2016: 8 filmów, 75 książek - 2015: 39 filmów, 78 książek - 2014: 66 filmów, 89 książek - 2013: 46 filmów, 60 książek
Archiwum
Zakładki:
zBLOGowani.pl

Wpisy z tagiem: kraków

niedziela, 16 października 2016
Dziennik w podróży służbowej (2)

 

(Jesień na Zachodniej, źródło: a.b.)

 

1. 

Poranek na stacji zachodniej. Gawron ma chleb. Kawka nie ma chleba. Ja nie mam kawki. Wszyscy mamy nadzieję.

2.

O ile głoszenie szlachetnych myśli służy do maskowania uczuć niegodnych, o tyle kompromitowanie samych siebie może być sposobem, by pokazywać, że takich uczuć przynajmniej nie ukrywamy (M. Proust, Czas odnaleziony, s. 52).

3.

Góry wyłaniały się zza ogromnych blaszanych tablic krzyczących "noclegi!" albo "grzane piwo!" i gdyby nie te góry w tle, mógłby pomyśleć, że nadal jest na Zachodniej. Ostatni raz był tutaj bez mała dwadzieścia lat temu, zdziwił się, wydawało mu się, że to całkiem niedawno. Pączki na głównej ulicy nie były smaczne, podobnie jak kawa na dworcu. Usiłował odszukać ten zachwyt, który przebijał z listów Jarosława i Stanisława Ignacego pisanych stąd, ale zamiast zachwytu znalazł haem. Jeśli w jakimś miejscu jest haem, to nie ma w nim już nic wyjątkowego (Zakopane).

4.

Porzucam Prousta w autobusie powrotnym. Zanurzam się w opowieści z tylnego siedzenia, na dwa głosy z podhalańskim zaśpiewem. Ćwiczenia z odnajdywania czasu. Bite dwie godziny rozmowy Kaśki i Marzeny (Ale on był tak starszawy, miał ze trzydzieści lat - opowiada amerykański romans jedna z narratorek). W pewnym momencie przestaję odróżniać podróż od opowieści. 

5.

Nawet topografia galerii handlowych ulega zmianom w czasie. Zauważam, bo staje się mniej znajoma. Nie, żebym lubił sklepy z ubraniami, ale pewna od lat wyuczona stałość daje poczucie bezpieczeństwa. Podłączam telefon pod schody ruchome i skarżę się, że uciekł mi pociąg z Krakowa do Warszawy (14.10.2016).

 

wtorek, 16 czerwca 2015
Dziennik. Kraków, czerwiec (2)

 

(Kompozycja nr 2, źródło: autor bloga)

 

1.

Na przystanku Sielanka rozmawiamy o możliwych skutkach wojny atomowej. Beztrosko w parku bawią się dzieci. Nic im głowice wycelowane (13.06.2015).

2.

Akurat na wybiegu naprzeciw, pobierają wymiary przyszłych modelek. Niepokój tatusiów i mamuś. Siedzimy za szybą. Czemu galeria handlowa nazywa się galerią, a nie menażerią? (14.06.2015).

3.

Pociąg zatrzymuje się w lesie. Postój jest uwzględniony w rozkładzie - powiada narrator konduktor. Francuzki wyglądają niedźwiedzi przez okno, po czym sprawdzają w swoim przewodniku, że nie, tu ich nie ma. Niedźwiedzie występują masowo na północnym wschodzie (14.06.2015).

 

Dziennik. Kraków, czerwiec (1)

 

(Kompozycja nr 1, źródło: autor bloga)

 

1.

Tupot norweskich nóg. Pukanie do pokoju. W tym hotelu, ilekroć jestem, zjawiają się Norwegowie o zbożowych włosach (czasem też poetki). Wysiadają z orlodziobych autokarów, palą grody i jointy (12.06.2015).

2.

Czy rozumiecie tę radość z kupienia książki? Teraz, dziś. Wiem, mogę ją jutro zamówić i będzie taniej, ale może wówczas ta książka będzie tylko książką bez znaczenia. A dzisiaj jest radością książki (13.06.2015).

3.

Stopnie urzędnicze w czasach dynastii Qing:
1. żuraw cesarski (xianhe)
2. bażant złocisty (jin ji)
3. paw (kongque)
4. dzika gęś (yunyan)
5. bażant srebrzysty (baixian)
6. czapla (lisi)
7. kaczka mandarynka (xichi)
8. kuropatwa (anchun)
9. rajski ptak (lianque)

(13.06.2015, "W przestrzeni smoka", Muzeum Narodowe w Krakowie)

 

środa, 29 października 2014
Dziennik. Kraków

 

 

1.

W tych dniach akurat był pierwszy powiew długich nocy, pierwszy mróz, który cię obłapia, kiedy wysiadasz z pociągu. Wzory na trawie.

2.

Zaraz za wejściem do Galerii rozdają papierowe korony. Przejeżdża na wózku człowiek uzbrojony w dwie siekiery i gniewnie woła: Przepraszam! (Jak się przyjeżdżało bez Galerii? Przypominam sobie tylko długie rzędy książek.)

3.

Opowiadali sobie o mieście, które opuścili i w którym chodzili do szkoły. Niespodziewanie późno w noc było. Szczęśliwe historie.

4.

Norweska młodzież biega po korytarzach hotelu. Na śniadaniu pachnie sterylnie i parówkowo. Niezauważenie przy stoliku po przekątnej siada Julia Hartwig.

5.

Od czasów Lu. miałem słabość do chłodni kominowych (tamta tajemnicza na końcu miasta, na horyzoncie, na Tatarach). Bardzo mnie ucieszył z nimi krajobraz. Miasto-masa-maszyna: autobus ma napis "Kombinat".

6.

T. w Krakowie w jakimś sklepie filatelistycznym kupował znaczki z kolorowymi głowami Adolfa Hitlera.

7.

Trzeba będzie zaczynać od nowa. Trzeba będzie zaczynać od nowa. (Refren, ale nie wiem do jakich zwrotek).

8.

Bar z kawą we mgle przypomina bar "Sapienza" w Katanii. Ciastko śliwkowo-waniliowe. Biegające dzieci wyglądają po włosku.

9.

"Mit Galicji" (wystawa w MCK): obejrzeć ostatnie biurko Stanisława Augusta. Czasem w martwych przedmiotach jest coś wzruszającego.

 

niedziela, 29 czerwca 2014
Dziennik z podróży z lotniska w Balicach do Krakowa

 

Było tak: wsiedli, zapięli pasy, za oknem widzieli Etnę (piękny widok, dla którego warto było z Malty), posnęli, obudzili się, podstawili im schodki.

Terminal był drugi i blaszany. Bagaż nie przyjeżdżał dwadzieścia minut, choć to jedyny samolot, ten ich, ale czekali. Wzięli dwie walizki i torbę, ciężkie. Kolei nie było, bo remont, więc autobus miejski, ale nie ten terminal, więc autobusem lotniskowym na przystanek przy pierwszym. Dojechali. Tłum się kłębi, oni z bankomatu pięćdziesiąt złotych, inny automat na bilety na monety, więc kłębią się tutaj z obcokrajowcami.

(Informacja - po obcojęzycznemu - na ścianie podaje, że bilet ma być aglomeracyjny, automat natomiast sprzedaje miejskie i podmiejskie).

Kupili, minuta do odjazdu, wsiadają, walizka się nie mieści, ale się zmieści. Tłum obcokrajowców na tej walizce i na innych walizkach. Autobus rusza. Przez wsie i półwsie. Dosiadają się ludzie, starsi, chrząkają, a tu walizki, dużo walizek, miejsc brak, siedzieć źle. Na zakrętach oni na walizki, my na walizki. Autobus jedzie, długo, daleko, tłumnie. Dojechali. Dworzec Główny Wschód.

Pociąg później, więc walizki do przechowalni, zjeść coś. Ale oni z bankomatu pięćdziesiąt złotych, a szafka na monety. Do kiosku rozmienić. Gazetę. Nie mam panu wydać, może pan zapłacić kartą. Do drugiego. Z pięćdziesiątki nie wydaję.

Idź ty, może tobie się uda. W lodziarni. Dziesiątkę można rozmienić w automacie przy ubikacji. Mamy już dziewięć złotych, a szafka dwanaście. Automat nieczynny. To ja teraz pójdę, z dziesiątki wydadzą. Wydają. Mają dwanaście drobnych. Szafka, uff, udało się. Wychodzą. W Krakowie, na polu, nie ma klimatyzacji.

  

poniedziałek, 27 stycznia 2014
Dziennik (25/01/14)

 

Białe pola wielkich równin. Stacja centralna, centralna magistrala. Pociąg ma opóźnienie siedemdziesiąt minut. Mróz jest szklany, las przezroczysty, dym koronkowy. Potem zamieć za Opocznem.

(Podróżowanie równie ważne jak jego cel.)

 

 
1 , 2