cyfrowym a zdjęciem analogowym. Negatyw tego drugiego jest fotochemicznym świadectwem istnienia. Ktoś je zapisał na kliszy i ona jest dowodem, że byłeś. Ona cię widziała. Owszem, zapis cyfrowy jest także zapisem, ale rzędy zer i jedynek niczego nie dowodzą. Negatyw za to woła: tu był, tu była. Widziałem.

Książkę Nowickiego czyta się mozolnie, jest obładowana myślami. Autor krąży od policyjnych kartotek, poprzez - spotykane dziś na targach staroci - pocztówki z typami ludzkimi (podobne do widokówek ze zwierzątkami), po zdjęcia post mortem. Dużo rozmyślań, czym jest fotografia i kim jestem ja - ten, który ją ogląda. Wypisuję więc cały fragment, który mnie poruszył, mówiący o spoglądaniu na fotografie z XIX wieku. Trochę o nim myślę, gdy spoglądam na zdjęcia uchodźców znad granicy, przypominając sobie jak pouczamy my, wieczne w swoim mniemaniu ofiary historii, ich, uzurpatorów przynależnego nam nieszczęścia.

Odporni, twardzi ludzie żyjący w skrajnej biedzie, jeśli spoglądać na biedę z naszej perspektywy, z wygodnego fotela z dostępem do szerokopasmowego internetu, do aptek i banków, sklepów wszędzie takich samych; z fotela dl ludzi nieznających przednówka, śmierci noworodków, gruźlicy zabierającej wszystkich członków rodziny po kolei, staropanieństwa jako upokorzenia i piętna, z fotela, z którego nie widać (bo zobaczyć się nie da) bezpośredniego związku między zasianym zbożem a jedzoną kaszą, między świnią a mięsem (...) Odporni i twardzi, bo ci, którzy byli słabsi, poumierali w kołysce (s. 195).

Ostatnie akapity podważają wiarę w ocalenie przez zdjęcie. Jest zupełnie inaczej, mówi Nowicki. Zamiast obiecanej innym (bohaterom zdjęć) nieśmiertelności, fotografia przypomina nam o naszej własnej śmiertelności. (To teraz ćwiczenia: wyjmij z albumów swoje stare zdjęcia, przyglądaj się im dokładnie jak autor, spojrzyj sobie w oczy i zrozum, że już dawno, coraz dawniej, coraz mniej).

 

wtorek, 31 marca 2015
Dziennik z podróży na Sardynię (6)

 

 

Lunissanti

Tak o śmierci opowiada się dzisiaj. Potrzebny jest aparat fotograficzny (autor bloga nie jest bez winy), tablet, kamera albo wszystko razem. Całe misterium zostaje odarte z intymności: staje się ludową tradycją, atrakcją dla gawiedzi. Tak sobie myślę pierwsze pół godziny.

A potem jest śpiew. Lamentacja z czterech głosów i ten śpiew nie da się podrobić. Śpiew o śmierci, który przeszywa. Praśpiew. Cała tajemnica tkwi w nim, cała religia. 

(30.03.2015, Castelsardo)

 

piątek, 06 marca 2015
Dziennik. Zanotowane

 

 

Księżyc w pełni wschodzi nad Chomiczówką (zanotowane wczoraj).

Pachną perfumami tramwaje, jadą przez mroźny Żoliborz. We mgle się chowa mgła (zanotowane rano, w międzyczasie spacer po zdjęcia, znowu inspiracja K.)

Przypuszczam, że wówczas byłem dla niego Jarosławem Iwaszkiewiczem, teraz jestem "sekretarzem" Iwaszkiewiczem (s. 632, zanotowane przez Jarosława o zamianie urzędników w przedmioty. Pocieszające dla autora bloga, zwłaszcza dziś).

Zupełnie inna pogoda (zanotowane po południu nad rozlaną w sto szesnaście kawą).

Dodać dużo Modiglianiego (zanotowane na jutro albo któryś z następnych dni).

(06.03.2015)

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17